|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Piotr Ćwik: "Wierzę i ufam w to, że nikt nie będzie grał emocjami uczniów i rodziców"

- Liczę, że ten protest niedługo się zakończy dobrym finałem - tak strajk w małopolskim kuratorium oświaty komentował na antenie Radia Kraków wojewoda małopolski Piotr Ćwik. Od poniedziałku grupa związkowców z nauczycielskiej Solidarności okupuje budynek kuratorium. Domagają się między innymi podwyżek - 15-procentowych w tym i w przyszłym roku. "Propozycja ze strony rządu została złożona, ona może być niewystarczająca, ale rozmowy na ten temat trwają" - mówił wojewoda w porannej rozmowie Radia Kraków. "Możemy spierać się co do wysokości wynagrodzeń czy zmiany przepisów, ale nie może się to odbić na uczniach" - tak wojewoda komentował zapowiadany na ósmego kwietnia strajk Związku Nauczycielstwa Polskiego. Ma się on rozpocząć na kilka dni przed egzaminami gimnazjalnymi i ósmoklasisty.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

Fot. arch. RK

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z wojewodą Małopolski, Piotrem Ćwikiem.

 

Rozpoczął się trzeci dzień protestu nauczycielskich związkowców z Solidarności w siedzibie małopolskiego kuratorium oświaty. Dołączają do niego związkowcy z innych miast. Można powiedzieć, że protest z małopolskiego przekształcił się w ogólnopolski?

- Nie. To lokalna sprawa protestu sekcji oświaty małopolskiego regionu Solidarności. Trzeba podkreślić, że rozmowy rządu z Solidarnością i związkami trwają. Rząd podjął wiele tematów trudnych w zakresie programów społecznych. Propozycja rządu jest. Ona na dzisiaj może nie być satysfakcjonująca, ale wszystko zakończy się rozwiązaniem impasu i dialogiem. Rząd jest do tego gotowy. Trzeba też pamiętać o zaszłościach, jeśli chodzi o poziom wynagrodzeń w wielu innych profesjach.

 

Dziś czytamy zapowiedzi, ze w sumie 100 związkowców z całej Polski ma przyjechać do siedziby małopolskiego kuratorium. Mają tu protestować rotacyjnie. Nie obawia się pan, że ta sytuacja zacznie się robić kryzysowa i zacznie utrudniać działanie samego kuratorium? Nie mówię tutaj o zasadności nauczycielskich postulatów.

- W pierwszym dniu protestu byłem na miejscu. Spotkałem się z panią kurator i przedstawicielami Solidarności. Oni przekazali postulaty do premiera i minister edukacji. Zostało to przekazane.

 

Wczoraj było zresztą spotkanie nauczycielskiej sekcji Solidarności z panią minister.

- Tak. Były rozmowy w Warszawie. Te postulaty się tam pojawiły. Apelowałem, żeby ten protest nie wpłynął na realizację zadań kuratorium oświaty. Mam nadzieję i liczę na to, że protest niedługo się zakończy i będą prowadzone rozmowy z Solidarnością w Warszawie. Po drugie, mam nadzieję, że nie będzie eskalacji.

 

Nauczycielska Solidarność mówi, że protest spowodowany jest też tym, że związkowcy mówią - „rozmawiajmy jak dorośli z dorosłymi, nie mieszajmy w konflikt dzieci”. To w kontekście zapowiedzi strajku ZNP 8 kwietnia, który poprzedzi egzaminy gimnazjalistów. Pan wierzy w to, że jakby doszło do strajku, uda się przeprowadzić egzaminy siłami zewnętrznymi? Takie pomysły w MEN się pojawiają.

- W tym stanowisku protestujących mocno wybrzmiewa, że oni chcą oddzielić protest od szkoły i dzieci. One nie mogą na tym ucierpieć. To coś innego niż mówi ZNP. Oni planują protest na czas egzaminów. Zgodnie z informacjami, o których wiele razy mówiliśmy, działania rządu i kuratoriów pójdą w tym kierunku, żeby egzaminy mogły się płynnie odbyć. Wierzę i ufam, że nikt nie będzie grał emocjami uczniów i rodziców. Możemy spierać się co do przepisów i wynagrodzeń, ale nie mogą na tym cierpieć uczniowie, którzy mają stres przed egzaminem. Oni się zastanawiają, czy egzamin będzie. Na dzisiaj egzaminy odbędą się zgodnie z terminami.

 

Nie obawia się pan tego, że jakby nauczyciele z innych szkół lub emeryci mieli w protestujących szkołach przeprowadzać egzaminy, może wywołać trwałe pęknięcie w środowisku?

