|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Włodzimierz Żmuda: "Chcemy, żeby skutki prac na kolei były jak najmniejsze dla klientów"

Dzięki otwarciu łącznicy kolejowej w Suchej Beskidzkiej od niedzieli podróżujemy pociągiem do Zakopanego o 15 minut krócej. Planowane na grudzień otwarcie kolejnej łącznicy Zabłocie-Krzemionki, pozwoli skrócić przejazd z Krakowa do Skawiny, Suchej Beskidzkiej i Zakopanego o kolejne 15 minut.

Posłuchaj rozmowy z Włodzimierzem Żmudą, członkiem zarządu i dyrektorem ds. rozwoju i przygotowania inwestycji PKP Polskich Linii Kolejowych SA

fot: M. Bartkowicz

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z Włodzimierzem Żmudą, członkiem zarządu i dyrektorem ds. rozwoju i przygotowania inwestycji PKP Polskich Linii Kolejowych SA.

 

Pasażerowie mogą już cieszyć się nową inwestycją PKP PLK. Łącznica w Suchej Beskidzkiej i nowy przystanek – to spowodowało, że podróż z Krakowa do Zakopanego skróciła się w ten weekend o 15 minut. Jak duże znaczenie na mapie małopolskich inwestycji PKP PLK ma ten odcinek?

- W piątek nastąpił inauguracyjny przejazd. Możemy jechać już do Zakopanego nowym odcinkiem linii kolejowej. To element większej całości. Budujemy drugą łącznicę w Krakowie. To większe zadanie.

 

Uprzedził pan moje pytanie w tej sprawie.
-
Tak. To 250 milionów złotych. Tu zyskamy kolejne 15 minut na trasie Kraków-Zakopane. Na to musimy poczekać jednak do 9 grudnia.

 

Ta inwestycja poważnie zmieniła krajobraz Krzemionek. Kolejne 15 minut uda się urwać na trasie z Krakowa w stronę Skawiny, Suchej Beskidzkiej i wspomnianego Zakopanego. Ta inwestycja będzie także istotna dla rozwoju szybkiej kolei aglomeracyjnej w Krakowie.

- Dokładnie. 15 minut do Zakopanego to ważne, ale jak weźmiemy pod uwagę skrócenie trasy do Skawiny to te kilka minut tutaj jest procentowo bardzo znaczące. Ta łącznica skróci jazdę w kierunku Oświęcimia, Wadowic i Bielska. Od grudnia będziemy się tym cieszyć. To polepszy komfort i bezpieczeństwo przejazdów.

 

Nadzoruje pan inwestycje PKP PLK w całym kraju, ale jako Małopolanin musi pan przyznać, że na tym tle to, co się dzieje w Małopolsce, wygląda imponująco.

- Tak. Dużo się też działo w ubiegłej perspektywie. W tej perspektywie mamy inwestycje za 4 miliardy złotych. To kwoty netto. Poza łącznicami jest wielka inwestycja w kierunku Trzebini i Jaworzna. Tam wartość robót to prawie 2 miliardy złotych. Kończymy inwestycję w kierunku wschodnim. Tu wartość inwestycji to ponad 3 miliardy w obu perspektywach. Te dwie łącznice to część inwestycji, które realizujemy dla polepszenia połączenia całego kraju z Zakopanem. Tam jest projekt, gdzie jeden przetarg jest po wybraniu wykonawcy na odcinku między Skawiną i Suchą Beskidzką, drugi przetarg między Chabówką a Zakopanem trwa, trzeci będzie między Chabówką i Suchą Beskidzką. W sumie przeznaczamy na to 950 milionów. To spowoduje kolejne skrócenie czasu przejazdu na tym odcinku.

 

Rozumiem, że jeśli te inwestycje zostaną zrealizowane, w 2020 roku uda się dojechać do Zakopanego w 2 godziny i 15 minut?

- Może w 2022 roku. Ta inwestycja jest bardziej rozciągnięta w czasie.

 

Wspomniał pan o inwestycji na trasie Kraków – Katowice. Wiele osób zadaje sobie pytanie, dlaczego tak długo ta inwestycja trwa.

- Nie wszystko dobrze poszło w przeszłości. Było kilka problemów. Jedna z firm ogłosiła upadłość, w innych miejscach złe były warunki zamówienia. To problem, ale to już zamknijmy. Na trzech odcinkach mamy wykonawców, na dwóch odcinkach powinny roboty być ukończone w przyszłym roku. Na jednym odcinku nie mamy jeszcze wykonawcy. To cały problem. Procedujemy to. Do 2020 roku to powinno być zrealizowane. Wtedy czas przejazdu Kraków-Katowice będzie wynosił około godziny.

 

Czuje pan presję, szczególnie jak chodzi o ten odcinek? Wspomniał pan o 2020 roku, ale to jest równocześnie umowna granica końca obecnej perspektywy finansowej budżetu UE. On jest bardzo hojny, jeśli chodzi o infrastrukturalne inwestycje dla kolei w Polsce.

- Presja jest dla projektów finansowanych z instrumentów łączących Europę. Dla 1. i 2. naboru datą ukończenia projektów jest 2020 rok. Takim projektem jest projekt Kraków Towarowy - Rudzice. Chodzi o dobudowę torów aglomeracyjnych między Krakowem-Głównym i Krakowem-Płaszowem. Perspektywa kończy się w 2020 roku, ale jest możliwość przedłużenia do 2023 roku. My jednak mamy swoje harmonogramy, realizujemy to. Jak jest możliwe, to przyspieszamy. Efekty są wtedy szybsze, pasażerowie i klienci mogą korzystać z tego szybciej.

 

W Krakowie obserwujemy wielką popularność połączeń aglomeracyjnych, chociażby z Wieliczki do Krakowa. Jest jednak obawa, czy budowa torów aglomeracyjnych tego zaufania nie zachwieje? To będzie wielka inwestycja, która sprawi, że czasy przejazdów wielu pociągów się wydłużą, wiele pociągów będzie musiało wypaść z rozkładu. Jak to będzie wyglądało?

- To problem inwestycji w całej Polsce. Takich inwestycji jeszcze nie było. Krajowy program kolejowy to 66 miliardów na całą Polskę. Wszędzie te inwestycje muszą powodować ograniczenia eksploatacyjne. Jak są to linie dwutorowe, to prowadzimy ruch po jednym torze, na drugim są roboty. Próbujemy tak realizować inwestycje, że zamykane są całe linie. Wtedy ruch objazdowy pociągów towarowych i komunikacja zastępcza jest realizowana po to, żeby tę inwestycję wtedy skrócić.

 

Pomiędzy Krakowem-Głównym i Krakowem-Płaszowem będą takie zamknięcia całkowite?

- Nie. Te połączenia aglomeracyjne bardzo weszły ludziom w umysły. Nie chcemy dezorganizować komunikacji miejskiej. Przerzucenie tego na drogi byłoby problematyczne. Tu będzie utrzymywanie ruchu po jednym torze. Będą jednak incydentalne domknięcia drugiego toru. Nie będzie wielomiesięcznych zamknięć obu torów. Reasumując, kolej aglomeracyjna powinna jeździć, pociągi dalekobieżne powinny dojeżdżać do Płaszowa. Tam pasażerowie się przesiądą na pociągi aglomeracyjne lub na komunikację miejską. Jeśli pociągi nie będą się mieścić na tym odcinku, to raczej pociągi dalekobieżne, nie te aglomeracyjne. Po jednym torze będzie ruch.

 

Kiedy kolej aglomeracyjna na odcinku Kraków-Główny – Kraków-Bieżanów będzie mogła poruszać się niezależnie od pociągów dalekobieżnych?

- Zaczynamy od lipca. Roboty będą trwały do końca 2020 roku. W 2021 roku powinniśmy jeździć po 4 torach między Krakowem Głównym a Płaszowem. Będą dwa nowe mosty. Będzie trzeci tor między Płaszowem i Bieżanowem. Ten tor jest dedykowany pod ruch aglomeracyjny. Pociąg z Wieliczki będzie mógł do Płaszowa jechać swoim torem aglomeracyjnym.

 

Od 10 lipca do 10 sierpnia planują państwo w ramach remontu Centralnej Magistrali Kolejowej całkowite zamknięcie. To sprawi, że szybkie połączenia Pendolino z Krakowa do Warszawy wydłużą się o około 1,5 godziny. Nie dało się tej inwestycji zaplanować tak, żeby ruch przez Magistralę mógł się odbywać? Trzeba było zdecydować się na wariant z zamknięciem obu torów?

- Prowadząc inwestycję, staramy się tak działać, żeby skutki prac były jak najmniejsze dla klientów. Przygotowujemy Magistralę do prędkości 230 km/h. Chcemy taką prędkość wprowadzić na tej linii po 2022 roku. Prace tak są zaplanowane, żeby nie kumulować robót w jednym roku czy trzech latach. Dlatego uciążliwości nie unikniemy. Musi to być zamknięte. Staramy się, żeby obciążeń było jak najmniej. Chodzi o to, żeby to dobro, że między Krakowem a Warszawą jedziemy w 2 godziny 15 minut - to bezkonkurencyjne w stosunku do samochodu - trwało a potem, żeby to skrócić do 2 godzin z minutami.

 

Jeszcze budowa nowej linii Podłęże – Piekiełko. Ta linia może skrócić czas dojazdu z Krakowa do Nowego Sącza i do Zakopanego. Kiedyś w Sejmie pan powiedział, że ten projekt jest projektem żyjącym. Co to znaczy? Czy ta data – 2026 - jest pana zdaniem realna dla oddania nowego, ponad 50-kilometrowego odcinka magistrali kolejowej?

- Projekt żyjący, bo działamy. Zrealizowaliśmy przetarg, jest umowa z inżynierem, który będzie nadzorował przygotowanie dokumentacji projektowej. Projekt ma III fazy. I faza to ponad 311 milionów na przygotowanie dokumentacji projektowej i wypłaty odszkodowań za grunty. Drugi etap to modernizacja istniejącej linii między Chabówką a Nowym Sączem. To ponad 3 miliardy złotych. Ten projekt ma zapewnione częściowe finansowanie. Trzeci etap to budowa nowego odcinka, prawie 60 kilometrów linii. To ponad 3 miliardy złotych, ale na dzisiaj nie ma finansowania. Nie są podomykane sprawy finansowe. Dzisiaj nie można zatem powiedzieć na 100%, że wszystko jest w porządku. Projekt jest żyjący. Kolejne kroki wykonujemy, wniosek o decyzję środowiskowa jest złożony i procedowany, trwają rozmowy nad pozyskaniem źródła finansowania na cały projekt. Chciałbym, żeby ta decyzja zapadła w tym roku, bo szkoda nam czasu. Perspektywa kończy się w 2023 roku. Ten odcinek chcemy zrealizować z tej perspektywy. Ten trzeci etap będzie realizowany z innych źródeł. To trudne. To budowa nowej linii w trudnym terenie. 30% estakady, tunele. Modernizacje powinny się zacząć w jednym czasie, żeby zmodernizowana linia nie czekała na dobudowę nowego odcinka. Tylko jako całość będzie to spełniało fukncję. Jeśli w 2023 roku zakończymy modernizację, dobrze by było, żeby w 2-3 lata zrealizować cały projekt.

100%
0%