Jak się okazuje, w internecie dziś wygrywa ten, kto ma zwykłą kawę i 10 zdrowych palców u rąk. Na froncie izraelsko-irańskim odbyła się ciekawa cyfrowa potyczka. Zaczęło się od tego, że premier Izraela Benjamin Netanjahu na kilka dni zniknął i nie pojawiał się w mediach. Co zrobiła proirańska propaganda? Wrzuciła do sieci zdjęcia zmasakrowanego premiera Izraela, wyciąganego spod gruzów. Miliony wyświetleń w sieci, tyle że to była robota sztucznej inteligencji.
Co się wydarzyło później? Netanjahu poszedł do zwykłej kawiarni, nagrał filmik, zamówił espresso i zapytał internautów, czy chcą policzyć, ile ma palców. Zaczął je też po kolei pokazywać do kamery. Dlaczego to zrobił? Kiedy kilka dni wcześniej wrzucił inne nagranie do sieci, niektórzy internauci ogłosili, że to fejk. Zobaczcie, na stopklatce ma sześć palców. Jak wiemy, generatory obrazów wciąż miewają problem z anatomią. Lubią nam dorysować coś ekstra.
🔥Krążą pogłoski, że premier Izraela – Netanjahu – nie żyje po opublikowaniu nagrania z jego występu NA ŻYWO w telewizji.
— 🪙drugα ɐuoɹʇs mєdαlu🪙 (@M_Christo1410) March 13, 2026
Spójrzcie na sześć palców…. pic.twitter.com/9wMO3kOFPl
Ten medal ma też drugą stronę. W internecie także huczy od plotek, że najwyższy przywódca Iranu zginął w ataku pod koniec lutego. Co robi Teheran? Dokładnie to samo. Wypuszczają filmik, na którym ich nowy lider siedzi w tej samej kawiarni, co Netanjahu i też pokazuje, że ma pięć palców.
To jest lustrzane odbicie. Taka piaskownica dla dorosłych, w której stawką są morale całych narodów. Nawet Grok, ten od Elona Maska, w pewnym momencie zgłupiał i miał problemy, żeby wskazać, który filmik jest prawdziwy.
Chyba dochodzimy do ściany. Przez dekady mówiliśmy - widziałem to na własne oczy i to był koniec dyskusji. To był ostateczny dowód. Dzisiaj to zdanie trafia na śmietnik historii. W 2026 roku to, co widzisz na własne oczy, może być tylko zbiorem pikseli zaprogramowanym tak, żebyś poczuł strach.
Prawda nie potrzebuje filtrów, ale kłamstwo ma ich tysiące.