|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Audycja z 30.08.2018 r.

Posłuchaj rozmowy z wojewodą Małopolski

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z wojewodą Małopolski, Piotrem Ćwikiem.

 

Ważne informacje dla Małopolan. Tym razem z zachodniej części regionu. W poniedziałek usłyszeliśmy ważne słowa na dworcu kolejowym w Oświęcimiu. On ma być przebudowany.

- Tak. Dworzec w Oświęcimiu to relikt przeszłości, z całym szacunkiem dla tego miejsca. Dworzec stoi pusty. Trzeba go zbudować od nowa. To była część tego komunikatu przekazanego przez panią wicepremier, ministra infrastruktury w obecności starosty oświęcimskiego, który mocno zabiegał o pozyskanie środków na przebudowę linii kolejowej Oświęcim - Czechowice-Dziedzice. To będzie skrócenie czasu przejazdu, ale też poprawa bezpieczeństwa i komfortu jazdy. Na to liczą pasażerowie. To dobra informacja dla Małopolski zachodniej. To się wpisuje w szersza inwestycję – przebudowę trasy Krzeszowice-Trzebinia. Docelowo cała linia Kraków-Katowice będzie przebudowana. Ważne są nowe składy. One się pięknie prezentują, ale ważne jest też bezpieczeństwo pasażerów, żeby tory pozwalały rozwijać większe prędkości. W przypadku linii kolejowej, o której mówimy będzie zwiększenie z 80 do 120 km/h. To poprawa szybkości i bezpieczeństwa na tej trasie.

 

Właśnie. Przyzna pan, że w obliczu trwającej modernizacji szlaku E30 Kraków-Katowice, połączenia drogowe są czasowo bezkonkurencyjne.

- Tak, ale my mówimy o alternatywach. Podróżujący będzie miał możliwość wyboru. Poruszam się samochodem, znam natężenie ruchu na drogach. To też idzie ku dobremu. W wielu miejscach budują się strategiczne odcinki drogowe, jak zakopianka, S7 na Warszawę, północna obwodnica Krakowa, droga olkuska. To zawsze jest wybór. Jadę w ruchu ulicznym, lub jadę pociągiem, bo jest szybciej. Docelowo tak będzie. To jest tworzenie alternatyw. W samą aglomerację krakowską wejdzie kilka miliardów na inwestycje kolejowe. Nie zapominamy o mniejszych miastach, jak Oświęcim, które w pewnym sensie są wykluczone jeśli chodzi o alternatywę komunikacyjną. Przejazdy pociągiem nie są dzisiaj atrakcyjne. Rząd premiera Morawieckiego chce doprowadzić do tego, żeby alternatywa była wyraźna.

 

Kiedy te szlaki będą dostosowane do wyższych prędkości i pociąg będzie konkurencyjny to kwestią czasu zostanie, kiedy mieszkańcy sami przekonają się, że warto wybrać kolej? Widzieliśmy to na połączeniu Kraków-Wieliczka.

- Tak. To doskonała alternatywa. Wszyscy, którzy jechali od Wieliczki, wiedzą jaką to daje oszczędność czasu. Wszystkie pracy w aglomeracji krakowskiej na torach, przebudowywanie linii, układanie nowych torów ma do tego doprowadzić. To odciążenie dla Krakowa. Mówimy o samochodach wjeżdżających do Krakowa. Alternatywą może być kolej. Realizacja Krajowego Programu Kolejowego… Małopolska jest wielkim beneficjentem tu. Nadrabiamy zaległości z lat minionych. Realizacja tego programu to nie tylko tory, ale przebudowa dworców, rozjazdów. To też bocznice, urządzenia sterowania ruchem.

 

Pozostaje mieć nadzieje, że te ważne inwestycje kolejowe i drogowe zostaną zakończone o czasie. Minister Andrzej Adamczyk zwracał uwagę na ten problem, że rosnące koszty usług i robocizny sprawiają, że wykonawcy chcą więcej. Czasem oni mówią, że nie podejmą się realizacji zadania za wcześniej umówioną kwotę, z którą startowali do przetargu.

- W sytuacji są świetnie zorientowani samorządowcy z Małopolski. Dzisiaj rozmawiałem z jednym z nich. To była kolejna rozmowa, że przetargi na inwestycje współfinansowane przez rząd, rozstrzygają się za wyższą cenę, lub nie ma oferentów. Jest takie nasycenie inwestycjami, że jest mało firm na rynku, które mają moce przerobowe. Dlatego cena jest wysoka.

 

Porozmawiajmy o tym, co na pewno uda się z realizować w terminie. Od 5 listopada wszyscy, którzy będą składać wniosek o wyrobienie paszportu, będą mieć pewność, że dostaną dokument według nowego wzoru, związanego ze 100-leciem odzyskania niepodległości.

- Taki był zamysł działań podjętych za czasów, kiedy szefem MSWiA był Mariusz Błaszczak. Kontynuuje to minister Brudziński. Dotyczy to nowego wzoru paszportu. To będzie uczczenie 100-lecia odzyskania niepodległości. Świetna akcja. Wzięło w niej udział wiele osób. Można było głosować na wskazane projekty, które będą na stronach paszportu. Cieszy nas, że wśród symboli niepodległości jest nasz kopiec Piłsudskiego. On będzie w paszporcie, który będzie wydawany od 5 listopada. Dotychczasowe paszporty oczywiście zachowają ważność. Nie ma obowiązku wymiany.

