Ekspert zwraca uwagę, że obecny wzrost cen ropy to bezpośredni efekt napięć na Bliskim Wschodzie. Kluczowe znaczenie ma sytuacja w rejonie Cieśniny Ormuz - jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie.
- Wydaje się, że administracja amerykańska zmierza w kierunku porozumienia z Iranem. Nie doceniono konsekwencji potencjalnej blokady Cieśniny Ormuz i sytuacji na Morzu Arabskim. To ma ogromny wpływ na globalny rynek - podkreśla.
Jak dodaje, obecne zawirowania mogą mieć charakter przejściowy. Tankowce, które dziś stoją w regionie, mogą wkrótce wrócić do normalnego transportu ropy, co przełoży się na spadek presji cenowej.
- Mam nadzieję, że to incydent czasowy, a nie początek poważnego konfliktu, który mógłby zdestabilizować światową gospodarkę - zaznacza.
Czy obniżenie VAT to dobry krok?
Zdaniem eksperta, takie rozwiązanie ma swoją cenę. - VAT to dochód nas wszystkich, z którego finansowane są wydatki państwa. Polska ma już wysokie zadłużenie i koszty jego obsługi. Obniżenie podatków oznacza konieczność zwiększenia długu - tłumaczy.
Jak podkreśla, bardziej racjonalne byłoby kierowanie pomocy do najbardziej wrażliwych grup społecznych, zamiast wprowadzania ulg dla wszystkich.
- Są osoby, dla których wyższe ceny paliwa nie stanowią dużego problemu. Lepiej pomagać tym, którzy rzeczywiście tego potrzebują, niż zadłużać całe społeczeństwo - mówi.
Podobny mechanizm dotyczy cen energii. Powszechne obniżki oznaczają, że koszt i tak ponoszą wszyscy - tyle że w formie rosnącego długu publicznego.
Paliwo a inflacja
Rosnące ceny paliw mogą przełożyć się na inflację - i, jak zaznacza ekspert, jest to naturalna konsekwencja sytuacji geopolitycznej.
- To efekt wojny na Bliskim Wschodzie. Niezależnie od jej przyczyn, mamy do czynienia z czynnikiem zewnętrznym, który podnosi ceny na światowych rynkach - wskazuje.
Jednocześnie zauważa, że obecny kryzys może mieć także pozytywny aspekt - przyspieszenie transformacji energetycznej.
- Jeśli korzystamy z energii produkowanej lokalnie, np. z fotowoltaiki, jesteśmy mniej zależni od globalnych cen ropy. To oznacza większe bezpieczeństwo i rozwój gospodarki w kraju - podkreśla.
W jego ocenie odejście od paliw kopalnych to nie tylko kwestia klimatu, ale także realnych korzyści ekonomicznych.
- Jeśli opieramy się na ropie, wysyłamy pieniądze za granicę. Jeśli rozwijamy odnawialne źródła energii - te pieniądze zostają w Polsce i tworzą miejsca pracy - podsumowuje.