|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Agnieszka Ścigaj: "Odradzałam mamom niepełnosprawnych zapraszanie prezydenta Wałęsy"

- Upatruję w tym jakiejś nadziei, Janina Ochojska jest osobą postronną, nie jest w sporze politycznym, ma doświadczenie i wiedzę w sprawach niepełnosprawnych - mówiła na antenie Radia Kraków posłanka Kukiz'15 Agnieszka Ścigaj. Tak skomentowała propozycję szefowej Polskiej Akcji Humanitarnej, że mogłaby być pośrednikiem w rozmowach w sprawie zakończenia protestu niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie. "Protest przedłuża się i nikomu to nie służy, zaczynają wokół niego pojawiać się postaci polityczne, giną w tym postulaty niepełnosprawnych" - mówiła posłanka Ścigaj w porannej rozmowie Radia Kraków. Janina Ochojska zapowiedziała, że chce spotkać się z protestującymi, ale nie zamierza do nich dołączać.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

fot: M. Bartkowicz

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłanką ruchu Kukiz’15, Agnieszką Ścigaj.

 

To już 37 dzień protestu osób niepełnosprawnych. Ma pani więcej nadziei na jego rychłe zakończenie po słowach Janiny Ochojskiej, która byłaby skłonna mediować w tym sporze?

- Upatruję w tym nadziei. Protestujący i rząd chyba też widzą mediatora w Janinie Ochojskiej. Ona jest osobą postronną, nie jest po żadnej ze stron politycznych. Ma wiedzę, doświadczenie. Może jest to nadzieja. Protest się przeciąga. Nikomu to nie służy. Zamiast zmierzać ku porozumieniu, kamienie zasypują tę możliwość. To nie jest dobre. Gubią się w tym postulaty. Zaczynają się pojawiać postaci polityczne. Dyskusja jest wokół nich. Ubolewam nad tym. Wspieram osoby niepełnosprawne, które protestują. Ich postulaty są ważne.

 

Rozumiem, że jak pani mówi o postaciach politycznych, ma pani na myśli wizytę Lecha Wałęsy w Sejmie? Liczyła pani, że ona jakoś pomoże przezwyciężyć ten impas?

- Nie. Byłam przeciwna tej wizycie. Odradzałam mamom zapraszanie prezydenta Wałęsy. Pomijam jego zasługi. Ostatnie lata pokazują, że on w debatę niewiele wnosi. Nie był też postrzegany przez pryzmat zainteresowania grupami słabszymi. On ma nastawienie na promocję siebie i konflikt z PiS. Po tylu latach pan prezydent powinien zrozumieć, że jego postać jest jednoznacznie postrzegana przez PiS. To śmiertelny wróg. Jeśli chce się za czymś ująć, powinien powiedzieć, że uważa, że jego postać pogorszy ten konflikt i odsunie ich od postulatów. To by była odpowiedzialna postawa polityka. Nie spodziewałam się jednak takiej postawy. Znam jego wypowiedzi i nastawienie. Byłam przeciwna. To był pocałunek śmierci.

 

Kiedy przed przeszło miesiącem udzielała pani nam wywiadu, mówiła pani, że ma pani świadomość, iż za tymi trzystoma tysiącami niepełnosprawnych nie pójdą tłumy, nie będzie strajku. Częściowo się to sprawdziło. Mam jednak wrażenie, że ten protest męczy i irytuje już opinię publiczną.

- Nie wiem. Od początku było wiadomo, że 300 tysięcy niepełnosprawnych to nie jest duża grupa, która zrobi wielkie zadymy na ulicach. Do tego protestu przyłączyło się wiele organizacji, instytucji i osób empatycznych. Każdy zna jakąś osobę niepełnosprawną, zna jej życie. To nie są tłumy, ale akcję wspiera w wielu miastach wiele osób. Są sygnały poparcia – zdjęcia, kartki, pikiety. To jest poparcie. Nie sądziłam, że ono takie będzie. Nie można mówić, że poparcia nie ma. Czy opinia publiczna jest zmęczona? W Polsce jest wiele grup z problemami. Nawet jak się solidaryzują z niepełnosprawnymi, to czekają w kolejce na załatwienie ich problemów. Ten długi czas i propaganda polityczna... Jest włączona propaganda. Włączyli się dziennikarze, określone media. Są dwie strony barykady. Każda rzecz w Polsce staje się przedmiotem walki politycznej. Opinia publiczna patrzy i widzi walkę PiS-PO.