 

5 listopada nie musimy zatem wszyscy się zgłaszać po nowe paszporty?

- Nawet do tego nie zachęcam, jeśli ktoś ma ważny paszport. Wiem ile osób po nie przychodzi.

 

Domyślam się, że dla wielu może być pokusą, żeby ten nowy blankiet mieć.

- To atrakcyjna propozycja. Są tam też dodatkowe zabezpieczenia. To nie jest tylko wymiana samej szaty graficznej, ale też zabezpieczenia dodatkowe. Tak jest, że jest wyścig z tymi, którzy dokumenty próbują podrabiać. Trzeba wprowadzać nowe zabezpieczenia. Nie zostajemy z tyłu. Jesteśmy w czołówce krajów, które wprowadzają nowe zabezpieczenia.

 

Są zabezpieczenia, elementy związane ze 100-leciem odzyskania niepodległości, ale są też dodatkowe oznaczenia dla osób niewidzących.

- To ciekawy wątek. Możliwość jest taka, że osoby niewidzące mogą zidentyfikować swój paszport. Będą wytłoczone znaki na okładce paszportu, żeby każdy mógł swój paszport zlokalizować. To wyjście do osób niepełnosprawnych.

 

Przy okazji zapytam, czy jesteśmy bliżej nowego dowodu osobistego, czyli e-dowodu. Ten dowód będzie zawierał warstwę elektroniczną.

- E-dowód to dokument, który można określić jako „bezpieczniej i wygodniej”. Są w nim nowe zabezpieczenia, co ma uniemożliwić podrabianie dokumentów. Chodzi też o ich nieuzasadnione wykorzystanie. One będą zabezpieczone kodem PIN. Jeśli osoba wyrabiająca sobie tego zażyczy, dowód osobisty będzie pełnił funkcję karty do bezpiecznego podpisu elektronicznego. To ułatwi administrację, składanie wniosków o wyciąg z aktów, złożenie oświadczenia podatkowego. To jest wyjście pod obywateli. To spowoduje zmniejszenie kolejek w urzędach. One są czasem duże.

 

Identyfikacja będzie trwać krócej?

- Tak. Dodatkowe zabezpieczenie będzie. Będzie możliwość czasowego wyłączenia, gdyby ktoś stracił kontakt ze swoim dowodem…

 

Nie trzeba go od razu unieważniać?

- Jest możliwość zawieszenia go na 14 dni. Przez ten czas jego funkcje są nieaktywne. Gdyby po 14 lat dowód nie został odwieszony, dowód zostanie unieważniony. Jakby został znaleziony, można go będzie odwiesić i posługiwać się dalej e-dowodem.

 

E-dowód to będzie dalej plastikowy nośnik. Z chwilą wprowadzenia nowego dokumentu będziemy o krok bliżej od dokumentu w telefonie?

- Wszystko ma wady i zalety. Dowód osobisty jest oficjalnym dokumentem tożsamości. On w wielu przypadkach jest potrzebny do identyfikacji osoby. Oczywiście to przyszłość dokumentów. W tym kierunku idzie świat i technologia. Dzisiaj mówimy o nowym, bezpiecznym dokumencie, który będzie plastikowa kartą, ale z dodatkowymi funkcjami, które pozwolą mieszkańcom w załatwieniu wielu spraw.

 

Jeśli harmonogram zakładany przez rząd zostanie dotrzymany to planuje się, że dokumenty według nowego wzoru będą wydawane od marca przyszłego roku. Tutaj też stare dowody zachowają ważność?

- Tak. Od marca 2019 roku e-dowód ma zaistnieć. Oczywiście z zachowaniem ważności dotychczasowych dokumentów. Jeśli ktoś będzie chciał, będzie mógł go wymienić, ale będzie można się starym dowodem też posługiwać. Nie będzie przymusu wymiany dokumentu do jakiegoś terminu.

 

To ostatnie godziny wakacji. Młodzież wraca do szkół w poniedziałek. Zapytam o akcję „kredkobranie”. Co to takiego?

- To szlachetna akcja pomocy dla Polaków na Kresach. To koresponduje z naszą wyprawką szkolną i programem Dobry Start. Piękna inicjatywa pilotowana przez Ignatianum, krakowską uczelnię. To wsparcie Polaków na Kresach przez zbieranie pomocy dydaktycznych. To przysłowiowe przekazanie paczki kredek, która może trafić do Polaków poza granicami naszej ojczyzny. Można też wpłacić pieniądze. To kolejna odsłona akcji. Tak jest przy świętach Bożego Narodzenia. Pewnie będą szkoły w Małopolsce, które się w to włączą. Uczniowie wrócą do szkół na początku września. 26 września kończy się akcja. Może szkoły zaproszą do udziału uczniów, żeby się podzielili ze swoimi kolegami, którzy zostali na wschodnich Kresach dawnej RP.

 

Wakacje się kończą, ale to szansa dla młodzieży, żeby zacząć rok szkolny pomagając.

- Ja żartuję, że to sprawiedliwość dziejowa. Kończą się wakacje i każdy wraca do obowiązków. To żart. Wakacje to przywilej młodości. Wtedy można było zażywać czasu wolnego. Teraz nadchodzi czas intensywnej pracy, powrotu do szkoły, zapobiegliwości rodziców. Skorzystam z okazji i przekaże życzenia uczniom na nowy rok – pomyślności, dobrych ocen i rodzicom – jak najwięcej dobrych informacji ze szkół.

0%
0%