Radio Kraków
  • A
  • A
  • A
share

"Neomonachomachia": manipulacja wartościami czy złe rozumienie symboliki?

Krakowscy radni PiS chcą skierować do prokuratury zawiadomienie o mośliwości popełnienia przestępstwa w związku z widowiskiem "Neomonachomachia". Spektakl, który był częścią krakowskiej Nocy Poezji, przygotował teatr KTO. Według radnych PiS ta nawiązująca bezpośrednio do słynnego poematu heroikomicznego Ignacego Krasickiego sztuka sprofanowała najważniejsze polskie świętości. "Przywiązuje się uwagę do symboli a nie do znaczeń. Nie pamiętacie, panowie, co dla was te symbole znaczą. To jest już tylko pieśń, szturmówka, flaga" - twierdzi Jerzy Zoń, dyrektor teatru KTO.

Fot. RK

Posłuchaj rozmowy Jacka Bańki z Adamem Kalitą, radnym PiS i Jerzym Zoniem, dyrektorem teatru KTO
"Neomonachomachia" na krakowskim Rynku Głównym

Czytaj: Radni PiS oburzeni spektaklem "Neomonachomachia" podczas Nocy Poezji


Kto się boi "Neomonachomachii"? - to pytanie Adamowi Kalicie, radnemu PiS oraz Jerzemu Zoniowi, szefowi teatru KTO postawił Jacek Bańka:

 

Jacek Bańka: Co nie podobało się radnym PiS w "Neomonachomachii"?

 

Adam Kalita (PiS): Ja jestem radnym miasta Krakowa. W związku z tym interesują mnie fakty, a nie fabuła i literatura. Nas interesuje, ile pieniędzy poszło na to przedstawienie i kto wyraził zgodę. Oczywiście powodem zgłoszenia jest też to, że wiele oburzonych tym przedstawieniem mieszkańców Krakowa zwróciło się do nas. Ja nie widziałem przedstawienia na Rynku Głównym, widziałem tylko z odtworzenia. Będziemy na ten temat rozmawiać.

 

Jacek Bańka: Panie dyrektorze, czy przyjmuje pan zarzuty, że urażono wszelkie polskie świętości?

 

Jerzy Zoń: Cieszę się i smucę zarazem, że pan radny Kalita jest w studio. Cieszę się, bo go znam i wiem, że on zna niektóre moje przedstawienia. A smucę się tym, że jest tu, a mówi o przedstawieniu, na którym go nie było.

 

Adam Kalita (PiS): Widziałem je z odtworzenia.

 

Jerzy Zoń: Nie ma z odtworzenia. Nie ma rejestracji 1:1.

 

Adam Kalita (PiS): Nie byłem, bo mnie pan dyrektor nie zaprosił.

 

Jerzy Zoń: Zapraszałem pana radnego przed magistratem, ale nieważne. Mam nadzieję, że nie będziemy rozmawiać o gustach, bo te są różne. Naliczyliśmy ok. 1600 widzów. Niezadowolonych było może 10 osób, co też wyliczyli moim ochroniarze. Nikt nie odszedł. Aktorzy czterokrotnie wychodzili do ukłonów. O czym my rozmawiamy w ogóle? Dostawałem głosy i telefony, że widowisko było genialne. Mam propozycję, by widowisko przywieźć do Warszawy. Jeśli się nie podoba - jest święte prawo widza, by wyjść.

 

Adam Kalita (PiS): Mówimy o czymś takim, że miasto finansuje przedsięwzięcie, które nie podoba się wielu mieszkańcom Krakowa. Pojawia się pytanie, jaka jest granica mecenatu. Jeżeli miasto daje pieniądze na Noc Poezji, a w tym to przedstawienie, to ma świadomość, na co idą te pieniądze. Dyrektor musiał przedstawić scenariusz do wydziału kultury w mieście - a jeżeli nie, to byłbym tym głęboko zaniepokojony. Nie chodzi o to, by urzędnik cenzurował pana. Chodzi o to, że tekst oparty na Ignacym Krasickim, a napisany przez krakowskiego poetę Bronisława Maja, może wzbudzić kontrowersje, a szczególnie te partie powiązane z I Brygadą i "Boże coś Polskę". Należało się zastanowić, czy ten tekst - w takiej sytuacji społeczno-politycznej, w jakiej się znajdujemy, powinien się ukazać. Gdyby pan ten spektakl robił za własne pieniądze - nie miałbym żadnych wątpliwości. To pana teatr. Jeżeli miasto to finansuje, to mam wątpliwości.

