W pewnym momencie pasażerów poinformowano, że musza się przesiąść do innego pociągu. I tak z przerwami i przesiadkami - do stolicy Małopolski dotarli ok. godz.19. Pasażerowie skarżyli się na brak informacji ze strony kolejarzy i fatalne warunki w których musieli tak długo podróżować. - opowiadała ok. południa słuchaczka Radia Kraków, która podróżowała tym pociągiem...
Kiedy dojedziemy do Wejherowa a stamtąd do Gdyni, żeby znaleźć jakieś połączenie do Krakowa. W pociągu w którym siedzimy to nawet toalety nie nadają się do użytku, w koszach pełno śmieci, strasznie śmierdzi a tu są mamy z małymi dziećmi. Nikt nie wie jak sprawnie zorganizować komunikację zastępczą. To skandal.
Kłopoty miały nie tylko składy znad morza. Pociąg Wawel z Poznania - do Krakowa dotarł z ponad czterogodzinnym opóźnieniem.
Po nocnych nawałnicach sieć kolejowa jest już przejezdna. Zmiany w komunikacji występują jedynie na trasach: Wejherowo - Lębork, gdzie obecnie trwają przygotowania do przeciągania składów trakcją spalinową oraz Piła - Bydgoszcz, gdzie pociągi zastąpiły autobusy - informuje Mirosław Siemieniec z PKP Polskich Linii Kolejowych.
Dzięki intensywnym działaniom służb technicznych i strażaków przejezdne są między innymi regionalne szlaki na Dolnym Śląsku, w Wielkopolsce i na Kujawach.
Informacje o zmianach w rozkładzie można otrzymać telefonicznie, korzystając z infolinii PKP Intercity - 703 200 200. Na bieżąco aktualizowane są także komunikaty na stronie internetowej www.portalpasazera.pl.
Liczba ofiar śmiertelnych po przejściu nocnych nawałnic wzrosła do pięciu - podało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. W wyniku przejścia frontu burzowego rannych zostało ponad 50 osób.
Silny wiatr i ulewy dotknęły Pomorze, Kujawy, Wielkopolskę i Dolny Śląsk. Blisko pół miliona odbiorców w całym kraju pozostaje bez prądu. Najtrudniejsza sytuacja jest w województwie pomorskim, gdzie zginęły 4 osoby - ofiary powalonych drzew.
W całym kraju straż pożarna interweniowała 6 tysięcy razy. Najczęstszymi przyczynami wezwań były zerwane dachy oraz zatarasowane przez drzewa drogi.
W województwie pomorskim dwie osoby zginęły w obozie harcerskim w miejscowości Suszek w Borach Tucholskich. Straż pożarna przed godziną 8. dotarła do obozu i rozpoczęła jego ewakuację. Przez kilka godzin 150 uczestników obozu było odciętych od świata przez hektary powalonych drzew.