Radio Kraków
  • A
  • A
  • A
share

"więcej odwagi w czynach, a mniej gadulstwa" - jak powstawała polska Policja Państwowa

Wydane w latach 20. XX wieku „Moje wspomnienia policyjne” autorstwa inspektora Henryka Wardęskiego związanego z polskimi formacjami bezpieczeństwa od wybuchu Wielkiej Wojny , to znakomite źródło, nie tylko do badania historii formowania się polskiej Policji Państwowej, ale także procesu stopniowego odzyskiwania przez Polskę niepodległości, którego Wardęski był nie tylko naocznym świadkiem, lecz również czynnym uczestnikiem. O publikacji wydanej po raz pierwszy po drugiej wojnie światowej staraniem Instytutu Pamięci Narodowej a także o tym, jak powstawały polskie formacje bezpieczeństwa mówić będzie w programie RK i IPN „Posłuchaj historii” dr hab. Aleksander Głogowski, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego z Katedry Strategii Stosunków Międzynarodowych , autor m. in. licznych publikacji dot. historii Policji Państwowej, pod którego redakcją naukową ukazały się wspomnienia policyjne inspektora Henryka Wardęskiego . Program poprowadzi Jolanta Drużyńska. Środa 10 sierpnia g. 21.05

Członkowie Milicji Miejskiej m. st. Warszawy , 1916 r ( fot. ze zbiorów Jacka Walaszczyka )

"Moje wspomnienia policyjne” insp. Henryka Wardęskiego

To bardzo istotne źródło do badań nad historią polskiego aparatu bezpieczeństwa wewnętrznego z początków jego tworzenia się i funkcjonowania. Wartość publikacji polega również na tym, że Autor opisał na jej kartach także proces stopniowego odzyskiwania przez Polskę niepodległości, którego był nie tylko naocznym świadkiem, ale także czynnym uczestnikiem. Autor swą opowieść rozpoczyna pod koniec lipca 1914 roku w nadgranicznym, rosyjskim jeszcze wówczas Włocławku, gdzie zastały go obowiązki adwokackie. Po wkroczeniu wojsk niemieckich zdecydował się porzucić praktykę w palestrze i wstąpił do tworzonej pod egidą Niemiec Straży Obywatelskiej, tym samym rozpoczął swoją wieloletnią służbę w instytucjach ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego. 20 sierpnia z powodów rodzinnych zdecydował się na przeprowadzkę do Warszawy, kontrolowanej jeszcze wówczas przez Rosjan. Autor sporo miejsca poświęca opisowi nastrojów polskich mieszkańców miasta i ich reakcji na odezwę Wielkiego Księcia Mikołaja Mikołajewicza z 14 sierpnia 1914 roku, w której zapowiedział on odbudowę przyszłej zjednoczonej Polski, oczywiście pod berłem cara. W sierpniu 1915 roku Wardęski ponownie zgłosił się do Straży Obywatelskiej, tym razem Miasta Warszawy. Po jej rozformowaniu przez Niemców Straży, Wardęski podjął służbę w Milicji Miejskiej.

Przedstawia relację między polską formacją bezpieczeństwa, a instytucjami okupacyjnymi a także stosunki panujące między funkcjonariuszami, a mieszkańcami miasta. Tą część wspomnień kończy relacja z udziału Milicji Miejskiej w rozbrajaniu Niemców i przejmowaniu kontroli nad miastem przez polską administrację.

Członkowie Milicji Miejskiej m. st. Warszawy, 1916 r ( fot.ze zbiorów Jacka Walaszczyka)

Członkowie Milicji Miejskiej m. st. Warszawy, 1916 r ( fot.ze zbiorów Jacka Walaszczyka)

Autor przedstawia także proces tworzenia od podstaw formacji policyjnych w Warszawie i dawnym Królestwie Polskim. Kolejny rozdział poświęcony jest procesowi unifikacji formacji policyjnych zarówno w Królestwie, jak i w pozostałych dzielnicach Polski, na mocy ustawy o Policji Państwowej z 24 lipca 1919 roku. Wspomnienia kończą dwa rozdziały, w których Autor opisuje swój udział w Bitwie Warszawskiej 1920 roku, na tle zaangażowania oddelegowanych do walki pododdziałów ochotniczych, sformowanych przez policjantów. W ostatnim Autor porusza kwestię dalszego scalania formacji policyjnych i tworzenia struktur PP na ziemiach odzyskanych z rąk Bolszewików.

