Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pexels
Czym właściwie jest zdrada?
W potocznym myśleniu największym ciosem w życiu jest śmierć bliskiej osoby. Jednak doświadczenie terapeutyczne pokazuje, że zdrada potrafi być równie, a czasem bardziej destrukcyjna. Po zdradzie również przechodzimy żałobę, tyle że inną. Śmierć, choć bolesna, jest czymś nieuniknionym. Do jej świadomości przygotowujemy się przez całe życie. Zdrada natomiast przychodzi nagle, burząc fundamenty rzeczywistości. To wydarzenie, na które nikt nie jest gotowy.
Śmierć jest rzeczą naturalną, ponieważ czeka każdego, a na zdradę nie jesteśmy przygotowani. To jest coś, z czego najtrudniej się podnosimy i nigdy na sto procent. W głowie pojawia się informacja, że to moja wina. Jest to szalenie trudny proces. Łatwiej jest wyjść z procesu żałoby niż ze zdrady – mówi Iwona Anna Wiśniewska.
I właśnie odbudowanie zaufania, nie tylko do partnera, ale przede wszystkim do siebie, okazuje się najtrudniejszym elementem całego procesu. Zdrada nie ma jednej definicji. Dla jednych będzie nią fizyczna relacja, dla innych już emocjonalne zaangażowanie poza związkiem. Kluczowe jest to, co dzieje się w głowie i emocjach. Nawet bez fizyczności może dojść do przekroczenia granic – poprzez bliskość czy zaangażowanie. To właśnie zdrada emocjonalna bywa dla wielu osób najbardziej bolesna. Granice zdrady są indywidualne i powinny być jasno określone w relacji. Problem pojawia się wtedy, gdy zostają przekroczone, a dzieje się to stopniowo, niemal niezauważalnie.
(cała rozmowa do posłuchania)
Iwona Anna Wiśniewska i Katarzyna/fot. Sylwia Paszkowska
"Czułam, że to jest film"
Dla Katarzyny zdrada przyszła niespodziewanie, bo po ponad dziesięciu latach związku. Jej partner zakochał się w jej przyjaciółce, z którą znała się od dzieciństwa. Tworzyli bliską grupę znajomych, niemal rodzinę. Właśnie dlatego pierwsze sygnały były wypierane.
W pewnym momencie zaczęło mnie bardzo irytować ich zachowanie, ale cały czas miałam wmawiane, że to ja przesadzam, niepotrzebnie się frustruję – mówi Katarzyna.
Moment odkrycia prawdy był dla niej jak zderzenie z rzeczywistością:
Wyszło nagle. Był to ogromny cios. Cała droga po tym wydarzeniu była bardzo długa i kręta. Cieszę się, że ja to w ogóle przeżyłam, bo wiem, że to była zdrada w dwupaku. Czułam, że to jest film, że to się nie wydarzyło naprawdę – dodaje.
Mechanizm zaprzeczenia i obwiniania siebie
Jednym z najbardziej destrukcyjnych elementów zdrady jest to, że osoba zdradzona często bierze winę na siebie. Katarzyna, mimo że intuicja jej nie zawiodła, przepraszała przyjaciółkę za swoje podejrzenia. Wstyd i poczucie winy były silniejsze niż fakty. To częsty mechanizm. Osoba zdradzająca potrafi odwrócić sytuację, przedstawiając partnera jako zazdrosnego, przewrażliwionego. W efekcie zdradzony zaczyna wątpić w siebie. To nie jest wina osoby zdradzonej. Odpowiedzialność zawsze leży po stronie tego, kto przekroczył granice. – "Było mi strasznie głupio, że mogłam tak w ogóle pomyśleć, że dwie bardzo bliskie mi osoby, mogły zrobić coś takiego. Niestety okazało się, że intuicja mnie nie zawiodła" – dodaje Katarzyna.
W skrajnych przypadkach pojawiają się epizody depresyjne, a nawet myśli samobójcze. Dlatego bagatelizowanie zdrady jako "tylko zdrady" jest poważnym błędem. Silne emocje takie jak gniew, rozpacz, kontrolowanie partnera, potrzeba ciągłych pytań, są naturalną reakcją. Choć dla osoby zdradzającej mogą być trudne, są częścią procesu zdrowienia. Ich tłumienie nie pomaga, ale przeciwnie, utrwala traumę. Kluczowe jest przeżycie emocji i ich nazwanie. Bez tego nie da się zamknąć etapu zdrady i ruszyć dalej.
Czy można odbudować zaufanie?
Teoretycznie można, ale w praktyce jest to bardzo trudne. Iwona Anna Wiśniewska nie zna osoby, która po zdradzie odbudowałaby zaufanie w stu procentach. Życie po zdradzie ma inny smak, niekoniecznie lepszy. Warunkiem odbudowy relacji jest zakończenie poprzedniej relacji. Bez tego nie ma mowy o budowaniu czegokolwiek. Unikanie rozmowy, zamiatanie problemu pod dywan czy utrzymywanie kontaktu z osobą trzecią sprawia, że zdradzony wciąż czuje się oszukiwany.
Po zdradzie wiele osób szuka potwierdzenia swojej wartości w nowym związku. To jednak nie działa. Nieprzepracowana trauma wraca w postaci lęku przed bliskością, nadmiernej kontroli albo ucieczki z relacji, zanim ktoś zdąży zranić. Dlatego kluczowe jest najpierw przeżycie żałoby i odbudowanie siebie. Zdrada niszczy fundamenty, ale nie definiuje wartości człowieka.