Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pexels
"Srebrny rozwód". Czy warto?
Z wiekiem ludzie coraz częściej zaczynają zadawać sobie pytania, które wcześniej spychali na dalszy plan. Czy jestem szczęśliwy? Czy to życie, które prowadzę, naprawdę jest moje? Moment, w którym dzieci opuszczają dom, bywa przełomowy. Partnerzy zostają sami ze sobą i często odkrywają, że niewiele ich już łączy. Różne wizje przyszłości, odmienne potrzeby, brak wspólnych pasji. Jedno chce spokojnej starości, drugie podróży, kursów, nowych doświadczeń. Tam, gdzie kiedyś była bliskość, pojawia się obcość.
Z wiekiem ludzie przewartościowują swoje życie. Niektórzy zauważają, że ich wartości w związku, małżeństwie znacząco odbiegają od tych, które wyznaje ich partner. Przyczyn jest wiele. Jest to m.in. puste gniazdo, niewierność. Oni do końca życia pragną intymności, bliskości fizycznej, zrozumienia, akceptacji, wspólnych pasji. Bardzo często, w momencie, gdy dzieci wychodzą z domu, partnerzy małżonkowie orientują się, że ich pasje i dążenia czy wizja starości jest zupełnie różna. Jedna osoba chce żyć bardzo spokojnie, a druga właśnie nie. Chce iść na kurs tanga, chce podróżować, chce żyć pełnią życia – mówi Joanna Solarska.
(cała rozmowa do posłuchania)
To jednak tylko jedna strona medalu. Druga, znacznie trudniejsza, dotyczy związków dysfunkcyjnych, takich, w których przez lata obecna była przemoc, nierównowaga sił czy emocjonalne zaniedbanie. W wielu przypadkach dopiero po latach pojawia się odwaga, by powiedzieć "dość". Kiedy dzieci są już dorosłe, a społeczne zobowiązania słabną, łatwiej skupić się na sobie i własnym bezpieczeństwie. Współczesne młode pokolenie coraz częściej świadomie odrzuca wzorce wyniesione z rodzin. Kobiety, które mogą dziś decydować o swojej płodności, otwarcie mówią, że nie chcą życia swoich matek, czyli podporządkowanego, pozbawionego autonomii, często naznaczonego przemocą. To także jeden z powodów spadającej dzietności.
Joanna Solarska/fot. Sylwia Paszkowska
Jednym z najczęstszych powodów rozwodów w dojrzałym wieku pozostaje zdrada. Jej konsekwencje są zawsze głębokie, niezależnie od wieku. Zdrada działa jak tornado, ponieważ niszczy poczucie własnej wartości, sens życia, a często prowadzi do depresji. Rozpad małżeństwa po latach wspólnego życia przypomina żałobę, tyle że bez fizycznej śmierci. Umierają wspólne plany, marzenia, tożsamość budowana przez dekady. Szczególnie trudne bywa to dla kobiet, które poświęciły życie rodzinie. Po latach słyszą, że ich rola się skończyła. To doświadczenie potrafi być druzgocące i wymaga często wsparcia terapeutycznego, by na nowo zbudować poczucie własnej wartości.
Odzyskiwanie tożsamości jest potrzebne nie tylko przy zdradach i przy zdewastowanym poczuciu własnej wartości – dodaje.
Czasem rozwód nie jest efektem jednego dramatycznego wydarzenia, lecz świadomej decyzji obojga partnerów. Jednym z najtrudniejszych aspektów "srebrnych rozwodów" są finanse. Po latach wspólnego życia majątek bywa znaczący, a jego podział skomplikowany. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy osób, najczęściej kobiet, które nie były aktywne zawodowo lub zarabiały znacznie mniej. Brak niezależności finansowej często sprawia, że decyzja o odejściu jest odkładana latami. Świadomość tego, co należy do wspólnego majątku, jakie są prawa do emerytury czy alimentów, może diametralnie zmienić sytuację osoby rozwodzącej się. Kluczowe jest też przygotowanie, zebranie dokumentów, analiza finansów jeszcze przed podjęciem decyzji o rozstaniu.
Srebrny rozwód może być z jednej strony końcem świata, z drugiej początkiem czegoś zupełnie nowego. Moment, w którym można wreszcie zrobić to, co odkładało się przez lata. Żyć nie "kiedyś", ale teraz. Rozwód w dojrzałym wieku to nie szaleństwo, ale najtrudniejsza i najbardziej uczciwa decyzja wobec siebie i drugiej osoby.
„Srebrny rozwód”. Odwaga czy szaleństwo?
Z wiekiem ludzie coraz częściej zaczynają zadawać sobie pytania, które wcześniej spychali na dalszy plan. Czy jestem szczęśliwy? Czy to życie, które prowadzę, naprawdę jest moje? Moment, w którym dzieci opuszczają dom, bywa przełomowy. Nagle znika wspólny projekt, który przez lata spajał związek. Partnerzy zostają sami ze sobą i często odkrywają, że niewiele ich już łączy. Różne wizje przyszłości, odmienne potrzeby, brak wspólnych pasji. Jedno chce spokojnej starości, drugie podróży, kursów, nowych doświadczeń. Tam, gdzie kiedyś była bliskość, pojawia się obcość.
- Z wiekiem ludzie przewartościowują swoje życie. Niektórzy zauważają, że ich wartości w związku, małżeństwie znacząco odbiegają od tych, które wyznaje ich partner. Przyczyn jest wiele. Jest to m.in. puste gniazdo, niewierność. Oni do końca życia pragną intymności, bliskości fizycznej, zrozumienia, akceptacji, wspólnych pasji. Bardzo często, w momencie, gdy dzieci wychodzą z domu, partnerzy małżonkowie orientują się, że ich pasje i dążenia czy wizja starości jest zupełnie różna. Jedna osoba chce żyć bardzo spokojnie, a druga właśnie nie. Chce iść na kurs tanga, chce podróżować, chce żyć pełnią życia – mówi Joanna Solarska.
To jednak tylko jedna strona medalu. Druga, znacznie trudniejsza, dotyczy związków dysfunkcyjnych, takich, w których przez lata obecna była przemoc, nierównowaga sił czy emocjonalne zaniedbanie. W wielu przypadkach dopiero na starość pojawia się odwaga, by powiedzieć „dość”. Kiedy dzieci są już dorosłe, a społeczne zobowiązania słabną, łatwiej skupić się na sobie i własnym bezpieczeństwie. Współczesne młode pokolenie coraz częściej świadomie odrzuca wzorce wyniesione z rodzin. Kobiety, które mogą dziś decydować o swojej płodności, otwarcie mówią: nie chcą życia swoich matek, czyli podporządkowanego, pozbawionego autonomii, często naznaczonego przemocą. To także jeden z powodów spadającej dzietności.