-
Sondaże na Węgrzech dają różne wyniki, a ich odczyt zależy od badanej grupy i ośrodka badawczego.
-
O wyniku wyborów może zdecydować nie tylko poparcie, ale też mobilizacja własnych wyborców i niezdecydowanych.
-
Zdaniem prof. Roberta Rajczyka zmiany w okręgach wyborczych mogą mieć znaczenie przy bardzo wyrównanym rezultacie.
-
Temat Ukrainy i bezpieczeństwa jest w kampanii wykorzystywany do wzmacniania emocji i mobilizacji prawicowego elektoratu.
- A
- A
- A
Węgry czekają na 12 kwietnia. Mobilizacja może zdecydować o wszystkim
– „To może być wynik na żyletki” – mówił na antenie Radia Kraków prof. Robert Rajczyk z Instytutu Europy Środkowej w Lublinie. W jego ocenie wybory na Węgrzech mogą okazać się wyrównane, mimo że część sondaży daje przewagę partii Tisa.Wybory na Węgrzech. Sondaże nie dają jeszcze pewności
Wybory parlamentarne na Węgrzech, zaplanowane na 12 kwietnia, mogą okazać się jednym z najważniejszych politycznych testów dla Viktora Orbána od lat. Choć część badań opinii publicznej wskazuje na przewagę partii Tisa nad Fideszem, prof. Robert Rajczyk z Instytutu Europy Środkowej w Lublinie podkreślał na antenie Radia Kraków, że z sondaży nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków.
Jak zaznaczał, obraz poparcia zależy od tego, kto prowadzi badanie i jaką grupę wyborców obejmuje. Ośrodki sprzyjające rządowi pokazują przewagę Fideszu, podczas gdy niezależne częściej wskazują na prowadzenie Tisy. Różnice bywają wyraźne, ale nie przesądzają jeszcze o wyniku.
– „Sondaże są fotografią rzeczywistości” – mówił prof. Rajczyk. Zwracał uwagę, że kampania pozostaje dynamiczna, a wpływ na rezultat mogą mieć zarówno wydarzenia polityczne, jak i frekwencja czy stopień mobilizacji sympatyków obu stron. Przypominał, że duża grupa wyborców nadal nie jest zdecydowana albo deklaruje, że decyzję podejmie dopiero w lokalu wyborczym.
Gość Radia Kraków oceniał, że walka rozgrywa się nie tylko o osoby niezdecydowane, ale również o własne zaplecze polityczne. Według przywoływanych przez niego badań wyborcy Tisy są dziś bardzo zmotywowani do udziału w głosowaniu, a w obozie Fideszu poziom mobilizacji jest niższy, choć nadal wysoki.
Ordynacja i okręgi. „To może być wynik na żyletki”
Prof. Rajczyk przypominał, że w ostatnich latach na Węgrzech skorygowano okręgi wyborcze, odbierając część mandatów Budapesztowi i przesuwając je do gmin wokół stolicy. Jego zdaniem może to mieć znaczenie, ponieważ Tisa ma mocniejszą pozycję w dużych miastach i wśród młodszych wyborców, podczas gdy Fidesz utrzymuje silniejsze wpływy wśród starszych mieszkańców i poza największymi ośrodkami.
Jak wyjaśniał, sama ordynacja nie została ostatnio gruntownie zmieniona, ale od lat działa w sposób, który sprzyja obecnie rządzącej koalicji. Mimo to nie oznacza to, że systemu nie da się przełamać.
– „To może być wynik na żyletki” – ocenił rozmówca Radia Kraków.
Jego zdaniem przy tak wyrównanej rywalizacji jeden lub dwa mandaty mogą mieć realne znaczenie dla przyszłego układu sił w parlamencie.
Prof. Rajczyk zaznaczał zarazem, że zdobycie większości konstytucyjnej przez którąkolwiek ze stron wydaje się mało prawdopodobne. To ważne, ponieważ na Węgrzech wiele rozwiązań ustrojowych i ustaw o strategicznym znaczeniu wymaga większości dwóch trzecich głosów. Nawet zwycięstwo może więc nie oznaczać pełnej swobody działania.
Kwestia Ukrainy i walka o prawicowego wyborcę
Dużą rolę w kampanii odgrywa także sposób przedstawiania lidera Tisy, Petera Magyara, w mediach sprzyjających władzy. Prof. Rajczyk mówił, że wokół polityka pojawiają się kolejne oskarżenia i insynuacje, jednak część z nich nie znajduje potwierdzenia. Jego zdaniem Magyar próbował uprzedzić uderzenie i narzucić własną interpretację tych działań, przedstawiając je jako próbę politycznego zdyskredytowania go w momencie, gdy jego ugrupowanie zaczęło zyskiwać w sondażach.
