Tradycja i wspólnota
To wydarzenie, które jednoczy całe środowisko góralskie. Tradycja i kultura są naszym dziedzictwem, naszą ojcowizną. Trzeba o nie dbać, pielęgnować je i promować. Karnawał jest ku temu najlepszą okazją, bo pokazuje, jak różnorodna i bogata jest kultura góralska. Mamy dwanaście subregionów. Każdy z inną nutą, innym strojem, innym tańcem i wszystkie te elementy spotykają się tutaj, w Bukowinie.
– mówi Julian Kowalczyk, prezes Związku Podhalan w Polsce.
Prezes Związku Podhalan podkreśla również, że górale to ludzie uparci, twardzi i konsekwentni, a jednocześnie otwarci i serdeczni.
Choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się nieufni wobec obcych, wystarczy chwila rozmowy, by bariery zniknęły, a miejsce dystansu zajęły życzliwość i gościnność. Górale potrafią ciężko pracować, ale też świetnie się bawić. I to w Bukowinie widać najlepiej.
– dodaje.
Kolędnicy, czyli między obrzędem a widowiskiem
Jednym z najważniejszych elementów Góralskiego Karnawału są konkursowe prezentacje grup kolędniczych. To właśnie one wypełniają Dom Ludowy śmiechem, barwnymi postaciami i dialogami. Wszyscy znamy biblijną historię narodzenia Jezusa, ale jej interpretacje, w wykonaniu kolędników, za każdym razem są odmienne. Jak podkreślali jurorzy, etnomuzykolożka Dorota Majerczyk i antropolog kulturowy Stanisław Węglarz, kolędowanie wciąż zachowuje swój głęboki sens obrzędowy, choć dziś coraz częściej łączy się z widowiskowością i humorem.
Kolędowanie wyrosło z rytuału i ten rytualny wymiar nadal jest żywy. Dawniej po kolędzie chodzili głównie młodzi mężczyźni, bo wierzono, że ich obecność przynosi pomyślność. Dziś chodzą głównie starsi, ale sens obrzędu pozostaje ten sam, chodzi o życzenia zdrowia, urodzaju, szczęścia i dostatku.
- tłumaczy Stanisław Węglarz
Dorota Majerczyk przypomina, że dawniej wierzono w magiczną moc słowa. Życzenia wypowiadane podczas kolędy miały realnie wpływać na los gospodarzy. Dlatego kolędników przyjmowano chętnie, a ich obecność była znakiem pomyślności. Choć współczesne życzenia zmieniają się wraz z realiami życia, wciąż niosą ten sam przekaz: radość, dobro i nadzieję na udany rok.
Nie tylko na skrzypcach się tu gra…
Na scenie nie zabrakło także kapel ludowych, które zachwycały zarówno pięknem brzmienia, jak i wiernością kultury swojego regionu. Jedną z nich była kapela Trzcinicoki z Jasła, która zaprezentowała tradycyjny skład instrumentalny: skrzypce prym, skrzypce sekund, cymbały i basy.
Chcemy wracać do korzeni i do tego, co już niemal zanikło. To skład sprzed kilkudziesięciu lat. Cymbały to instrument niezwykle wymagający, ale potrafiący dać piękne, szlachetne brzmienie.
– mówił Stanisław Marszałek, kierownik kapeli.
W Polsce na tym instrumencie gra zaledwie 20-30 osób. Trudność strojenia i technika gry sprawiają, że cymbały wymagają ogromnego zaangażowania, ale ich dźwięk potrafi zahipnotyzować zarówno muzyków, jak i publiczność.