Wystarczy znaleźć miejsce, w którym nie dotknie karząca ręka sprawiedliwości w postaci kontrolera strefy. Bo tylko oni starannie tropią nielegalnie parkujących. Są z zewnętrznych, prywatnych firm, dla których każdy wystawiony mandat to konkretny zysk.
Kontrolerzy mogą jednak karać wyłącznie tych, którzy stawiają samochody w miejscach oznaczonych jako parking a nie mają abonamentu mieszkańca, czy wykupionego biletu.
Pozostają trawniki, skrzyżowania, zakręty, gdzie parkować oczywiście nie wolno, więc nie są oznaczone znakiem P. I tam można sobie najspokojniej zostawić samochód, bo kontrolerowi strefy w tych miejscach nie wolno wystawiać mandatu.
Jest wielu kierowców, którzy wyszukują takie " czarne dziury" w strefie płatnego parkowania. To te same osoby, widuję je codziennie. Niewielki procent to wieczni anarchiści, którzy ciągle walczą z " Onymi" - jak partyzant z dowcipu, który kilkadziesiąt lat po wojnie nadal ukrywa się w lesie i wysadza pociągi. Większość, to jednak zwykłe cwaniaczki nie przepuszczające żadnej okazji, by wimigać się od płacenia. A także ci, którzy mieszkania w centrum wynajmują od osób nie mających ochoty płacić od wynajmu podatku. Tacy lokatorzy nie maja umów. mie mogą więc wykupić abonametu mieszkańca.
Inwencja jest nieograniczona - np. stawianie samochodu na środku parkingu, całkowite zastawienie chodnika, wejścia do bramy, przejścia dla pieszych.
W takich przypadkach interweniować może tylko policja lub straż miejska. Czy to robi?
c.d.n.