Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pexels
Dlaczego depresji jest coraz więcej?
Plakaty z wizerunkami osób znanych, odnoszących sukcesy, opatrzone hasłem "Twarze depresji", przełamują stereotyp, że depresja nie zawsze wygląda jak łzy i rozpacz. Często ma twarz uśmiechniętego człowieka. Szacuje się, że w najbliższych latach depresja będzie jedną z najczęściej występujących chorób na świecie. Żyjemy przecież w społeczeństwie dostatnim, bez głodu i skrajnej biedy znanej sprzed stulecia.
Żyjemy w dostatnim społeczeństwie. Można powiedzieć, że jest nam całkiem dobrze, ale jest to naznaczone stresem, pracą, przebodźcowaniem. W wielu wypadkach jest to okupione ogromnym konfliktem ról. To przede wszystkim kobiety, prawda? Kobieta ma być piękna, powabna, ma być dobrą matką, wspaniałą żoną i jeszcze atrakcyjną seksualnie dla swojego męża, a równocześnie twardą panią prezes, która zarządza dużą firmą. Żyjemy w czasie wyścigu szczurów. Nasz byt jest zabezpieczony, ale z drugiej strony jest niepewny – mówi prof. Dominika Dudek.
Całe szczęście rośnie świadomość. Więcej osób zgłasza się po pomoc, więcej przypadków jest diagnozowanych. Dawniej problem też istniał, ale bywał przemilczany, nierozpoznany. Brak diagnozy nie oznaczał braku choroby.
(cała rozmowa do posłuchania)
Prof. Dominika Dudek/fot. Sylwia Paszkowska
Smutek to nie depresja
Coraz częściej mówi się o tzw. wysokofunkcjonującej depresji. Pojęcie to popularyzuje m.in. dr Judith Joseph w książce "Wysokofunkcjonująca depresja". Testy i checklisty objawów są dziś łatwo dostępne. Wielu z nas doświadcza bezsenności, problemów z koncentracją, spadków nastroju czy "zajadania stresu". To nie musi oznaczać depresji.
Proszę pamiętać, że depresji nie diagnozuje się na podstawie żadnego testu. Diagnozę stawia się na podstawie dogłębnego wywiadu, rozmowy z pacjentem, obserwacji, więc przestrzegam przed autodiagnozą - mówi.
Aby rozpoznać depresję, muszą wystąpić określone objawy, w odpowiedniej liczbie i czasie (co najmniej dwa tygodnie), w tym objawy somatyczne i wegetatywne. Często pacjenci trafiają do lekarzy z powodu przewlekłej bezsenności czy niewyjaśnionych dolegliwości bólowych, mówimy wtedy o depresji maskowanej. Prof. Antoni Kępiński pisał, że smutek jest dolą człowieka, ma prawo być zaniepokojony. To są ludzkie emocje, ale niekoniecznie muszą oznaczać chorobę.
Samotność to nie tylko konstrukt psychologiczny. Badania pokazują, że wpływa na oś stresu, odporność i mechanizmy biologiczne związane z depresją. Jest poważnym czynnikiem ryzyka. Z drugiej strony osoba w depresji zamyka się, ma poczucie winy i wstydu, uważa, że obciąża innych swoimi problemami. To błędne koło. Szczególnie dramatyczna bywa sytuacja seniorów. Depresja w tej grupie jest częsta i wieloczynnikowa, ale osamotnienie odgrywa ogromną rolę.
Mit serotoniny
Popularne przekonanie głosi, że depresja to niedobór serotoniny. Leki przeciwdepresyjne rzeczywiście wpływają na poziom monoamin (m.in. serotoniny) w szczelinie synaptycznej. Jednak efekt kliniczny pojawia się dopiero po 2-3 tygodniach, mimo że poziom neuroprzekaźników rośnie niemal natychmiast. To oznacza, że mechanizm jest znacznie bardziej złożony.
To jest mit. Nie ma żadnych danych, które by potwierdzały, że prosty niedobór serotoniny albo suplementacja serotoniny odwróci depresję. Skąd się wzięła ta serotonina? Wzięła się z badań nad mechanizmami działania leków przeciwdepresyjnych. W większości hamują wychwyt zwrotny tzw. monoamin, do których należy serotonina – mówi.
Dziś mówi się o zaburzeniach neuroplastyczności, wpływie przewlekłego stresu czy przewlekłego stanu zapalnego. Depresja ma biologiczne podłoże, ale nie sprowadza się do prostego braku serotoniny.
Mówienie o problemach bywa formą "wentylacji", czyli rozładowania napięcia. Kobiety często robią to intuicyjnie. Osoby z depresją mają z tym trudność: niska samoocena, wstyd i poczucie winy blokują otwartość. Szczególnym problemem jest depresja u mężczyzn. Normy kulturowe utrudniają im mówienie o smutku. – "Często męska depresja pozostaje niezauważona i kończy się to tragedią. Mężczyźni w depresji popełniają samobójstwo trzykrotnie częściej niż kobiety" – dodaje.
Depresja może być chorobą śmiertelną, ale jest chorobą uleczalną. Nowoczesne metody terapii, skuteczne leki i psychoterapia pozwalają wrócić do życia. Część pacjentów po wyjściu z epizodu mówi, że doświadczenie choroby pomogło im przewartościować życie.