Wpis na X Ambasadora Toma Rose’a o bohaterskich polskich żołnierzach zamyka sprawę niefortunnej wypowiedzi Trumpa o sojusznikach, m.in. w Afganistanie?
- Moim zdaniem na pewno nie. Został zhańbiony mundur polskiego weterana. Oni walczyli na wojnie. Kilkudziesięciu z nich oddało tam życie. Tam zginęły 4 osoby z Małopolski. Trauma, która jest dalej, trwa do dziś. Niektórzy się leczą. To była trudna wojna, wiele tam przeżyli. Takie kwestie nie mogą zostać głuche.
Czyli nie wystarczają panu te słowa: „great warriors”?
- Nie. Jestem oburzony wypowiedzią pana prezydenta Nawrockiego z Wilna, który powiedział, że nie wie, kogo dotyczą te słowa i pierwsi powinni przepraszać ci, którzy pluli na polski mundur.
Kogo zatem dotyczyły te słowa?
- Polskich żołnierzy.
Ale to nie było powiedziane wprost.
- Dotyczyły sił, które walczyły w ramach koalicji w Afganistanie. Było stanowisko premiera Wielkiej Brytanii, prezydenta Francji, premier Włoch. Od razu był wpis prezydenta Trumpa, jak ostro zareagował premier Wielkiej Brytanii, że to byli bohaterscy żołnierze.
Sam Tom Rose napisał potem o polskich żołnierzach, prezydent Nawrocki mówił „great warriors”...
- Ranga prezydenta największego mocarstwa, a ranga ambasadora jest jednak inna. To nie wystarczy. To tak jakby premier powiedział coś złego, a ja jako wicewojewoda powiedział coś innego. Nie ta ranga. Powinna być nota dyplomatyczna, która stanie za polskim mundurem, który przelewał krew nie w naszej wojnie.
Na wszystkie wypowiedzi Trumpa będziemy tak reagować? To przypomina trochę sytuację wujka na imieninach, który wiadomo, że opowie dowcip niesmaczny i musimy jakoś z tym żyć.
- Prezydent Trump chce przejść do historii. W ciągu roku jego prezydentury było tyle planów... Można przejść obok, ale trzeba mieć honor i poczucie własnej godności. W sprawach, które dotyczą Polski, naszych żołnierzy i polityków, musimy być stanowczy i zabierać głos.
Czyli oczekiwałby pan tego, że to samo co powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych o brytyjskich żołnierzach, również z jego ust padłoby w stosunku do naszych żołnierzy?
- Tego bym oczekiwał. To by zamknęło sprawę.
Dwa projekty Lewicy. Na czym powinna polegać ta reforma Państwowej Inspekcji Pracy 2.0, bo to już będzie kolejne podejście? Jeśli nie zmiana umów B2B w umowę o pracę drogą administracyjną, to co? W pewnym momencie marszałek Czarzasty mówił o sądach pracy, żeby je usprawnić i żeby wniosek inspektora był czymś obligatoryjnym dla sądu pracy, żeby sąd pracy się zajął konkretną sprawą.
- Tak. To zostało ściągnięte z posiedzenia rządu. Wtedy ta wersja szła nieco za daleko. Wtedy przychodził inspektor i każdą umowę B2B przekształcał w umowę o prace. Emeryci pracują też na takich umowach. Dziś są takie warunki pogodowe, on nie chce iść do pracy, odrabia w inny dzień, obowiązuje go kodeks cywilny. Przy umowie o pracę trzeba korzystać z urlopu, trzeba iść do lekarza. Ta droga była zbyt daleka. Jak ktoś czuje się w zakładzie dyskryminowany, że wymusza się na nim takie zatrudnienie, powinien zgłosić skargę i umowa powinna zostać przekształcona.
Sąd pracy zajmuje się średnio dwa lata tego typu sprawami. Trudno to sobie wyobrazić.
- Tak. Dlatego to powinno być w kompetencji inspektorów pracy. Może da się zastosować tryb sądowy, który ustali czas 7-14 dni na zajęcie stanowiska? Czasem sądy się zbierają szybko. Ta rozprawa administracyjna mogłaby mieć szybki tryb.
Czyli sąd pracy w innym trybie?
