„Według licznych źródeł dalekosiężnym celem przywódców narodowosocjalistycznych zaraz po eksterminacji Żydów była również zagłada narodu polskiego z wyjątkiem tej jego części, która miałaby zostać pozostawiona w charakterze przymusowej siły roboczej. Jak pisał Himmler w swojej barbarzyńskiej notatce z 1940 roku: „Polacy, którzy przeżyją, mają pozostawać do dyspozycji narodu niemieckiego jako pozbawiona własnej kultury siła robocza wykorzystywana do pracy przy budowie ulic, w kamieniołomach itd.” We wrześniu 1941 roku fanatyczny gauleiter Arthur Greiser głosił: „Führer wysłał mnie tutaj w celu przeprowadzenia eksterminacji narodu polskiego” . Generalny gubernator Hans Frank doskonale zaś zdawał sobie sprawę ze znaczenia swoich słów, gdy w 1944 roku zakrzyknął: „Kiedy wreszcie wygramy tę wojnę, zetrzemy na miazgę Polaków, Ukraińców i wszystkich tych, którzy jeszcze się tutaj kręcą” (14.1.1944) W głowach najwyższych przywódców nazistowskich z całą pewnością kiełkowały plany dalece wykraczające poza zagładę inteligencji, oni sami zaś upojeni świadomością swej władzy nawet nie starali się tych zamiarów ukrywać (…) Polski historyk Czesław Madajczyk (1987) nie miał wątpliwości, że głównym celem nazistowskich Niemiec była całkowita zagłada narodu polskiego . W 1986 roku prof. Władysław Bartoszewski stwierdził natomiast, że wielu Niemców do dziś nadal nie zdaje sobie sprawy z faktu, że oprócz „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” to właśnie polski problem stanowi swoistą hipotekę historyczną, nawet jeśli niektórzy starają się tego nie dostrzegać …”

Dieter Schenk : "Zagłada polskiej inteligencji jako forma ludobójstwa" ( fragment) w:  Studia nad Totalitaryzmami i Wiekiem XX