Trzech sytych dżentelmenów - nie do końca pewnych, czy są naprawdę zmęczeni, czy po prostu znudzeni sobą i światem - wyrusza w drogę wśród sennych angielskich miasteczek. Chcą złapać oddech, zbliżyć się do natury i przeżyć przygodę, ale szybko okazuje się, że nawet odpoczynek potrafi być męczący, gdy nie umiemy być „tu i teraz”.
To rozmowa o ironii, która nie jest tylko żartem, ale też lustrem: pokazuje, jak łatwo narzekać na rutynę, nie widząc, że właśnie w niej kryje się codzienne, ciche szczęście. Jest tu również pytanie o to, czy podróż naprawdę nas zmienia, czy raczej służy zagadaniu czasu i udawaniu przed sobą, że coś w życiu „robimy”. A na finał pada recepta, która brzmi zaskakująco aktualnie: trochę ruchu, porządny posiłek, sen o stałej porze - i mniej przejmowania się rzeczami, o których nie mamy pojęcia.
Piotr Jędrzejewski rozmawia z prof. Joanną Hańderek o ponadczasowej powieści Jerome’a K. Jerome’a „Trzech panów w łódce (nie licząc psa)” z 1889 roku.