To nie jest żadna nowa oferta. Ktoś próbuje ogrzać się przy cudzym ogniu i to dosłownie, na twój koszt. Sprawa zaczęła się w powiecie kłodzkim, ale takie oszustwa rozprzestrzeniają się szybciej niż pożar w stodole. Scenariusz jest prosty. Puka facet, ma na sobie coś, co tylko udaje mundur i z bardzo poważną miną oferuje odpłatne sprawdzenie szczelności pieca.
Brzmi jak troska o obywatela? Nic z tych rzeczy. To jest zwykły skok na kasę. Postawmy sprawę jasno, bo to najważniejszy fakt dnia. Państwowa Straż Pożarna nigdy nie pobiera żadnych opłat za kontrolę, instruktaże czy sprawdzanie czujek. Jeśli strażak wyciąga rękę po pieniądze, to jedyne, co jest w nim prawdziwe, to jego tupet.
Mało tego, podczas gdy oszuści chcą was skasować, prawdziwa straż robi dokładnie odwrotnie. W ramach Programu Ochrony Ludności do najbardziej potrzebujących trafi 140 tys. czujek dymu i czadu. Całkowicie za darmo.
Widzicie różnicę? Prawdziwi fachowcy dbają o bezpieczeństwo, a nie o stan swojego portfela. Więc jeśli stanie przed wami taki mundurowy inkasent, zróbcie trzy proste rzeczy. Sprawdźcie legitymację. Prawdziwy funkcjonariusz nie ma z tym żadnego problemu. Nie dawajcie ani grosza. Strażak to nie jest akwizytor. No i po trzecie dzwońcie pod 112, zanim zdąży naciągnąć waszego sąsiada. Prawdziwy strażak gasi pożary. Ten fałszywy gasi wyłącznie waszą czujność i oszczędności.
Nie dajcie się zrobić na szaro. Jeśli ktoś w mundurze prosi was o stówkę, to nie jest bohater. To jest zwykły podpalacz waszego zaufania. A takich speców gasimy krótko, zamykając im drzwi przed nosem.