Zapis rozmowy Jacka Bańki z burmistrzem Krynicy, Piotrem Rybą.
Mimo obecności wariantu omikron, ministerstwo edukacji i nauki zdania nie zmienia. Ferie odbędą się według zasad sprzed pandemii: w kilku terminach, z podziałem na województwa. Jakie to ma znaczenie dla Krynicy?
- Bardzo duże. Krynica to miejscowość turystyczna. Będziemy mogli przyjąć dużą ilość gości w reżimie sanitarnym. Te sześć tygodni pozwoli branży i miastu spokojnie prowadzić działalność gospodarczą. To branża hotelowa, turystyczna, narciarska. Jestem zadowolony.
Cały czas mamy wysoką liczbę zgonów. Ministerstwo zdrowia przekonuje, że to wynik naszego zachowania w czasie świąt. Wczoraj prawie 800 zgonów, dzisiaj ponad 700.
- Zgony są bombą z opóźnionym zapłonem do liczby zachorowań, które były dwa tygodnie wcześniej. Wiemy, ile było zachorowań przed świętami. Teraz fala opada. Oby liczba zgonów opadała. Musimy jednak prowadzić normalną działalność gospodarczą. Cieszę się, że rząd rozsądnie podchodzi do problemu i nie ma powtórki z ubiegłego roku, kiedy gminy górskie zostały zamknięte na 4 miesiące.
To był jeden z postulatów z ubiegłego roku, żeby ferie podzielić na kilka terminów. To rozwiązanie pozwoli branży w Krynicy stanąć na nogi?
- Na pewno branża będzie działała w miarę normalnie. Ponad połowa obywateli jest zaszczepiona. Dzieci się do limitów nie wlicza. Będziemy mogli spokojnie działać. Straty z tamtego roku są trudne, ale możemy normalnie działać. W rok 2022 wchodzimy na normalnych warunkach. To korzystne dla branży i gmin uzdrowiskowych. 2021 rok i 2020 rok kończyliśmy z ubytkami w dochodach bieżących po 6 milionów złotych. To wielka dziura. Mam nadzieję, że to się nie powtórzy w 2022 roku.
Nowe zasady sanitarne obowiązują od 15 grudnia. Chodzi na przykład o limit 30% w gastronomii. Jeśli ktoś chce przekroczyć limit, musi weryfikować szczepienia. Ktoś to robi w Krynicy?
- Jeśli chodzi o Urząd Miasta, robimy wszystko zgodnie z wymogami. Jest dystans, maseczki, przyjmowanie stron jest tylko na parterze. Przy branży turystycznej, oni muszą to jakoś weryfikować. Nie oceniam konstrukcji prawnej. Musi to działać. Branża rok temu była przygotowana na weryfikację. Im zależy na działaniu. Nie spodziewam się dywersji ze strony branży. Jej zależy na ruchu, więc utrzymają reżim, żeby stanowisko rządu się nie zmieniło.
Spotkał się pan z przypadkami, że restaurator w Krynicy prosił o certyfikat covidowy?
- Mam wiele pracy. Zwykle jestem w terenie lub w urzędzie. Dawno nie byłem w restauracji. Są jednak rozstawione stoliki, są maseczki. Branża podchodzi do tego poważnie. Nie spodziewam się, żeby ktoś rażąco łamał zasady.
Krynica czeka na ustawę Hoca, która da możliwość pracodawcy sprawdzanie testów lub szczepień?
- Każdemu pracodawcy, jeśli chce działać w miarę stabilnie, zależy na zaszczepieniu pracowników. W tym roku był duży odzew branży sanatoryjnej i hotelarskiej. W Krynicy odsetek szczepień był wyższy niż w okolicy. U nas, mimo braku ustawy, wielu pracowników jest zaszczepionych.
Jesteśmy w szczycie sezonu. Jakie jest obecnie obłożenie hoteli i pensjonatów? Co z rezerwacjami na kolejne tygodnie? Jak ma się branża sanatoryjna?
- Branża sanatoryjna działa. W maju sanatoria wróciły od normalnego działania. Są obostrzenia, trzeba mieć test negatywny. Trzymanie reżimu pozwala na działanie. Jest dobre obłożenie. Stacje narciarskie przeżywają oblężenie. Cieszę się. To sport na zewnątrz, dystans jest, nie ma ścisku, stoki są szerokie. Jest dobrze. Oby to się utrzymało. Reżim i możliwość działania. To złoty środek.
Krynica ma wielką bazę noclegową w zróżnicowanym standardzie. Zainteresowanie dotyczy wszystkich ofert, czy tylko na przykład miejsca o najwyższym standardzie są w kręgu zainteresowań ludzi?
- Patrząc na ilość gości w Krynicy, praktyczne cała branża ma teraz obłożenie. To świetny okres. Zawsze w Krynicy było wielu gości wtedy. Są reżimy sanitarne, ale zaszczepieni nie wchodzą do limitów. Ilość aut w mieście i zapełnione parkingi wskazują, że się kręci. Oby jak najdłużej.
Mówi pan o tłoku. W sieci nie brakuje zdjęć zakorkowanej Krynicy, mimo zmian, które sprowadzają się do likwidacji przejścia dla pieszych w centrum miasta. Nie ma skutecznego sposobu na odblokowanie Krynicy?
- My przyglądamy się ruchowi na rondzie. Mniejsze korki się zdarzają, ale nie ma tak jak w lecie, że były 4 kilometry korka. Jestem w kontakcie z Zarządem Dróg Wojewódzkich. Część osób obchodziła to przejście, ale łańcuchy zostaną wydłużone, żeby to uniemożliwić. Będą też tablice informacyjne, gdzie jest najbliższe przejście. To nie pomogło? Nie zgodzę się. W zimie nigdy nie ma takiego ruchu pieszych jak w lecie. Przejeżdżam tamtędy codziennie. Stoją auta, ale jest lepiej.
Premier Morawiecki zapowiedział, że lada chwila zacznie się przyjmowanie wniosków do funduszu w ramach Polskiego Ładu. Jakie projekty zgłosi Krynica?
- Razem z Krakowem, Tarnowem i Zakopanem mamy mieć Igrzyska Europejskie w 2023 roku. Mamy ambitne zamierzenia inwestycyjne. To remont hali lodowej, infrastruktury drogowej, budowa i remont parkingów, remont instalacji wodno-kanalizacyjnej. Mam nadzieję, że w przyszłym roku na inwestycje będziemy mieli kilkadziesiąt milionów złotych. Z pierwszego naboru mamy środki na budowę amfiteatru. Kończymy projektowanie. Do maja ogłosimy przetarg na wykonanie tej inwestycji.
Czyli te trzy projekty – pierwszy do 5, drugi do 30, trzeci do 65 milionów – będą dotyczyć inwestycji związanych z Igrzyskami? Nie wiemy, czy one się odbędą. Umowa nie jest jeszcze podpisana.
- Specustawa jest podpisana przez prezydenta, jest spółka. Igrzyska się odbędą. To będzie wielki impuls rozwojowy dla Krynicy i Małopolski. To wielka szansa dla nas, żeby mocniej ruszyć do przodu.