Rozmówca Radia Kraków podkreślał, że ten mechanizm dotyczy także innych osób związanych z otoczeniem Tisy. Zwracał uwagę, że politycy i współpracownicy wcześniej akceptowani przez obóz rządzący dziś przedstawiani są jako ludzie obcych wpływów, gdy tylko znaleźli się po stronie konkurencji.
W jego ocenie istotnym elementem kampanii pozostaje też temat Ukrainy. Orbán – podobnie jak podczas poprzednich wyborów – próbuje budować mobilizację wokół poczucia zagrożenia i przekonania, że tylko jego obóz gwarantuje bezpieczeństwo.
– „To jest typowy efekt flagi. Musimy zmobilizować własnych wyborców” – tłumaczył.
W ostatnich tygodniach napięcia dodatkowo podsyciła sprawa zatrzymania siedmiu konwojentów przewożących pieniądze z Ukrainy do Austrii. Węgierskie służby podejrzewają ich o ingerencję w kampanię wyborczą, a dostęp do zatrzymanych był utrudniony nawet dla pomocy konsularnej. Kontrowersje wywołały też słowa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który w ostrych słowach odniósł się do sprzeciwu Budapesztu wobec części unijnej pomocy dla Ukrainy. W prorządowych mediach na Węgrzech przedstawiono to jako groźbę pod adresem Viktora Orbána.
Zdaniem prof. Rajczyka takie wydarzenia wpisują się w logikę kampanii i wzmacniania emocji wokół polityki zagranicznej. Temat Ukrainy służy także rywalizacji o wyborców prawicy, w tym sympatyków bardziej radykalnych ugrupowań.
Jednocześnie zaznaczał, że Peter Magyar stara się przedstawiać swoją partię jako bardziej umiarkowaną alternatywę dla Fideszu: bez oskarżeń o korupcję i bez konfliktowego stosunku do Unii Europejskiej, ale w wielu sprawach światopoglądowo i politycznie wciąż bliską prawicowemu wyborcy.
Gość podcastu
Robert Rajczyk, dr hab. nauk o polityce i administracji, prof. Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Medialnej. Zainteresowania badawcze koncentruje między innymi wokół problematyki: komunikowania międzynarodowego i międzykulturowego oraz zagadnień dotyczących systemów politycznych państw Europy Środkowej i Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem Republiki Mołdawii, Rumunii, Kosowa oraz państw Grupy Wyszehradzkiej. Wielokrotny uczestnik misji obserwacyjnych wyborów z ramienia ODiHR OSCE w Mołdawii i Ukrainie.
Profesor wizytujący w Uniwersytecie Nahua w Dalin w Republice Chińskiej (Tajwan) w latach 2015, 2017, 2019, 2021. W latach 2015-2024 realizował projekty badawcze finansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Republiki Chińskiej oraz Taiwan Foundation for Democracy.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
15:14
Posłanki KO pytają o zatrudnianie osób związanych z PiS w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Małopolskiego
-
14:53
Jedyna kobieta zamordowana w Katyniu. Historia Janiny Lewandowskiej
-
14:48
Zalana remiza w Brzeszczach. "Strażacy nam pomagają, teraz my pomożemy im"
-
14:30
Czy warto suplementować kolagen rybi po 40. roku życia?
-
13:59
Zaginął 22-letni Vincenzo Falanga z Mszany Górnej. ZDJĘCIE
-
13:46
Rodzice walczą o oddział dla trzylatków w chrzanowskim przedszkolu. Zebrali prawie 400 podpisów
-
13:30
Węgry czekają na 12 kwietnia. Mobilizacja może zdecydować o wszystkim
-
13:29
Fatalna pomyłka na tarnowskich basenach. Prokuratura sprawdzi, czy doszło do przestępstwa
-
13:10
Referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa coraz bliżej. Koniec zbierania podpisów
-
12:20
System sam wyłapuje przeciążone ciężarówki. Nowoczesna kontrola działa w Woli Dębińskiej
-
11:57
Lor - pele-mele
-
11:52
Koniec utrudnień po zderzeniu samochodu osobowego z ciężarówką na A4
-
11:00
Metamorfoza dworca w Zatorze. Inwestycja za 8 milionów złotych
-
10:57
Co można, a czego nie wolno robić na zwolnieniu lekarskim? ZUS kontroluje
-
10:29
Bloki są, chodnika nie ma. Mieszkańcy Rydlówki czekają na obiecaną inwestycję
-
10:11
Sześć kilometrów trasy rowerowej przy Pustyni Błędowskiej z utrudnieniami. A zaczęło się od porządkowania
-
08:51
Łzy z algorytmu. Tak wygląda nowa broń w wojnie informacyjnej
-
08:01
To był bardzo dobry początek roku dla branży turystycznej w Muszynie
-
07:39
Otwarto nowe miejsce, które pokazuje historię wybitnych Tarnowian