 

Pamięta też pani wypowiedź, która wywołała poruszenie? Jedna z mam powiedziała, że ten protest nie jest polityczny, ale chwile wcześniej powiedziała, żeby zrobić wszystko, żeby żaden z polityków PiS w wyborach samorządowych nie wygrał. Trudno potem uciec od takiego zarzutu.

- Pamiętam. Pamiętam inne wypowiedzi w emocjach. Będę ich bronić. To nie są politycy. One tam są ponad 30 dni, do nich przychodzą manipulatorzy. One są złe. Swoją złość kierują przeciwko tym, którzy nie chcą spełnić ich postulatów. To słowa w emocjach. Od dwóch lat jestem w tym budynku. Mogę powiedzieć, że one są poddawane presjom i manipulacjom. Są odizolowane, zamknięte, skazane na towarzystwo polityków, którzy mają „dobre rady”. One tracą instynkt. Ja wiem, że na początku było dla nich problemem zidentyfikowanie, który poseł jest z jakiego ugrupowania. Te panie też były w 2014 roku. Wtedy PiS je wspierał. Im się zdarzają takie słowa, powiedzą coś w złości. To nie jest cynizm polityczny. To emocje. Po takim czasie pani wypowiada takie słowa, przychodzi machina PiS i mówi, że się wydało, bo to protest polityczny. Wszyscy czekali na te słowa. Teraz sprawa jest jasna. Nie trzeba nic robić z niepełnosprawnymi, bo to protest polityczny.

 

Ten protest ma też inne konsekwencje. Dlaczego Zgromadzenie Parlamentarne NATO w tym czasie może w Sejmie się odbyć, ale Sejm Dzieci i Młodzieży już nie?

- To samo pytanie zadaliśmy wczoraj. Młodzież z Kukiz’15 jasno podkreśla, że oni czują się źle. W takim momencie... Oni mają wśród kolegów niepełnosprawnych. Nagle ich parlament nie może się odbyć, bo jest protest. Podprogowy przekaz jest taki, że trzeba winić kolegów za to. To nie jest fair. Znowu na tym etapie propaganda polityczna próbuje takie insynuacje sugerować. Jeśli NATO, politycy i media z całego świata mogą być w parlamencie to jakim zagrożeniem jest nasza młodzież? Oni chcą debatować o niepełnosprawnych. To jest dla nich ważne. Żaden parlament w dniu dziecka nie poświęcił temu tematowi 5 minut.

 

Okazuje się, że ta debata może się odbyć i to nie we wrześniu w Sejmie. Inicjatywa Parlament Dzieci i Młodzieży chce zorganizować swoje posiedzenie w murach Uniwersytetu Warszawskiego.

- Chcemy tego uniknąć. Gdyby stała za tym inicjatywa młodzieży, nie byłoby problemu, chociaż młodzież stara się, żeby raz w roku stanąć na mównicy sejmowej. To jest atrakcja. To może zaważyć na całym życiu. Jak byłam młoda, to pamiętam, gdy pierwszy raz byłam w Sejmie. Po tylu latach wracam do tego myślą. Poczułam, że są sprawy, o których można decydować. Do tego inicjatywą zajęła się PO. Po drugiej stronie jest młodzieżówka PiS. Z pięknego wydarzenia robimy walkę polityczną wśród młodych. To nie jet do wytrzymania.

 

Zjednoczona Prawica prezentuje nazwiska kolejnych kandydatów na prezydentów miast. Tymczasem Paweł Kukiz zapowiada, że nazwiska waszych kandydatów poznamy dopiero we wrześniu. Dlaczego tak późno?

- Zadajmy pytanie, kiedy poznamy datę wyborów. Jej nie znamy. Kandydaci powinni zacząć wtedy kampanię, gdy jest ona ogłoszona. Wszyscy łamią prawo. To dziwne. Sami uchwalają prawo, niedawno był nowelizowany kodeks wyborczy... Nagle zapisy są nieistotne. Tak nie jest. W wyborach samorządowych stawiamy na to, czy ktoś będzie chciał realizować nasze koncepcje. Długo nad tym pracowaliśmy. Szukaliśmy rozwiązań, nie takich płytkich – ławeczka, most, bilety za darmo. Czy wszyscy politycy o Polakach myślą tak, że nikt nie myśli, ale pokusi się na gadżet? Jeszcze kupiony za ich pieniądze. Co to za mówienie, że ktoś nam coś da?

 

Czyli wrzesień będzie momentem, kiedy wszystkie nazwiska zostaną ujawnione?

- Może wcześniej pojawią się informacje, ale nie ma potrzeby, żeby teraz zaczynać kampanię.

40%
60%