Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem Porozumienia, Stanisławem Bukowcem.
Rusza Narodowy Program Szczepień. Właściwy start zaplanowano na 15 stycznia, ale infolinia ma działać od dzisiaj. Rząd zapowiada też fundusz kompensacyjny w razie ewentualnych powikłań. Ten fundusz skłoni część nieprzekonanych, żeby się zaszczepić?
- To jedna z zachęt, żeby się zaszczepić. Od blisko roku walczymy z wirusem. Przypominam sobie ten czas, gdy z utęsknieniem czekaliśmy na szczepionkę. Mamy ją. Trudno nie przekonywać do tego, żeby ludzie się szczepili. To jedna z najważniejszych metod walki z zakażeniem. Będą pewnie zachęty ze strony rządu. Powinien być jednak zdrowy rozsądek. Każdy stara się zachować zdrowie, więc powinien się zaszczepić.
Jak powinien działać taki fundusz? Kto i ile powinien płacić za ewentualne powikłania?
- Trwają analizy, jak ten fundusz powinien wyglądać. Nie chcę wychodzić przed szereg. Przedstawi to premier z ministrem zdrowia. Dobrze, że o tym rozmawiamy. Dyskusja o szczepionkach trwa. Trudno się nie odnieść. Mam zaufanie do europejskich instytucji, które zatwierdzają leki, szczepionki, że te szczepionki są sprawdzone i będą skuteczne.
Pan się zaszczepi? Nie wszyscy politycy to deklarują.
- Tak. Nie mam z tym problemu. Ja przeszedłem Covid-19 w sposób lekki. Mam jeszcze przeciwciała. Nie mam problemu, żeby się zaszczepić.
Jak powinien wyglądać powrót do szkół? Najpierw sczepienie nauczycieli, potem powrót? Sami minister zdrowia przekonuje, że trzecia fala zaczynająca się od poziomu 10 tysięcy zakażeń dziennie miałaby fatalne skutki. Nie obawia się pan, że powrót nauczycieli niezaszczepionych może zwiększyć tę liczbę?
- Nauczyciele są planowani do zaszczepienia w jednej z pierwszych prób środowiskowych. Jeśli będą szczepienia wśród nauczycieli, zwiększy to poziom bezpieczeństwa w szkołach. Są zapowiedzi, że jak nie będzie wzrostu liczby zakażonych, w drugiej połowie stycznia klasy 1-3 wrócą do szkół. Wszystko zależy od zachowania zasad dystansu społecznego, które są przez rząd proponowane. My rozmawiamy o luzowaniu obostrzeń. Inne kraje wprowadzają twardy lockdown. Trzeba być rozsądnym, żebyśmy się przygotowali na to, co jest zapowiadane. To ewentualna trzecia fala wirusa. Eksperci mówią, że w lutym, marcu ona może być w Europie.
Minister Niedzielski mówi, że do 17 stycznia luzowania nie będzie. Minister zapowiada też, że weźmie się za hotele, które oferują wyjazdy służbowe, które w sumie są wypoczynkowe. Pozbawienie hoteli źródła zarobkowania nie będzie kolejnym gwoździem do trumny całej branży?
- To trudne decyzje. Rozumiem właścicieli hoteli i lokali. To czas żniw dla tych obiektów. Jednak sytuacja zamknięcia się przedłuża. Wiemy jednak, że jak będzie poluzowanie, może się to obrócić przeciwko wszystkim. Stąd propozycje wsparcia dla firm i branż cierpiących przez to ograniczenie. Musimy ten trudny czas przerwać. Liczę, że Polacy zachowają rozsądek, nie będą obchodzić przepisów. Zapowiedź pana premiera i ministra jest twarda. Służby będą sprawdzać, czy przepisy są respektowane.
Jakie będą kluczowe zmiany w kolejnej, nowelizowanej Tarczy?
- Trwają rozmowy z branżami. Chcemy wspomóc przedsiębiorców cierpiących na obostrzeniach. To szeroka paleta wsparcia. Poza wcześniejszym wsparciem jest też postojowe, dopłaty, zwolnienia z ZUS, pomoc Polskiego Funduszu Rozwoju. Chcemy dać możliwość przetrwania firmom. Chcemy, żeby wiosną sytuacja była stabilna i one mogły iść do przodu. Dzięki Tarczy wiosennej polska gospodarka w sposób w miarę łagodny przetrwała kryzys. Teraz wskaźniki PKB pokazują wzrosty. Jesteśmy jednym z krajów europejskich, który ma wzrost PKB. Skala bezrobocia też jest dosyć stabilna. Ten trudny czas Polska przechodzi suchą nogą. Są jednak branże, które są w trudnej sytuacji. Chcemy pomagać im.
Pomysł dnia wolnego dla osób, które dodały osocze lub krew, będzie się odbywał kosztem przedsiębiorców.
- Tak, ale mówimy o osobach, które oddają osocze. To jedyny lek, który pomaga osobom trafiającym do szpitala w trudnym położeniu. Sam włączyłem się w działania, żeby separatory do poboru osocza trafiły do wielu miast w Małopolsce. Musi być możliwość oddania osocza. To szlachetna sprawa.
Jak układają się relacje Porozumienia z Solidarną Polska? Wicepremier Gowin nie szczędził gorzkich słów pod adresem ziobrystów ws. weta unijnego.
- Z kolegami z Solidarnej Polski nie zgadzamy się co do twardego weta, które zastosowali w ramach naszych rozmów o budżecie UE na lata 2021-2027. Hasło „weto albo śmierć” uważaliśmy za zbyt radykalne. Weto oczywiście mogło być zastosowane, ale jako środek do dojścia do porozumienia. Dobrze, że takie porozumienie wynegocjował premier Morawiecki. Premier Gowin wcześniej prezentował takie stanowisko. To sukces Polski. 770 miliardów pomoże gospodarce w odbiciu się po kryzysie. Z Solidarną Polską współpracujemy w Zjednoczonej Prawicy. Mamy różne skrzydła w obozie. Są bardziej radykalne, bardziej centrowe. To siła naszego obozu. Potrafimy się porozumieć w trudnych sytuacjach.
Choć głosy krytyki nie słabną. Solidarna Polska powinna zostać zdyscyplinowana przez prezesa PiS?
- Nie chcę wchodzić w takie dyskusje. Liderzy partii będą się spotykać w ramach rady koalicji. Różnice zdań zostaną wyjaśnione.
Wiceminister Kowalski – jeden z największych krytyków porozumienia z Brukselą – powinien przestać być ministrem?
- Solidarna Polska na mocy umowy ma funkcję wiceministra aktywów państwowych. To funkcja, która nie jest przypisana do nazwiska. Jeśli będą zmiany, rozumiem, że stanowisko dalej będzie pełnił przedstawiciel Solidarnej Polski. Rada koalicji się spotka i będą ustalenia.