Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- Mobbing to uporczywe nękanie w relacjach zawodowych, najczęściej w układzie zależności.
- O zjawisku mówi się częściej, bo rośnie społeczna świadomość i zmienia się podejście do pracy.
- Ryzyko mobbingu zwiększają m.in. silna hierarchia, uznaniowość ocen i duża konkurencja.
- Prawo działa głównie reaktywnie, a kluczową rolę odgrywają procedury wewnętrzne instytucji.
- Największym problemem pozostaje konieczność udowodnienia mobbingu przez osobę poszkodowaną.
Posłuchaj rozmowy Piotra Łęgowskiego z dr Kają Głąb.
Mobbing – zjawisko osadzone w relacjach pracy
Mobbing jest zjawiskiem jasno zdefiniowanym w polskim prawie pracy i dotyczy przede wszystkim relacji zawodowych. Najważniejsze jest tu uporczywe, długotrwałe nękanie jednej osoby przez drugą, najczęściej w relacji zależności – przełożony–pracownik. Istotnym elementem są działania podważające kompetencje, upokarzające, często mające charakter publiczny i powtarzalny.
Mobbing (…) jest zdefiniowany przez kodeks pracy, w związku z czym odnosi się do relacji zawodowych. Najprościej mówiąc, mamy do czynienia z uporczywym nękaniem jednej osoby przez drugą. Bardzo istotne jest tu zauważenie zależności – najczęściej jest to relacja przełożonego wobec pracownika, w której dochodzi do upokarzania, podważania kompetencji, także w sposób publiczny
- tłumaczy dr Kaja Głomb (Instytut Psychologii Stosowanej, Uniwersytet Jagielloński).
Psycholożka przekonuje, że rosnąca liczba ujawnianych przypadków mobbingu nie musi oznaczać, że zjawisko się nasiliło, ale że zmieniła się "społeczna gotowość do jego nazywania i zgłaszania". Szczególnie widoczne jest to wśród młodszych pokoleń, które inaczej postrzegają relacje pracy, granice i własne prawa:
Słyszymy o mobbingu częściej, bo społeczeństwo jest bardziej gotowe o nim mówić. Widać to szczególnie wśród młodszych pokoleń, które mają inny stosunek do pracy niż osoby starsze. Lepiej definiujemy dziś, czym jest agresja w miejscu pracy i szybciej ją rozpoznajemy.
Środowiska podwyższonego ryzyka – nie tylko kultura
Nie ma jednego typu instytucji szczególnie „skazanych” na mobbing, jednak pewne warunki sprzyjają jego występowaniu. Chodzi przede wszystkim o silną hierarchię, uznaniowość ocen, dużą konkurencję i przekonanie, że dla pracy – zwłaszcza tej „prestiżowej” – warto wiele znosić. Takie mechanizmy pojawiają się nie tylko w kulturze, ale także w nauce czy medycynie. Kaja Głomb wyjaśnia:
W miejscach, gdzie mamy silną hierarchię, dużą konkurencję i uznaniowość ocen, rośnie ryzyko mobbingu. Jeśli do tego dochodzi przekonanie, że „dla tej pracy warto cierpieć”, ludzie częściej akceptują zachowania, które nie powinny być akceptowane. Dotyczy to nie tylko instytucji kultury, ale także środowiska akademickiego czy medycznego.
Ryzyko mobbingu rośnie również tam, gdzie zacierają się granice między życiem zawodowym a prywatnym oraz gdzie brakuje jasnych mechanizmów kontroli i reagowania. Nie chodzi tu o formalny nadzór, lecz o kulturę organizacyjną i społeczną wrażliwość na przemoc:
Polskie przepisy przewidują ochronę pracownika, jednak – jak wskazuje rozmówczyni – system prawny działa głównie reaktywnie. Oznacza to, że interweniuje dopiero po zgłoszeniu problemu, a kluczową rolę odgrywają procedury wewnętrzne w instytucjach:
Prawo jest w dużej mierze reaktywne – reaguje wtedy, gdy mobbing zostanie zgłoszony. Dlatego ogromne znaczenie mają wewnętrzne regulacje w organizacjach, które mogą szybciej wychwycić problem.
Największa bariera: ciężar dowodu po stronie ofiary
Najpoważniejszym problemem jest udowodnienie mobbingu przez osobę poszkodowaną. To ona musi wykazać uporczywość i długotrwałość działań, co jest trudne i obciążające psychicznie. Sam proces może prowadzić do tzw. wtórnej wiktymizacji.
Główny problem polega na tym, że ciężar dowodu spoczywa na osobie krzywdzonej. To ona musi udowodnić, że zachowania były uporczywe i długotrwałe. Jest to bardzo trudne, a sam proces może prowadzić do wtórnej wiktymizacji, czyli ponownego przeżywania traumy.
-mówi rozmówczyni.
Choć sprawy mobbingu w instytucjach kultury budzą duże emocje, nie można uznać ich za szczególnie uprzywilejowane pod tym względem. Są raczej jednym z przykładów środowisk, w których mogą występować sprzyjające warunki.
Nie powiedziałabym, że instytucje kultury są z natury bardziej przemocowe. To raczej jeden z przykładów miejsc, które – ze względu na swoją specyfikę – mogą być bardziej narażone na takie zjawiska.
- podsumowuje dr Głomb.