Rafał Dziwisz/fot. Sylwia Paszkowska
Sukces, którego nie da się zaplanować
W teatrze nie istnieje coś takiego jak pewny sukces. Nawet gdy wszystkie elementy wydają się idealnie dobrane - znakomici twórcy, świetny zespół, doskonały tekst. Podczas pracy nad "Antygoną" zespół wiedział, że ma w rękach wyjątkowy materiał – tekst Bisza, rapera, który napisał dramat na nowo, pozostając wiernym sensom i konfliktom Sofoklesa. To ta sama opowieść o władzy, prawie, buncie i odpowiedzialności, ale podana w języku współczesnym, gęstym, poetyckim, pełnym metafor. Mimo to do samej premiery towarzyszyła niepewność. Reakcje publiczności okazały się jednak nie tylko pozytywne, ale wręcz entuzjastyczne, co było jednocześnie zaskoczeniem i radością.
Materiał jest naprawdę niezwykle interesujący. Bisz napisał tę Antygonę na nowo, pozostając niezwykle wiernym, jeżeli chodzi o ducha, ale jednak nigdy nie wiesz, czy to się do końca uda. Praca była trudna, a reakcje podczas premiery były pozytywnie zaskakujące – mówi Rafał Dziwisz.
(cała rozmowa do posłuchania)
Kreon jako władca przegrany i Antygona
Rafał Dziwisz przez lata obsadzany był w rolach postaci jednoznacznie dobrych: ojca Laurentego w "Romeo i Julii", św. Franciszka, Jezusa Chrystusa, księdza Piotra w "Dziadach". Dziś coraz częściej gra bohaterów trudnych, bezwzględnych – Jaruzelskiego w "1989" czy Kreona w "Antygonie". Dla aktora postacie "złe" są po prostu ciekawsze – mają więcej warstw, więcej do zagrania. Jednocześnie aktor nie wierzy w istnienie czystego, jednowymiarowego zła.
Wydaje mi się, że potwory mają również drugie dno i w ich duszach czasem kryje się coś, co oni sami chcą skrzętnie ukryć. Kreon nie jest sympatyczny. Z jednej strony jest władcą bezwzględnym. A z drugiej strony okazuje się, że ta moc i bezwzględność nie są ostateczne, że kończy jako człowiek samotny i przegrany – mówi Rafał Dziwisz.
W uwspółcześnionej wersji Kreon jest prezydentem. Twórcy unikają jednak dosłownej publicystyki, ponieważ teatr nie jest publicystyką, tylko sztuką. I ta rzeczywistość jest zawsze w jakiś sposób przepuszczona przez filtry teatralne, artystyczne. Mimo to skojarzenia są nieuniknione. Już w pierwszej scenie nowo wybrany prezydent wygłasza przemówienie pełne patriotycznego patosu, ale też wykluczenia. Niezależnie od tego, czy chodzi o Teby, Warszawę czy inne miasto, mechanizmy władzy pozostają te same.
Jednym z wyróżników "Antygony" jest tempo i ilość tekstu. Dla niektórych widzów nadążanie za rapowanymi wersami bywa wyzwaniem. To cecha charakterystyczna stylu Bisza, ponieważ jego teksty są niezwykle gęste, nasycone znaczeniami. Rap jako gatunek pozwala przekazać znacznie więcej słów niż inne formy muzyczne. Tytułową rolę gra Julia Kazana, studentka trzeciego roku AST, która wygrała casting spośród wielu kandydatek. Nie było w tym przypadku. - "Okazała się najlepsza i potem obserwując ją w pracy już nad spektaklem, mogę powiedzieć, że to był świetnie trafiony casting. Pracowała wspaniale. Miała najwięcej tekstu, a była pierwszą w obsadzie, która opanowała perfekcyjnie cały materiał" – dodaje Rafał Dziwisz.
Ich Antygona jest zbuntowana, ponieważ jest młoda. Aktor, obserwując kolejne pokolenia studentów, widzi, jak bardzo różni się współczesny bunt od tego z lat jego młodości. W czasach stanu wojennego bunt był skierowany przeciwko systemowi i był wołaniem o wolność. Dziś młodzi walczą o siebie, ale też o świat, w którym będą żyć. To młodzi powinni brać odpowiedzialność za przyszłość.
Sukces, którego nie da się zaplanować
W teatrze nie istnieje coś takiego jak pewny sukces. Nawet gdy wszystkie elementy wydają się idealnie dobrane - znakomici twórcy, świetny zespół, doskonały tekst. Podczas pracy nad „Antygoną” zespół wiedział, że ma w rękach wyjątkowy materiał – tekst Bisza, rapera, który napisał dramat na nowo, pozostając wiernym sensom i konfliktom Sofoklesa. To ta sama opowieść o władzy, prawie, buncie i odpowiedzialności, ale podana w języku współczesnym, gęstym, poetyckim, pełnym metafor. Mimo to do samej premiery towarzyszyła niepewność. Reakcje publiczności okazały się jednak nie tylko pozytywne, ale wręcz entuzjastyczne, co było jednocześnie zaskoczeniem i radością.
- Materiał jest naprawdę niezwykle interesujący. Bisz, napisał tę Antygonę na nowo, pozostając niezwykle wiernym, jeżeli chodzi o ducha, ale jednak nigdy nie wiesz, czy to się do końca uda. Praca była trudna, a reakcje podczas premiery były pozytywnie zaskakujące – mówi Rafał Dziwisz.