Hakerzy są pragmatyczni. Jeśli ktoś czekał na pechowy piątek 13, rosyjskie grupy wywiadowcze właśnie dostarczyły mu argumenty na piśmie i to dosłownie. To nie jest fejk, to stuprocentowa prawda potwierdzona przez nasze wojsko. Mamy do czynienia z operacją, która uderza w instytucje w Polsce i naszych sąsiadów. Tu nie chodzi o to, że Word nagle odmówi posłuszeństwa przy pisaniu raportu. Chodzi o to, że nasz komputer może zacząć wysyłać raporty tam, gdzie nikt z nas nie chciałby ich widzieć. Prosto na serwery obcego wywiadu.
Każdy z nas codziennie usuwa sterty dziwnych maili. Jesteśmy już trochę uodpornieni na spadek z Nigerii. W tym przypadku zapomnimy jednak o błędach ortograficznych i prośbach o pomoc od dalekich krewnych. To jest cyberchirurgia. Wyobraźmy sobie maila od kontrahenta z Ukrainy czy kolegi z branży z Rumunii. Temat konkretny, zawodowy, idealnie dopasowany do tego, czym się zajmujemy na co dzień. W załączniku zwykły plik tekstowy. Klikamy, no i nic. Żadnych wybuchów, żadnego czarnego ekranu. W tle przez lukę w systemie instaluje się jednak oprogramowanie szpiegowskie.
Najbardziej przebiegłe jest to, że te wiadomości często wychodzą od prawdziwych kont. Hakerzy najpierw przejmują skrzynkę pana Marka z działu obok, a potem w jego imieniu sieją infekcję dalej. To jest wirus, który żeruje na naszym zaufaniu. Co gorsza, zaatakowali zaledwie trzy dni po tym, jak Microsoft wydał poprawkę, czyli wiedzieli, że większość z nas jeszcze nie zdążyła jej zainstalować.
Jak zatem odczarować ten pechowy piątek i nie dać się podejść? Dotyczy to każdego, kto pracuje na pakiecie Office w wersji 2016 po najnowszą subskrypcję 365. Jeśli mamy te programy, dzisiejszą kawę lepiej wypić w towarzystwie paska postępu aktualizacji.
Wojsko mówi wprost - instalujcie poprawki bezpieczeństwa i restartujcie komputer. To nie jest czas na słynne - przypomnij mi jutro. W cyberprzestrzeni "jutro" to wieczność, w której wasze pliki zdążą już zwiedzić pół świata.
Zamiast unikać dziś czarnych kotów czy innych drabin na chodniku, zaktualizujcie swój system. To jest najprostsza metoda, żeby szpiedzy zostali z niczym, a piątek 13 pozostał tylko datą w kalendarzu.