 

Jacek Bańka: Wszystkiemu winna kampania wyborcza? Cały czas musimy szukać takiego punktu zaczepienia politycznego?

 

Jerzy Zoń: Na szczęście miasto i wydział kultury nie mają zwyczaju cenzurowania projektów artystycznych.

 

Adam Kalita (PiS): Nic takiego nie powiedziałem.

 

Jerzy Zoń: Proszę posłuchać. Wydaje mi się, że włodarze tego miasta - jeżeli mówimy o Krasickim - wiedzą, że jest to "Monachomachia" i że taki projekt zgłaszamy.

 

Adam Kalita (PiS): Ale to nie ma nic wspólnego z "Monachomachią".

 

Jerzy Zoń: Nie mamy obowiązku przedstawiania scenariusza. Czasy, kiedy chodziło się z egzemplarzem w zębach na Kleparz minęły i mam nadzieję, że nie wrócą. Ostatnio z taką interwencją spotkałem się w Teheranie, kiedy moje aktorki musiały chodzić z chustami na głowie, a komisja patrzyła i dyktowała zmiany. A kontrakt zaczynał się od słów "W imię Boga...", ponieważ wiedziałem, że gram spektakl w państwie wyznaniowym. Tutaj grałem spektakl dla 1600 widzów, z czego 10-osobowa grupa gwizdała na gwizdkach. Ta sama grupa gwizdała również w innym teatrze. Na szczęście dla tej grupy, ten spektakl nie odbył się w siedzibie naszego teatru. Bo zostaliby wyniesieni przez ochronę. Plener ma to do siebie, że każdy może przyjść, ale może i wyjść.

 

Adam Kalita (PiS): Nie odpowiedział pan na moje zarzuty. Nie mówiłem, żeby pana ktokolwiek cenzurował.

 

Jerzy Zoń: Do czego pan zmierza?

 

Adam Kalita (PiS): Zmierzam do tego, że nie powinien pan na to dostać pieniędzy z miasta.

 

Jerzy Zoń: A na jakie powinienem dostać? Na inscenizację "Boże coś Polskę" na Skałce? Nie robię takich rzeczy.

 

Adam Kalita (PiS): Chciałem panu przypomnieć, że miasto finansuje ten teatr. Wielokrotnie widziałem pańskie przedstawienia. Nie miałem żadnych wątpliwości, bo nie miałem takiej wiedzy, żeby finansować Noce Poetów. Jestem członkiem komisji kultury. Nie miałem żadnych wątpliwości, jeśli chodzi o teatr KTO. Zadaję publiczne pytanie: ile kosztowało to przedstawienie z budżetu miasta. I jak to się stało, że teatr, który istnieje w Krakowie już tyle lat...

 

Jerzy Zoń: 37 lat.

 

Adam Kalita (PiS): Ważne, że istnieje. Jest teatrem uznanym. Jak to się dzieje, że taki teatr pozwala sobie na przedstawienie, które obraża część mieszkańców Krakowa?

 

Jerzy Zoń: Małą część. Publiczność obrażona wychodzi, nie bije braw. A widowisko kosztowało brutto 170 tys złotych. Jak na przedstawienie plenerowe to jest cena minimalna, biorąc pod uwagę rozmach. Kto był, to widział. Natomiast, taka jest konwencja Nocy Poezji robionej już po raz 5. Finałowe widowisko było przybliżeniem szerokiej publiczności poezji w różnych wariantach. Robiliśmy pojedynek Wyspiańskiego z Gałczyńskim. W tamtym roku była poezja Barańczaka. A Barańczak nie wszystkim się podoba. To jednak twórca artysta dysponuje wolą, zamierzeniem, koncepcją. Jeżeli to robi, to musimy to uszanować albo skrytykować - ale nie cenzurować! Miasto daje wiele pieniędzy na wiele absurdalnych rzeczy. Często nie zgadzam się z tymi wydatkami.

 

Jacek Bańka: Od zajmowania się takimi sprawami są radni. Ale prokuratura?

 

Jerzy Zoń: Śmiech na sali.

 

Adam Kalita (PiS): Prawnicy Reduty Dobrego Imienia, stowarzyszenia, które powstało w Warszawie i działa w całej Polsce, sprawdzają czy jest sens składania doniesienia do prokuratury. Jestem w kontakcie z prezesem. Moim zdaniem ewidentnie zostały tu obrażone dwa polskie hymny. Jesteśmy w szczególnej sytuacji, dlatego że Polska jest często obrażana na świecie i nie jest dobrze, gdy my dokładamy oliwy do ognia.

 

Jerzy Zoń: Mam trochę inne zdanie. Polska nie jest obrażana. Jest wyśmiewana za te wartości, które wy niesiecie. Brak dystansu do siebie to oznaka jakiegoś straszliwego osamotnienia. Mieliśmy Polaka papieża. Ten Kościół umiał genialnie śmiać się z samego siebie. Czemu my tego nie bierzemy za przykład? Jeżeli ktoś nie ma dystansu do swoich słabości...

 

Jacek Bańka: Dokąd nas to zaprowadzi? Na tory bieżącej polityki.

 

Adam Kalita (PiS): Kontekst polityczny jest niewątpliwy.

 

Jerzy Zoń: Gdyby było po wyborach, byłoby to samo. Tu wybory nie mają nic do rzeczy.

 

Adam Kalita (PiS): Uważam, że kontekst jest ważny. Jeżeli artysta mówi, że Polska nie jest obrażana... Przypominam sobie ostatnie wypowiedzi Tomasza Grossa dotyczące polskich obozów śmierci. Oczywiście nie porównuję tych dwóch rzeczy.

 

Jerzy Zoń: Właśnie, nie przesadzajmy.

 

Jacek Bańka: Ale mieliśmy też ministra, który wyrzucał z kanonu Gombrowicza, bo wyśmiewał się. Dziś to my się wyśmiewamy z tej decyzji.

 

Adam Kalita (PiS): Ja nie wyrzucałem i nie pochwalałem wyrzucania Gombrowicza z kanonu lektur. Jeżeli minister Giertych nie lubi Gombrowicza, to jego sprawa. Gombrowicza oczywiście należy uczyć w szkołach. Tak jak "Bogurodzicy" i I Brygady. Nie powinno manipulować się wartościami. Jestem przekonany, że w pewnych fragmentach "Neomonachomachii" doszło do manipulacji.

 

Jerzy Zoń: Jestem głęboko zdziwiony tą reakcją. Teksty o prokuraturze mnie rozśmieszają, bo jest mnóstwo rzeczy, którymi sądy powinny się zająć, a nie spektaklem w Rynku. Chcę powiedzieć mojemu oponentowi, że przywiązuje się uwagę do symboli a nie do znaczeń, które są pod symbolami. Nie pamiętacie, panowie, co dla was te symbole znaczą. To jest już tylko pieśń, szturmówka, flaga. Zewnętrzny znak głębszej wartości.

 

Adam Kalita (PiS): Szturmówka to do Zjednoczonej Lewicy.

 

Jerzy Zoń: Nie o to chodzi. Gdy poeta cytuje "Boże coś Polskę" to nie robi tego bez celu. Robi to, by pokazać, że odeszliśmy od tego, co kryje symbol. 

Tematy:
Wyślij opinię na temat artykułu

Najnowsze

911970

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię