„Takie są skoki. Raz ma się szczęście do warunków, a raz nie” – po pierwszej serii zawodów w Oberstdorfie Kamil Stoch znów mógł powtarzać tę dobrze znaną każdemu asowi nart i przestworzy prawdę. Spośród 50 skoczków, którzy usiedli na belce w pierwszej odsłonie niemieckich zawodów trzykrotny mistrz olimpijski z Zęba dostał najwyższą rekompensatę za wiatr (9.9 punktu w porównaniu do chociażby 4.6 pkt. pierwszego po pierwszej serii Ryou Kobayashiego czy 0.6 pkt. drugiego Karla Geigera). W połączeniu ze skokiem na odległość 124.5 metra lider biało-czerwonych na półmetku niedzielnego konkursu zajmował odległą 20. pozycję.
Pecha miał także Jakub Wolny. - Jak już dobrze skoczyłem to mnie zdyskwalifikowali...– mówił po swojej pierwszej i jedynej próbie. – Miałem za szeroki kombinezon. Nic nie kombinowaliśmy, sędziowie po prostu tak stwierdzili – tłumaczył rozżalony 24-latek.
Na nieszczęściu kolegi skorzystał Stefan Hula. Dyskwalifikacja Wolnego oznaczała bowiem, że do czołowej trzydziestki awansuje jego rywal z systemu KO, a był nim w tym przypadku właśnie najstarszy z Polaków. 30. miejsce i strata 17.5 pkt. do 29. Moritza Baera oznaczały jednak niezwykle mgliste widoki na możliwość kolejnego awansu w klasyfikacji.
Na czele tabeli po pierwszej serii plasował się obrońca tytułu najlepszego skoczka Turnieju Czterech Skoczni Ryoyu Kobayashi (138 m i 154.8 pkt.). Drugi ze stratą 7.7 pkt. był Karl Geiger (135 m), a na trzecim miejscu plasował się Stefan Kraft (131 m i 145.6 pkt.). Wśród Polaków najlepiej zaprezentował się Dawid Kubacki. Mistrz Świata z Seefeld wylądował na 132. metrze gromadząc na koncie 143.8 pkt. W czołowej 10. zmieścił się jeszcze Żyła (132 m i 141.3 pkt.).
W drugiej części zawodów wiatr wiał już zdecydowanie stabilniej. Kot i Żyła pozostali na swoich lokatach, Stoch spadł o jedno miejsce. Żyła skacząc 129 metrów (przy rekompensacie 10 pkt. za belkę i wiatr) wskoczył na pozycję lidera. Po chwili okazało się, że była to znakomita próba. „Wiewiór” utrzymał się na prowadzeniu aż do skoku Dawida Kubackiego, który wylądował aż na 133. metrze. Następny w kolejce był Kraft. Austriak „wykręcił” 132 metry, jednak słabe lądowanie i niskie oceny za styl sprawiły, że wyprzedził jedynie Żyłę.
Geiger to zawodnik, w którym Niemcy upatrują pierwszego triumfatora TCS zza naszej zachodniej granicy od czasu zwycięstwa Svena Hannawalda. Drugą próbą potwierdził, że nie są to płonne nadzieje. 134 metry, a do tego 195.9 pkt. wystarczyły, by trybuny skoczni w Oberstdorfie oszalały ze szczęścia. Geiger prowadził o 1.2 pkt. nad Kubackim, a na górze rozbiegu pozostał tylko Kobayashi. Japończyk wzorem 67. edycji Turnieju nie pozostawił rywalom najmniejszych złudzeń. Skoczył - tak samo jak Niemiec - 134 metry, ale przy wyższej rekompensacie za wiatr, doliczając dodatkowo przewagę z pierwszej serii, wygrał konkurs z zapasem 9.2 pkt.
Biorąc pod uwagę zakończoną na początku tego roku walkę, Ryoyu wygrał piąty konkurs Turnieju Czterech Skoczni z rzędu i jest na najlepszej drodze do osiągnięcia tego czego nie zrobił jeszcze nikt. Ani Hannawaldowi ani Stochowi nie udało się przecież triumfować w sześciu konkursach TCS jeden po drugim.
Rywalizacja przenosi się teraz do Garmisch − Partenkirchen. Kwalifikacje w Ga-Pa we wtorek o 14:00. Noworoczny konkurs startuje o tej samej porze.
Wyniki konkursu w Oberstdorfie:
1. Ryoyu Kobayashi 305.1 pkt.
2. Karl Geiger + 9.2 pkt.
3. Dawid Kubacki + 10.4 pkt.
---
5. Piotr Żyła + 23.6 pkt.
19. Kamil Stoch + 38.1 pkt.
28. Maciej Kot + 69.7 pkt.
30. Stefan Hula + 84.3 pkt.
PĆ