- Opatrzność nas postawiła na różnych miejscach. Nauczyciele są w szkołach, żeby realizowali swoje obowiązki. To jest ta odpowiedzialność, która powinna przyświecać tym, którzy kreują rzeczywistość jeśli chodzi o protesty nauczycielskie. Mam na myśli stronę związkową. Obawiam się takiej sytuacji. Psychika ucznia jest mocno nadwyrężona przed egzaminem. Trzeba wyciszenia i dobrego przygotowania się szkół i nauczycieli. Oni są przygotowani. Kwestia w tym, żeby w całym tym dialogu, który jest prowadzony i nastawiony na poprawę sytuacji nauczycieli… Ten proces musi trwać. Oczekują kolejni pracownicy, którzy też mówią o wynagrodzeniach. Trzeba pogodzić ze sobą działania prospołeczne, prorozwojowe rządu i rozłożyć to na lata. Jest propozycja podwyżek. Mam nadzieję, że rozmowy się będą toczyć i dojdą do szczęśliwego końca.

 

Znamy już bilans skutków wichur w Małopolsce, które w weekend dały się we znaki mieszkańcom? Jak duże są straty?

- Mieliśmy swoistą kumulację podmuchów wiatru. Po sobotnio-niedzielnych warunkach, kiedy straż pożarna wiele razy interweniowała, wydawało się, że usunęliśmy skutki. Potem była druga fala z niedzieli na poniedziałek. Było wtedy jeszcze gorzej. Mówimy o ponad 3000 uszkodzonych budynków. Ponad 280 ma zerwane poszycie dachowe w całości lub w części. Także mówimy o 4 budynkach szkolnych z uszkodzonymi dachami. Jest procedura niesienia pomocy w wymiarze doraźnym. To wypłata zasiłku w wysokości 6 tysięcy. Jest też wypłata wsparcia na remont budynku gospodarczego lub mieszkalnego. To 20 lub 10 tysięcy. Jest też fundusz klęskowy MSWiA na budowę nowego budynku do 200 tysięcy złotych. Na dzisiaj pojawiła się informacja tylko z jednej gminy z gminy Stryszów. Tam są złożone 3 wnioski o wypłatę środków na częściowy remont budynków. Gminy przygotowują się do składania wniosków. Urząd Wojewódzki jest gotowy. Przypomnieliśmy samorządowcom jaka jest ścieżka, jeśli chodzi o składanie wniosków. Jesteśmy gotowi, żeby to realizować. W stosunku do interwencji w terenie, wniosków nie ma jednak dużo.

 

Jest jakiś termin, w którym samorządy powinny dostarczyć takie informacje?

- Nie. Rozumiem jednak, że samorządy pracują w terenie i przygotowują wnioski. W najbliższym czasie to trafi do nas. My przekażemy to do MSWiA.

 

Dzisiaj sesja Rady Miasta Krakowa. Inicjatorzy unieważnionej przez pana uchwały, dotyczącej konsultacji społecznych ws. budowy pomnika AK, chcą wrócić do tego pomysłu. Tym razem zaproponują projekt uchwały wolny od wad?

- Inicjatorzy tego pomysłu mieszają ze sobą dwie rzeczywistości. Kilka tygodni temu podpisałem się pod listem otwartym przypominającym o historii tego niepowstającego pomnika AK. Podpisał się też marszałek. Ja oddzielam to od trybu nadzorczego wojewody nad samorządami. Dlatego ta uchwała została zakwestionowana, jako niezgodna z prawem. Wskazane zostały formalne błędy popełnione po drodze. Mimo dodatkowych wyjaśnień, nie zostały rozwiane wątpliwości. Uchwała została uchylona.

 

Pan zarzucał, że nie uzasadniono zasadności przeprowadzenia konsultacji i nie zdefiniowano pojęcia „panel obywatelski”.

- Tak. To są te uchybienia wskazane w tej uchwale. Do tego uchwałę rozpatrujemy w kontekście pięciu wcześniejszych.

 

Ona w zasadzie kasuje te wcześniejsze uchwały.

- Tak, ale też błędy formalne dyskredytują ją. Decyzja o jej uchyleniu została podjęta. Samorząd może podjąć kolejną uchwałę. Nie ma bariery. To się pewnie będzie działo. Ja zwracam uwagę, że każdy mieszkaniec Krakowa, ta debata zresztą wykracza poza Kraków i Małopolskę, ma prawo wyrazić swoją opinię. Mocnym środowiskiem, które nie może być pomijane, są sami żołnierze AK, którzy czekają na budowę tego pomnika.

 

Jest jakiś kłopot z jakością legislacji samorządowców z Krakowa? W ostatnich dniach kolejny akt prawny pan unieważnił. Tym razem dotyczący lokalnych standardów urbanistycznych.