- Zamysł ustawodawcy zmierza w tę stronę, że będzie narzucona terminologia tego w sądzie i będzie to przestrzegane przez sądy, które szybko przekształcą te umowy.
W Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim wszyscy są zatrudnieni w oparciu o umowę o pracę?
- Są zatrudnieni pracownicy na umowę o pracę.
Wszyscy?
- Nie wiem. Może są osoby, które czasowo wykonują zadania, które nie kwalifikują się do kodeksu pracy. Jak coś, są to śladowe ilości. Jest to też za zgodą tych zleceniodawców.
Drugi projekt Lewicy, poselski projekt. Również podobny projekt przygotowali politycy Polski 2050. Dotyczy on dalszego ograniczenia sprzedaży alkoholu. Chodzi już nie tylko o nocną prohibicję i to w całej Polsce, ale też zakaz sprzedaży na stacjach benzynowych. Lobby paliwowe zwiera szyki w tej sprawie?
- Pewnie tak, ale do czego służy stacja benzynowa? Kierowcy tankują paliwo. To śmieszne, gdy można tam kupić non stop praktycznie alkohol. Łatwo można dostać alkohol. Są sklepy 24H, wiele miejsc, gdzie to jest. Nie chodzi o zabranianie. Trzeba działać jednak. Jak pan porozmawia z Miejską Komisja Zwalczania Problemów Alkoholowych, to się pan dowie, jak wzrasta ilość uzależnionych. Za PRL mówiło się, że ludzie chodzili zalani po ulicach. Dziś tego nie ma, ale ludzie się uzależniają. Dwa drinki codziennie, łatwość dostępu. Także młodzież ma problem. Co robi prezydent Nawrocki? Ceny alkoholu. 20 lat temu - jaka była płaca, ile można było kupić butelek wódki? Ile dziś? To wzrost o kilkaset procent. Alkohol jest relatywnie tani. Są oferty, promocje, które oferują alkohol po kilkanaście złotych za pół litra wódki.
Rozumiem, że zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach w ciągu całej doby, nie tylko nocą?
- O tym mówimy, żeby był zakaz sprzedaży całą dobę. Można jechać do sklepu. Postulujemy też we wniosku, żeby zakazać promocji alkoholu. To śmieszne, jak słyszymy w telewizji – kup 10 piw, kolejne 10 dostaniesz za darmo.
Czy Urząd Wojewódzki zdecyduje się na kasację w sprawie wyroku NSA dotyczącego Strefy Czystego Transportu? Była zapowiedź, ale na razie jeszcze taka kasacja nie wpłynęła?
- Mamy 30 dni. Sprawa jest przedmiotem analizy działu prawnego. Decyzja zostanie podjęta na przełomie stycznia i lutego. Wojewoda zapowiedział, że rozważamy skierowanie sprawy kasacyjnej.
Rozważają państwo, czy są państwo zdecydowani?
- Działamy w takim kierunku, żeby skargę złożyć.
Jak pan ocenia temperaturę sporu wokół Strefy Czystego Transportu? Również podnoszoną przez polityków lokalnych i to nie tylko lokalnych. Pytanie to również w kontekście zatrzymanego mężczyzny, który groził prezydentowi i jego zastępcy.
- Skandaliczny wpis posła Tarczyńskiego, on pisze „dobra robota” ws. wydarzeń w USA. 11 strzałów oddanych do człowieka. Fala nienawiści jest. Jest rocznica zabójstwa prezydenta Adamowicza. Fala hejtu, nienawiści, groźby. Opamiętajmy się, szanujmy się. Debata polityczna może być trudna, ale niech ona będzie dialogiem, nie przemocą i groźbami wobec osób, które piastują publiczne stanowiska.
Te podziały wzmacniają przede wszystkim politycy, bo wiadomo, że i dla jednych, i dla drugich to jest korzystne.
- Tak, ale pamiętam z historii. Pamięta pan spór pomiędzy SLD, Leszkiem Millerem, Marianem Krzaklewskim z AWS? To początek lat 2000. Były nieeleganckie wypowiedzi i zachowania, ale nigdy AWS i SLD sobie nie grozili, nie straszyli. Była trudna, ale jednak kultura polityczna. Przechodzimy teraz na rodzaj kibolstwa.