|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

37-latek zmarł tuż po wyjściu ze szpitala. Rodzina nie zgadza się z umorzeniem śledztwa

Rodzina 37-latka, który zmarł na zawał tuż po wizycie w tarnowskim szpitalu im. Szczeklika nie zgadza się z umorzeniem śledztwa w tej sprawie. Chodzi o wydarzenia z października 2017 roku. Mężczyzna zgłosił się do szpitala, bo źle się poczuł po wizycie na siłowni: drętwiały mu dłonie i bolały mięśnie. Badanie EKG jednak nic nie wykazało i 37-latek został odesłany do domu ze wskazaniami do dalszej konsultacji kardiologicznej. Po wyjściu ze szpitala stracił przytomność. Mimo reanimacji i operacji zmarł na rozległy zawał serca. Prokuratura uznała, że lekarze postąpili prawidłowo i umorzyła śledztwo.

Posłuchaj, co mówi sędzia Tomasz Kozioł

Fot. P. Topolski

Śledztwo w sprawie narażenia 37-latka w sprawie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życie w wyniku niewłaściwej diagnozy trwało półtora roku, ale ostatecznie zostało umorzone.

„Przeprowadzone wówczas badania, m.in. EKG, nie wskazywały na podejrzenie zawału serca, a także na konieczność prowadzenia dalszych badań. Zdaniem biegłego podjęte przez lekarzy czynności diagnostyczne i terapeutyczne były prawidłowe i zgodne z obowiązującymi standardami. Biegły wskazał na brak związku między postępowaniem lekarzy a śmiercią tego mężczyzny” - podkreśla rzecznik Prokuratury Regionalnej w Krakowie Elżbieta Potoczek-Bara.

Rodzina 37-latka jednak nie zgadza się z decyzją o umorzeniu śledztwa. Złożyła zażalenie do sądu. Wskazuje m.in. na to, że prokuratura powinno zlecić wykonanie drugiej opinii biegłego lekarza. Pełnomocnik rodziny mężczyzny zwraca uwagę również na to, że "prokurator uznał za wiarygodne wzajemne sprzeczne zeznania jednego z lekarzy oraz ojca 37-latka". „Dotyczy to kwestii zgłaszania przez pokrzywdzonego, w momencie badania, określonego rodzaju schorzeń i dolegliwości. Lekarz twierdzi, że takiego zgłoszenia nie było, gdy tymczasem ojciec zmarłego twierdzi, że właśnie te dolegliwości były zasadniczym powodem prośby o pomoc medyczną. Byłoby to zaskakujące, gdyby nie zostały zgłoszone. Ta kwestia jest mocno akcentowana w zażaleniu” - wyjaśnia sędzia Tomasz Kozioł.

Teraz sąd przeanalizuje te zastrzeżenia. Jeśli podzieli zdanie rodziny zmarłego 37-latka, to może nakazać prokuraturze wznowienie śledztwa i wykonanie konkretnych czynności np. zlecenie dodatkowej opinii biegłego. Ale może też podzielić zdanie prokuratury o umorzeniu śledztwa i na tym sprawa się skończy. O decyzji dowiemy się za miesiąc.

Przypomnijmy, że niedługo po tragicznym zdarzeniu dyrektor szpitala Szczeklika przekonywał, że zawał serca może nastąpić, choć wcale nie wskazuje na to zapis EKG. "Czasami to się pojawia później. Niestety jest taka reguła, że im młodszego człowieka to dotyczy, tym ten zawał jest bardziej groźny" - oceniał lek. med. Marcin Kuta.

 

 

 

(Bartek Maziarz/ew)

25%
75%