Po zgłoszeniu o bombach na stadionach służby zarówno w Gdańsku jak i we Wrocławiu zostały postawione w stan podwyższonej gotowości. Przeszukano stadion na Pomorzu. Trybuny we Wrocławiu były kontrolowane tuż przed meczem, ale policji i tak nakazano zachować wzmożoną czujność.
W tym samym czasie rozpoczęły się poszukiwania autora telefonu. "Terrorystą" okazał się pijany 65-latek z Krakowa. Po tym jak policja wkroczyła do jego mieszkania, przyznał, że miał to być żart.
Mężczyzna trafił do izby wytrzeźwień. W jego organizmie było 2,5 promila alkoholu. Grozi mu od pół roku do 8 lat więzienia.
(Karol Surówka/ko)