Orkiestra Milicji Miejskiej  (fot.ze zbiorów Jacka Walaszczyka)

Orkiestra Milicji Miejskiej (fot.ze zbiorów Jacka Walaszczyka)

"Zamykając nową kartę życia, zamykam ją pełen najlepszych nadziei na przyszłość - kończy swoje wspomnienia insp.Wardęski -  Życie państwowe wre i kipi. Urzędy się doskonalą, organizacje utrwalają. Wszędzie widać postęp, co dzień stajemy się mądrzejsi dzięki doświadczeniu dnia wczorajszego; zmagamy się z trudnościami i jak legendarny Syzyf wtaczamy w pocie czoła uparty kamień na szczyt góry. Może nasze wysiłki nie pójdą na marne! Tylko więcej wiary w siebie samych, więcej odwagi w czynach, a mniej gadulstwa".

Lektura wspomnień H. Wardęskiego pozwala nam wyrobić sobie pewien pogląd na temat jego sylwetki i poglądów. Mamy do czynienia z apolitycznym państwowcem, poświęcającym się służbie na rzecz społeczeństwa i jego bezpieczeństwa, czego symbolem było porzucenie intratnej kariery adwokackiej dla policyjnego munduru. Zmiana władzy w maju 1926 roku musiały wpłynąć zarówno na karierę, jak i na postrzeganie dalszej służby policyjnej w nowych warunkach ustrojowych. Trzy lata po Przewrocie Majowym, 4 lipca 1929 roku Wardęski odszedł ze służby policyjnej i wrócił do rodzinnego Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie podjął pracę jako notariusz. Nie ma w dokumentach ani prasie śladów, aby w okresie „cywilnym” zajmował się działalnością polityczną. Również nie ma dowodów na jakąkolwiek jego aktywność konspiracyjną czy to w latach 1939-45 czy też później. Trochę światła na jego działalność w okresie II wojny światowej oraz w latach po jej zakończeniu rzuca własnoręcznie sporządzony życiorys, znajdujący się obecnie w zasobach archiwalnych Ministerstwa Sprawiedliwości. Pisze w nim, że podczas okupacji niemieckiej pełnił nadal funkcję notariusza w Piotrkowie Trybunalskim, jednocześnie działając w Polskim Komitecie Opiekuńczym. Od lipca 1945 roku, a więc już w okresie rządów komunistycznych w Polsce, pełnił funkcję Sędziego Sądu Okręgowego w Piotrkowie. W zasobach archiwalnych Instytutu Pamięci Narodowej nie zachowały się żadne dokumenty, wskazujące na charakter jego działalności czy to w okresie okupacji niemieckiej, czy to w okresie stalinowskim. Zmarł 21 lipca 1951 roku i został pochowany na piotrkowskim cmentarzu.

Znaczącą część tekstu stanowią barwne opisy zdarzeń, których uczestnikiem był Wardęski, wzbogacane dialogami oddającymi często sposób wypowiadania się (w tym przynależność społeczną) uczestników. Mamy do czynienia nie tylko z tekstem pamiętnikarskim, ale także ze swego rodzaju nowelistyką kryminalną. Warto w tym miejscu przypomnieć, że swój talent literacki H. Wardęski dał poznać szerszej publiczności, jako pierwszy polski tłumacz poezji Josifa Mendelsztama.

Całość publikacji uzupełniają zdjęcia, pochodzące z bogatej kolekcji insp. Jacka Walaszczyka, a które nigdy wcześniej nie były publikowane.

Aleksander Głogowski/jd

Autor:
Jolanta Drużyńska

Wyślij opinię na temat artykułu

Najnowsze

3502922

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię