Nadzwyczajne posiedzenie rządu w piątek zostało zwołane po zapowiedzi przez prezydenta Karola Nawrockiego weta do ustawy wdrażającej unijny mechanizm dozbrajania SAFE. Ustawa zakładała stworzenie funduszu w Banku Gospodarstwa Krajowego do obsługi środków z unijnych pożyczek na szybkie zwiększenie obronności.
Tusk przyznał, że rząd był przygotowany na ewentualność zawetowania ustawy. Podkreślił, że rząd chciał wspólnie z prezydentem zainaugurować program SAFE w 27. rocznicę wejścia Polski do NATO tak, „by cała Polska zobaczyła, że tak, jak wtedy w tym historycznym momencie, jesteśmy w stanie ponad podziałami stanąć ramię w ramię i przyjąć wielki program za setki miliardów złotych przy wsparciu państw NATO i całej Europy”.
Premier dodał, że historia oceni decyzję prezydenta, „i to bardzo szybko w sposób dramatycznie zły dla niego”. Jak stwierdził, Polacy zastanawiają się, czy zawetowanie ustawy „to zdrada czy to jest działanie lobbystów, brak zdrowego rozsądku”. Przekazał też, że od rana odbiera smsy i telefony od europejskich przywódców, którzy nie wiedzą, o co chodzi. Dodał, że „tylko w rosyjskich gazetach jest pełne zrozumienie dla prezydenckiego weta”.
Tusk mówił, że rząd „zmusił twardymi argumentami” Brukselę i partnerów w Europie do stworzenia unijnego mechanizmu SAFE.
- Krok po kroku, przekonywaliśmy kraj po kraju. I na koniec zmusiliśmy instytucje europejskie do tego, żeby przygotowały ten wielki projekt finansowania, w naszym przypadku Polski Zbrojnej – dodał Tusk.
Poinformował, że na nadzwyczajnym posiedzeniu rząd przyjmie uchwałę na podstawie, której zostanie zrealizowany program Polska Zbrojna.
- Będzie trudniej, będzie czasami wolniej, będzie trzeba dużo więcej wysiłku włożyć, żeby przekonać wszystkich zaangażowanych w ten proces, bo nie będzie stosownych przepisów. Będziemy musieli polegać na własnej sile, na własnej determinacji, ale zrobimy to. I ta uchwała pozwoli nam uruchomić program Polska Zbrojna - podkreślił szef rządu.
Zapewnił, że weto prezydenta nie zatrzyma rządu, a dzięki uchwale pieniądze „tak czy inaczej” trafią do polskich firm zbrojeniowych. Wyliczył firmy, które czekają na pieniądze z instrumentu SAFE, to m.in. Zakłady Chemiczne Nitro-Chem w Bydgoszczy, Wojskowe Zakłady Lotnicze w Bydgoszczy, Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne Belma, Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne w Poznaniu, Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego PZL-Kalisz, spółka Jelcz.
- Na mocy tej uchwały, naszych rozmów i ustaleń z odpowiednimi resortami, mogę to dziś przyrzec Polsce: program Polska Zbrojna będzie realizowany - zadeklarował premier.
Zapewnił, że rząd nie pozwoli na zmarnowanie szansy na dozbrojenie i wzmocnienie bezpieczeństwa, jaką daje unijny instrument finansowy SAFE.
- Od dziś przystępujemy do pracy, aby wbrew temu wetu, wbrew tym knowaniom, temu ponuremu lobbingowi, tę szasnę wykorzystać - oświadczył szef rządu, przyznając, że obrany scenariusz jest trudny i skomplikowany.
Podkreślił, że program Polska Zbrojna jest bezprecedensową rewolucją, która przyniesie nie tylko rozwój polskich firm.
- Spowoduje też, że zbudujemy pełną suwerenność, jeśli chodzi o bezpieczeństwo, Polskę Zbrojną. To był główny zamiar, kiedy organizowaliśmy program europejski (SAFE, PAP) - powiedział Tusk.
Odniósł się też do proponowanej przez prezydenta i prezesa NBP Adama Glapińskiego propozycji „polskiego SAFE 0 proc.”. Jak ocenił, nic z przedstawionych przez nich informacji nie było rzetelne ani prawdziwe. Jak określił, „to niebezpieczna hucpa wymyślona tylko po to, aby mieć alibi dla weta”.
- Przyszli z pomysłem, że za dotknięciem jakiejś przedziwnej różdżki czarodziejskiej zamienią 100 mld straty (NBP, PAP), o której napisał mi pan Glapiński w oficjalnym liście. (...) Że spodziewają się straty kolejnej także w tym roku. I na moje pytanie: „to skąd nagle zysk”, uzyskałem odpowiedź naprawdę szokującą: „bo przyszedł pan prezydent i powiedział, że dobrze byłoby mieć zysk, to byśmy tak zrobili, że nie musimy wtedy wziąć tych europejskich pieniędzy” - powiedział Tusk.
Premier podkreślił, że w sprawach finansowych ma ograniczone zaufanie do duetu Nawrocki-Glapiński. Jak relacjonował, w czasie spotkania z prezydentem i prezesem NBP zaproponował, by Karol Nawrocki „podpisał to, co jest realnie na stole” po to, żeby następnie zastanowić się, co można zrobić, żeby uzyskać dodatkowe środki.
Polska złożyła wniosek o 43,7 mld euro (prawie 200 mld zł) z unijnego programu SAFE. Według deklaracji rządu 89 proc. z tych środków miałoby trafić do polskich firm zbrojeniowych.
Prezydent argumentował, że unijny program SAFE to kredyt zaciągany na 45 lat, a koszt jego odsetek może wynieść nawet 180 mld zł. Zdaniem Nawrockiego „SAFE to mechanizm, w którym Bruksela poprzez tzw. zasadę warunkowości może arbitralnie wstrzymać finansowanie, a nasze państwo i tak nadal będzie musiało spłacać ten dług”.
Według przedstawicieli rządu, prezydenckie weto do ustawy wdrażającej program SAFE nie uniemożliwi Polsce skorzystania z unijnych środków, choć utrudni np. dofinansowanie takich służb, jak Straż Graniczna, Policja czy SOP.
Prezydent, wraz z prezesem NBP zaproponowali alternatywę do unijnego SAFE, a mianowicie „polski SAFE 0 proc.”. Według tej propozycji w BGK miałby być utworzony Polski Fundusz Inwestycji Obronnych, finansowany z zysku Narodowego Banku Polskiego. Jak tłumaczył w środę Glapiński, zysk miałby pochodzić ze wzrostu wyceny złota, jakie bank centralny ma w swoich rezerwach oraz „aktywnego zarządzania” tymi rezerwami.