Fot. ilustracyjne/Pexels
W nowym projekcie pozostaje możliwość przekształcenia umów decyzją administracyjną, ale zmienia się tryb. Najpierw inspektor ma wydać pracodawcy polecenie - właściwie sugestię - by zmienić umowę cywilnoprawną na umowę o pracę. Jak skuteczne są takie „miękkie” narzędzia?
Oceniam tę zmianę bardzo wysoko. Statystyki pokazują, że dotychczasowe „twarde” narzędzie, czyli wytaczanie przez PIP powództw o ustalenie istnienia stosunku pracy, było skrajnie nieskuteczne – inspekcja masowo przegrywała takie sprawy. Wynika to z utrwalonego orzecznictwa Sądu Najwyższego.
Tymczasem tam, gdzie inspektorzy stosowali wystąpienia albo polecenia - czyli niewiążące, miękkie instrumenty - w 71 procentach przypadków dochodziło do zmiany umowy na umowę o pracę. To bardzo wysoki odsetek. Mamy więc dowód, że miękkie narzędzia działają lepiej niż twarde.
Jeśli jednak pracodawca nie zastosuje się do takiej sugestii, wkracza drugi etap - decyzja okręgowego inspektora pracy.
Tak, ale z istotną różnicą w porównaniu z pierwotnym projektem. Nie ma automatycznej natychmiastowej wykonalności decyzji. Oczywiście można ją nadać, ale tylko na zasadach ogólnych postępowania administracyjnego - gdy zagrożone jest życie, zdrowie lub interes publiczny.
Decyzję będzie można zaskarżyć do sądu, który - jak dotychczas - ostatecznie rozstrzygnie, czy mieliśmy do czynienia ze stosunkiem pracy. To budzi niezadowolenie części związków zawodowych, bo pracownicy dziś czekają na wyrok nawet dwa lata. Mam jednak nadzieję, że dzięki miękkim instrumentom takich spraw będzie po prostu znacznie mniej.
Przy okazji reformy wrócił też temat wzmocnienia sądów pracy, by skrócić czas postępowań. Czy projekt to przewiduje?
Nie, nie w tej ustawie. Ona realizuje natomiast inny kamień milowy z KPO - wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy.
Dotychczasowa nieskuteczność kontroli wynikała z dwóch powodów. Po pierwsze - jest za mało inspektorów, bo instytucja jest niedofinansowana. Po drugie - kontrole odbywały się trochę po omacku.
Największą „zdobyczą cywilizacyjną” tego projektu jest udostępnienie PIP danych z ZUS i Krajowej Administracji Skarbowej. Inspektorzy wreszcie będą wiedzieli, gdzie i co kontrolować.
Czyli koniec kontroli opartych wyłącznie na skargach?
Dokładnie. Do tej pory kontrole często zaczynały się od donosów czy skarg, które bywały nieuzasadnione i wynikały z indywidualnych konfliktów, a nie z realnego problemu z formą zatrudnienia.
Dlaczego w PIP jest za mało inspektorów - to kwestia pieniędzy czy nieatrakcyjnej pracy?
To problem czysto budżetowy. Mamy dziś ogromne wydatki na obronność, ochronę zdrowia, inne priorytety. Inspekcja pracy spada w kolejce po środki.
Chcę to jasno powiedzieć: to nie jest nieatrakcyjny zawód. Inspektorzy są dobrze wykształceni, świetnie przeszkoleni i cieszą się szacunkiem. Problemem jest liczba i przeciążenie pracą – podobnie jak w sądach.
Projekt zakłada też pełną ochronę pracownika na czas postępowania. Co to oznacza w praktyce?
Chodzi o „zamrożenie” sytuacji. Umowy cywilnoprawne - w przeciwieństwie do umów o pracę - można rozwiązać praktycznie natychmiast. Nie ma ochrony kobiet w ciąży, osób w wieku przedemerytalnym itd.
Wszczęcie procedury przez PIP ma zapobiec temu, by pracodawca rozwiązał umowę tylko dlatego, że zaczęła się kontrola.
Nowością jest też możliwość konsultowania umowy z PIP jeszcze przed jej podpisaniem.
Tak, to rozwiązanie znane z prawa niemieckiego. Pracodawca może zapytać, czy dana umowa jest jeszcze cywilnoprawna, czy już spełnia cechy umowy o pracę.
Trzeba jednak pamiętać, że o charakterze umowy decyduje nie tylko jej treść, ale przede wszystkim sposób wykonywania. Nawet najlepiej napisana umowa zlecenia może w praktyce okazać się stosunkiem pracy, jeśli występuje podporządkowanie, narzucony czas i miejsce pracy. Kluczowa jest relacja między stronami.
Na koniec pytanie polityczne: czy to koniec awantury o reformę PIP i pieniądze z KPO?
Mam taką nadzieję, ale nie ukrywam rozczarowania. Przy tak kontrowersyjnym projekcie znów zabrakło pogłębionych konsultacji z partnerami społecznymi - pracodawcami i związkami zawodowymi.
Prawo, które dotyczy milionów pracujących, powinno powstawać przy stole negocjacyjnym. Wtedy łatwiej je zaakceptować. W obecnej formie obie strony mogą mieć poczucie, że coś zostało im narzucone - i to rodzi opór.
Gościem Radia Kraków był dr Marek Benio z Europejskiego Instytutu Mobilności Pracy Uniwersytetu Ekonomicznego i Uniwersytetu Gdańskiego.