|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
12 630 62 06 (reklama)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
reklama@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Pippi umie tańczyć. Spektakl Opery w Helsinkach

Jeszcze nigdy nie było takiej sytuacji, aby Internet aż pękał od kultury. Można w nim znaleźć absolutnie wszystko i to bez opłat. Trzeba mieć tylko sporo cierpliwości w szukaniu i wiedzieć czego się szuka, a można wiele przeżyć wzruszeń.

fot: A. Malatyńska

Na portalach społecznościowych prezentowane są wszelkie działania artystyczne, od filmów całkowicie amatorskich, które fascynują zapałem artystów i chęcią dzielenia się własną twórczością z innymi, aż po profesjonalne rejestracje teatralne czy muzyczne. Z tych profesjonalnie zarejestrowanych w dawnych latach, ale udostępnianych teraz  tylko ostatnio oglądałam np. słynny monodram „Danuta W.” Krystyny Jandy wyprodukowany przez Teatr Polonia, czy „Biesy” z Teatru STU w reżyserii Krzysztofa Jasińskiego. Popatrzyłam także – ale niestety się znacznie spóźniłam – na transmisję z Londynu „Upiora w operze” Andrew Lloyd Webbera, kompozytora, polityka, wielkiego biznesmena muzycznego.  Co za rozmach przedsięwzięcia! Spektakl został zarejestrowany z okazji 25-lecia premiery tego dzieła. Po finale odbyła wielka gala, którą z wdziękiem poprowadził kompozytor. Było co oglądać.

Jak widać kultura odnalazła się w Internecie i zaczyna się w nim urządzać, bo prognozy pokazują, że teatry, sale koncertowe i kina długo nie będą otwarte. Każdy dzień przynosi więc coś nowego. W tym natłoku wielu wspaniałych propozycji tym razem chciałam Państwa zaprosić do Opery w Helsinkach, która prezentuje niezwykły spektakl baletowy. Produkcja jest dostępna w Internecie na platformie arte.tv do poniedziałku, 20 kwietnia włącznie.

Co to takiego? Tę opowieść znamy wszyscy. Rzecz dotyczy małej, silnej, psotnej, piegowatej dziewczynki, która ma odstające czerwone warkoczyki. Już chyba wszystko jasne? Tak, to Pippi Långstrump lub po polsku Pippi Pończoszanka, słynna bohaterka powieści Astrid Lindgren. Ale tym razem w wersji baletowej i to niezwykle pięknej: z doskonałą muzyką (Georg Riedel i Stefan Nilsson) pisaną z rozmachem nawiązującym do największych kompozytorów filmowych. Widowisko jest pełne kolorów i różnych gatunków tańca; autorką choreografii jest szwedzka tancerka Pär Isberg.

Taki to balet? Głównie klasyczny. Ale czy Pippi, która nie była zwykłym dzieckiem może jedynie ograniczać się do baletu klasycznego? Choreografka Pär Isberg  tłumaczyła w wywiadzie: „Moje pierwszym pytaniem było, czy Pippi potrafi tańczyć balet klasyczny - i odpowiedź brzmiała nie. Balet klasyczny podlega ścisłym regułom, a Pippi jest buntownikiem. Musi swobodnie poruszać się w różnych formach tańca”.

Dlatego Pippi w balecie, pod względem ruchu jest niezwykle wszechstronna. Tańczy w każdym stylu, olśniewając publiczność różnorodnością. Street dance podobnie jak, breakdance nie jest jej obcy. Pippi także stepuje, jeździ na szczotkach jak na łyżwach. Ale gdy ma się grzecznie zachowywać tańczy…klasycznie. Jest taka scena, w której widać, że dołączając do miejscowych pań na popołudniową herbatkę, Pippi ubiera się na tę okazję jak klasyczna baletnica i tańczy na pointach.

Mistrzostwem choreograficznym i prawdziwym popisem możliwości teatru staje się część pokazująca podwodne przygody głównej bohaterki. Rośliny rosnące na dnie oceanu, poruszające się w powolnym rytmie przepływu prądów morskich, pływające wodne stworzenia i nurkujący główni bohaterowie tej sceny robią wrażenie. Wszyscy ruszają się tak, że trudno uwierzyć iż opowieść dzieje się na scenie, w teatrze.

Przedstawienie przyciągnęło mnie przede wszystkim muzyką. Bo muzyka wywołała wspomnienie. Chodzi o film o Pippi, który w latach 70. oglądały w telewizji polskie dzieci. Byłam jednym z nich. I właśnie muzyka tego baletu zawierała tematy z filmu z tamtych lat.  To ona zadziałała jak przynęta. A jak już usiadłam na chwilę, to tak mnie wciągnęło, że obejrzałam całość. Wróciły wspomnienia z dzieciństwa, bo Pippi jest taka jak w tamtym filmie, kostiumowo też. Autorką kostiumów jest Ann-Mari Anttila z północnej Szwecji, która nie tylko stworzyła je do baletu, ale także wcześniej do produkcji filmowej dla szwedzkiej telewizji.

Na scenie widzimy też wszystkie postacie, które znamy z filmu: jest Annika i Tommy, czyli dzieci z sąsiedztwa, które stają się przyjaciółmi Pippi,  jest też wielki biały koń w czarne kropki (fantastycznie tańczy mając cztery nogi (!) a do tego śmiesznie chodzi, zupełnie nie po „końsku”), nie brakuje też uroczej małej małpy w zielonym ubranku czyli Pana Nielssona. Jest też willa Śmiesznotka, gdzie mieszka Pippi ze swoimi zwierzakami. No i są przygody, takie jak w książkach i w filmie. Jest historia ze złodziejami, z którymi Pippi sobie radzi bez problemu, jest szkoła, jest podróż na wyspę i tata Pippi, którego pamiętamy jako niezwykle łagodnego ale bardzo silnego pirata.

Wrotki, małpy na deskorolce, niezwykły świat podwodny – w tym balecie nie ma rzeczy niemożliwych. Fantastyczny świat ożywa za sprawą wspaniałej scenografii, której autorem jest Bo-Ruben Hedwall. Wiele koloru jest w tym przedstawieniu, tak jak kolorowa jest Pippi. I jest jeszcze coś – sentyment, który wywołuje to przedstawienie. Sentyment za beztroskim dzieciństwem, które spędzaliśmy na podwórkach, blisko natury, z przyjaciółmi z sąsiedztwa.

Wspaniały spektakl, dla małych i dużych. Warto obejrzeć!

 

https://www.arte.tv/pl/videos/093005-000-A/pippi-laangstrump-w-operze-helsinskiej/

100%
0%