|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Studenci o proteście przeciwko Ustawie 2.0

Kraków, Warszawa, Białystok - m.in. w tych miastach przeciwko ustawie o szkolnictwie wyższym protestują studenci i część środowiska akademickiego. Na UJ od kilku dni studenci prowadzą rotacyjną okupację na wydziale filozoficznym przy ul. Grodzkiej.

Posłuchaj rozmowy

Fot: J. Bańka

Zapis rozmowy Jacka Bańki z Michałem Sawczukiem, studentem UJ z komitetu protestacyjnego i Sebastianem Maciejko, studentem UP z Młodej Prawicy i Porozumienia Jarosława Gowina.

 

Jacek Bańka: Żadna z ustaw tego rządu nie była tak długo omawiana, jak Konstytucja dla Nauki. Może pora powiedzieć za rektorem UJ „sprawdzam” i ją przyjąć?

Michał Sawczuk: Oczywiście, ale trzeba brać pod uwagę jakie środowiska nie były dopuszczone do konsultacji. Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej przystąpił do konsultacji na etapie przygotowywania grantów, czyli projektów projektu ustawy. Został pominięty. Potem na ścieżce instytucjonalnej głosy krytyczne Komitetu, wydziałów i związków zawodowych, były ignorowane. Nie możemy mówić o konsultacjach w pełnym tego słowa znaczeniu. Powiedział to jeden z naszych kolegów. Jeśli istnieją osoby, które nie miały szans wzięcia udziału w konsultacjach, nie można mówić o pełnych konsultacjach.

 

J.B: Skoro są wątpliwości zgłaszane przez związkowców z UJ to może trzeba się wstrzymać o rok?

Sebastian Maciejko: Nie widzę powodu, żeby ustawa miała być odwlekana. Ona była konsultowana przez dwa lata. Nie znam przypadków, żeby ktoś był wykluczony z nich. Ustawa cieszy się poparciem właściwie wszystkich reprezentatywnych środowisk. Poparły to stowarzyszenia rektorów, doktorantów, studentów. To kluczowe grupy. Ustawę poparła sieć małych i średnich uczelni publicznych. Ta ustawa jest krytykowana, że w nie uderza. To nie jest prawda. Teraz małe uczelnie regionalne będą miały wsparcie przez programy, które będą dodatkowym finansowaniem. Środki będą wydatkowane w ramach konkursów.

 

J.B: Problemy są z całą ustawą, czy częścią zapisów? Często jest podnoszona kwestia rady uczelni, która będzie mieć w swoich szeregach członków spoza społeczności akademickiej. Podnosi się też obniżenie rangi wydziałów.

M.S: Nie możemy ulec fałszywemu przekonaniu wpajanemu nam przez sposób wprowadzania prawa w Polsce, że współtworzenie prawa musi być transakcją wiązaną. Nie jest tak, że aby coś dostać, musimy oddawać rzeczy fundamentalne, jak autonomię uczelni. Tutaj nie mogę się zgodzić na myślenie, że ustawa jest słodko-gorzka. Gdy mamy zapisy poważnie zagrażające strukturze uczelni i dyscyplinom naukowym to nie możemy poprzestać na wymienianiu co jest dobre, co złe.

 

J.B: Choć szkoły doktorskie przez protestujących odbierane są dobrze?

M.S: Zwłaszcza poprawa finansów doktorantów. Szkoły doktorskie to kwestia płynna. Zostawiono je w gestii uczelni. Od uczelni zależy jak te szkoły będą wyglądały. Uczelnie czasem zrobią wielką, jedną szkołę doktorską na uczelnię i zaoszczędzą. Czasem szkoły doktorskie będą jednak interdyscyplinarne.

 

J.B: Co z niezależnością badań i wydziałów? To podnoszona kwestia, także przez przedstawicieli PiS. W obozie władzy nie ma jednolitej oceny tej ustawy.

S.M: Tak. Są jednostkowe głosy krytyczne. Większość prawicy popiera jednak tę ustawę. Jestem spokojny, że to zostanie przyjęte. Jeśli chodzi o autonomię to jest na odwrót. Ustawa wprowadza te kwestie, o których mówią protestujący. Ona zwiększa autonomię uczelni. Porozumienie uważa, że nie powinniśmy narzucać uczelniom jednego modelu. Nie jest tak, że wydziały są świętością, która musi być utrzymana. One pewnie zostaną utrzymane. Ustawa nikomu nie nakazuje likwidacji wydziałów. Uczelnie powinny to określać. To ich kwestia. Nie ma żadnego zagrożenia w postaci tak zwanej dyktatury rektorów. Jak rektorzy są wybierani? Mamy senat wybierany demokratycznie. On wybiera radę uczelni. Rada wybiera kolegium elektorów, które wybiera rektora. Nie ma tu deficytu demokracji. Autonomia uczelni nie jest zagrożona. Jest większa elastyczność jeśli chodzi o środki finansowe dla uczelni. To zwiększa niezależność. Nie ma obaw.

M.S: Wszystko zaczyna się od rady uczelni. To organ wysoce niebezpieczny. Ponad 50% jego członków jest spoza uczelni. Nie można mówić w takiej sytuacji o uczelni suwerennej. Dlaczego w ustawie nie odwołano się do modelu niemieckiego, gdzie są rady uczelni, ale ich członkowie nie mogli prowadzić żadnej działalności politycznej w okresie 4 lat poprzedzających objęcie mandatu członka rady uczelni. Druga kwestia to wydziały. One mogą zostać utrzymane i pewnie tak będzie. To konieczne. Jednak sposób wybierania dziekanów się zmieni. Nie będzie to głos rady wydziału, ale rektora. To kwestia wysoce kontrowersyjna i niebezpieczna.

S.M: To jest uniknięcie sytuacji, która ma miejsce teraz. Uniwersytety to konfederacja wydziałów. To sprzyja sprawnemu zarządzaniu.

M.S: Trudno wyobrazić sobie taką sytuację, w której tak różne obszary naukowe, mogą być w sposób efektywny zarządzane z poziomu centralnego.

S.M: Tak nie będzie. Jeśli uczelnia zostawi wydziały, one będą się same rządziły. Rożnica polega na tym, że teraz wydziały będą miały większe możliwości współpracy między sobą, nie wzajemnego zwalczania się i sytuacji, gdzie każdy dziekan jest królem u siebie i nie musi patrzeć na całą uczelnię. Ta sytuacja, która est teraz to zagrożenie dla studentów, którzy chcą się kształcić interdyscyplinarnie. Oni mają problemy, są jak chłopi pańszczyźniani, przypisani do jednego wydziału. Rady uczelni to jest otwarcie uczelni na otoczenie społeczno-gospodarcze. Uczelnie nie mogą być oderwane od społeczeństwa. Gdy chodzi o polityków to warto dodać, że pracownicy administracji rządowej i samorządowej nie mogą w radach uczelni być. Nie będzie tak, że jakiś rady czy poseł będzie coś kombinował. Członkowie partii będą tam mogli być. Jednak za to nie można takiej osoby wykluczać z życia akademickiego.

 

J.B: Jaki jest dalszy scenariusz? Co najmniej do czwartku państwo planujecie ten strajk. Przed nami wizyta wicepremiera Gowina w Krakowie.

M.S: Tak. Wiemy, że wicepremier będzie miał napięty grafik. Nie wiem, czy spotka się z protestującymi na jego Alma Mater. Co najmniej do czwartku tam będziemy. Wszystko jest ustalane na zebraniach. Organizujemy pikniki okupacyjne. To przestrzeń do debaty. My nie chcemy tylko wykazać sprzeciwu. My próbujemy wzbudzić otwartą debatę.

 

J.B: Tak jest ten protest pokazywany, jako pozytywny ferment.

M.S: To ma nie być tylko negacja potencjalnego stanu, ale otwarcie debaty, której brakowało. Zapraszamy Młodą Prawicę na piknik i debatę. W czwartek będzie pewnie debata z profesorem Górniakiem. Zachęcamy. Nie zamykamy się. Jesteśmy otwarci na wszystkie głosy.

 

J.B: Jeśli zostanie przyjęta ta ustawa, musi się to stać najpóźniej do lipca, żeby to miało sens...

S.M: Ustawa będzie obowiązywać od października.

 

J.B: Ma to sens bez odpowiednich nakładów na naukę, bez 2% PKB?

S.M: To jest w ustawie. Na wdrażanie reformy jest 2,5 miliarda. O 700 milionów zwiększy się budżet na naukę i szkolnictwo wyższe. W przyszłym roku 1,2% PKB będzie na naukę. W roku 2025 będzie to 1,8%. Nie jest to sytuacja idealna, ale rząd myśli o tym i jest to jego celem, żeby nakłady się zwiększały.

M.S: Kwestia nakładów na badania… Nasze żądanie to 2% PKB minimum. Te fundusze będą przeznaczane w systemie grantowym, jeśli chodzi o regionalne inicjatywy doskonałości i inne programy. Kwestia grantów jest groźna. My chcemy uniwersytetu solidarnego, otwartego, krytycznego i zaangażowanego. Ustawa Gowina w naszym rozumieniu wprowadza uniwersytet zamknięty, bierny, bezkrytyczny i poddający się manipulacjom różnych rynkowych podmiotów.

S.M: To nie jest prawda. Uniwersytety teraz zyskają autonomię. Nie będziemy wszystkiego regulować ustawą. Dajemy im wolność do samostanowienia.

82%
18%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 1

itd

Wtorek, 12 czerwca 2018, 10:11

Konsultacje społeczne ustawy 2.0 to parodia i ściema. Przykład z jednej takiej pseudokonferencji z pseudokonsultacjami na temat ustawy 2.0 w jednym z nie największych ośrodków, o której wcześniej prawie nikt w tym mieście prócz wtajemniczonych nie wiedział - pkt 1) prezentacja multimedialna popierająca ustawę wykonana przez tamtejszego pracownika naukowego a prywatnie związanego z partią J. Gowina, pkt 2) kontrolowany panel opiewający zalety projektu Gowina, pkt 3) oj niestety ale nie było punktu 3 czyli wolnej dyskusji, nie mówiąc już o głosach krytycznych

Odpowiedz