- To prawda. Lokalne standardy to nie jedyna uchwała uchylona. Podobne działania były w stosunku do Zakopanego. Dzisiaj zostanie to wysłane do Zakopanego. Po to jest nadzór prawny wojewody, żeby wychwytywać błędy, zwracać uwagę na niechlujność stanowienia prawa. Mam nadzieję, że Rada Miasta wyciągnie z tego wnioski. Ta uchwała o lokalnych standardach nie odwołuje się wprost do przepisów ustawowych mówiących o wysokości, ilości kondygnacji, które powinny być i ile kondygnacji powinien mieć budynek w stosunku do najwyższego budynku w promieniu 250 metrów zabudowy.

66%
34%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 36

E.

Środa, 13 marca 2019, 21:58

Panie wojewodo coś Pan bardzo ponury. Żal ,że nie został Pan Małopolaninem roku?

Odpowiedz

Jarząbek

Środa, 13 marca 2019, 16:59

Przykro patrzeć jak się przemęcza, pan prezez "Polskę zbaw", precz z lgbt-tęczą. Dzięki pieniądzom, których jeszcze nie dostałem, będę mógł wspomóc budowę dwóch srebrnych wież i odwierty toruńskie.

Odpowiedz

słuchacz

Środa, 13 marca 2019, 16:54

Niech może zdradzi ile zostawał pensji jako katecheta i dlaczego dalej nim nie jest.

Odpowiedz

:)

Środa, 13 marca 2019, 13:41

@Władysław

Czegoś Ty się człowieku dzisiaj nawdychał. Przecież smoga nie ma :D

Odpowiedz

Władysław

Środa, 13 marca 2019, 12:45

W imieniu polskich emerytów chciałem podziękować Prawu i Sprawiedliwości za trzynastą emeryturę, która pozwoli mi spędzić kilka dni z wnukami w Irlandii.

Odpowiedz

Środa, 13 marca 2019, 12:01

@żeby było proszę państwa, tak jak było

Naprawdę Zofio, Marianie, Barbaro, Arku itd., czyli korzeniu narodu polskiego, nie widzisz różnicy między Gradem a Bochenkiem? Szkoda. Wychyl nos z Tarnowa, to może fragment rzeczywistości prawdziwej, nie wirtualnej, zobaczysz:)

Odpowiedz

żeby było proszę państwa, tak jak było

Środa, 13 marca 2019, 11:05

"Grad funkcję prezesa zarządu PGE EJ1pełnił od 12 lipca 2012 r. I od razu kiedy ją objął, pojawiło się wokół niego niemałe zamieszanie. Media obiegła wiadomość, że były minister skarbu, a wtedy szef spółek, które odpowiadają za budowę w Polsce elektrowni atomowej, zarabia 110 tys. zł miesięcznie. I chociaż Aleksander Grad dementował te wiadomości, nie chciał ujawnić, ile zarabia. W końcu zdradził "Super Expressowi" szczegóły swojego wynagrodzenia - łącznie z wysokością odprowadzanych składek i zaliczek na poczet podatku dochodowego. Aleksander Grad otrzymywał każdego miesiąca dwie pensje. Jako prezes PGE Energia Jądrowa dostaje 13 818,32 zł brutto, a jako szef PGE EJ - 141 468,13 zł brutto. "

Odpowiedz

Zofia

Środa, 13 marca 2019, 11:01

Gdy miałam 58 lat, dzięki pazerności PO miałam perspektywę pracy do 67 roku życia. Wyobrażacie sobie 67-letnią pielęgniarkę? Na szczęście wróciła normalność i teraz zajmuję się wnukami na emeryturze, która wbrew kłamstwom okazała się być na normalnym poziomie.

Odpowiedz

........

Środa, 13 marca 2019, 10:55

Nauczyciele, może warto wyjechać do Warszawy? Jest kolorowo i nowocześnie.

Odpowiedz

Środa, 13 marca 2019, 10:53

@To nam się k...należy !

I pomyśleć, że kiedyś pogodynki były ładne :)

Odpowiedz

paranoja

Środa, 13 marca 2019, 10:51

@Arek

Panie katecheto, może nie komentuj pan własnego wywiadu, bo trochę głupio. To tekst przyklejony z czwartkowych rozmów.

Odpowiedz

Środa, 13 marca 2019, 10:50

Grad funkcję prezesa zarządu PGE EJ1pełnił od 12 lipca 2012 r. I od razu kiedy ją objął, pojawiło się wokół niego niemałe zamieszanie. Media obiegła wiadomość, że były minister skarbu, a wtedy szef spółek, które odpowiadają za budowę w Polsce elektrowni atomowej, zarabia 110 tys. zł miesięcznie. I chociaż Aleksander Grad dementował te wiadomości, nie chciał ujawnić, ile zarabia. W końcu zdradził "Super Expressowi" szczegóły swojego wynagrodzenia - łącznie z wysokością odprowadzanych składek i zaliczek na poczet podatku dochodowego. Aleksander Grad otrzymywał każdego miesiąca dwie pensje. Jako prezes PGE Energia Jądrowa dostaje 13 818,32 zł brutto, a jako szef PGE EJ - 141 468,13 zł brutto.

Odpowiedz

:P

Środa, 13 marca 2019, 10:48

@Barbara

Skoro jest tak jak piszesz, potwierdzasz, że Polacy są opóźnieni w stosunku do innych narodów. To przerażające, ale wiele tłumaczy.

Odpowiedz

To nam się k...należy !

Środa, 13 marca 2019, 10:44

"Rafał Bochenek od stycznia 2016 do grudnia 2017 roku był rzecznikiem rządu PiS. Następnie był podsekretarzem stanu w KPRM, a także pełnomocnikiem ministra środowiska ds. organizacji COP24. Po wyborach samorządowych w ubiegłym roku został przewodniczącym sejmiku małopolskiego. Jeszcze pięć lat temu zapowiadał pogodę w TVP3 Kraków, był także radnym Wieliczki. Przełomem w jego karierze było poprowadzenie konwencji PiS w 2015 roku, podczas której przedstawiono Andrzeja Dudę jako kandydata na prezydenta. Rafał Bochenek "odnaleziony". Były rzecznik rządu pracuje w państwowej spółce Rafał Bochenek na stanowisku dyrektora ds. marketingu w PGNiG może liczyć na 20-30 tys. zł miesięcznie - podaje "Fakt". Przypomnijmy, że zgodnie z uchwałą PiS z 2018 roku radny, który zarabia 15 tys. zł miesięcznie, nie może pełnić mandatu. Na pytanie o tę uchwałę Rafał Bochenek stwierdził, że "formalnie nie jest członkiem PiS", mimo że się z nią identyfikuje."

Odpowiedz

becia

Środa, 13 marca 2019, 10:41

I o Niemcach z LGBT jeszcze przywalić. I spalonej Warszawie. Wszystkie trolle na pokład !!

Odpowiedz

becia

Środa, 13 marca 2019, 10:36

Uwaga, uwaga ! PIS-iorski przekaz dnia: Nauczyciele - zarobki ogromne; było źle - jest dobrze; gimnazja były be, i koniecznie na koniec przywalić o spełnionych obietnicach..I o dzieciach, że się cieszą i nie płaczą, i że one też popierają plan Wielkiego Dewelopera po całości..

Odpowiedz

Arek

Środa, 13 marca 2019, 10:35

Najgorzej, jak ktoś dotrzyma słowa danego w kampanii wyborczej, bo to stawia w złym świetle wszelkich wyborczych oszustów. PiS pomógł polskim rodzinom, dając na każde drugie dziecko po 500 zł, a niedługo dostaniemy na każde dziecko po 500 zł. Dzieci będą mogły godnie żyć, bo będzie ich stać na ubrania i obiad w stołówce. Jakże to kontrastuje od ... odbierania im w stołówce przypraw. Każdy rozsądny widzi, kto myśli o nich, a kto nie myśli o niczym.

Odpowiedz

........

Środa, 13 marca 2019, 10:35

@Gaweł

Masz rację. Wystarczy posłuchać wypowiedzi kodowców, ew znanych przedstawicieli opozycji, typu stefan od rozwalonego łóżka. Dla relaksu polecam porzucać kamieniami w dinozaury.

Odpowiedz

Barbara

Środa, 13 marca 2019, 10:30

@Marianobarbara

Rodzice byli zmuszeni do wysłania dziecka w wieku sześciu lat. Można było "załatwić" sobie u psychologa zwolnienie z tego OBOWIĄZKU, co z resztą czyniło 2/3 rodziców. Dzisiaj, gdy ten obowiązek został zniesiony widać jak wielu rodziców posyła swoje odstające intelektualnie dzieci jako sześciolatki. Łatwo znaleźć dane ilu to rodziców ma dzieci ze zdolnościami intelektualnymi pozwalającymi na wcześniejsza edukację szkolną. Dziecko rozwija się nie tylko w szkole, ale także przez zabawę, dlatego ma etap przedszkolny i szkolny. Zabieranie im dzieciństwa w imię pracy na emerytury, z których pieniądze PO już ukradło, to zwykłe okrucieństwo i głupota.

Odpowiedz

AT

Środa, 13 marca 2019, 10:26

@Paweł

Czyli wierzysz w to że w podstawówce 8 klasowej nie będzie przemocy i narkotyków? Marzyciel.

Odpowiedz