-
Skąd naprawdę bierze się wzrost bezrobocia wśród młodych.
-
Jak zmienia się rynek pracy w Krakowie: mniej stanowisk juniorskich, więcej automatyzacji i presja na nowe kompetencje.
-
Przedsiębiorczości młodych: czemu statystyki bezrobocia nie zawsze oddają realną sytuację.
-
Realistyczne spojrzenie w przyszłość – jakie kompetencje będą kluczowe za kilka lat.
- A
- A
- A
Młodzi bez pracy? Ekspert: nie ma powodów do paniki
Bezrobocie wśród młodych krakowian rośnie, ale – jak przekonuje dr Robert Szydło z Uniwersytetu Ekonomicznego – to efekt naturalnych zmian na rynku pracy. Wyższe koszty pracy, rozwój sztucznej inteligencji i rosnąca przedsiębiorczość sprawiają, że młodzi szukają dziś zatrudnienia inaczej niż jeszcze kilka lat temu.W ciągu roku liczba osób do trzydziestego roku życia zarejestrowanych jako bezrobotne zwiększyła się o blisko trzydzieści osiem procent. Wynika to z danych Grodzkiego Urzędu Pracy. Przede wszystkim - czy mamy się czego obawiać i z czego to może wynikać?
Po pierwsze, nie mamy się czego obawiać. Ta sytuacja jest w miarę normalna. Rynek pracy jest rynkiem, który bardzo dynamicznie się zmienia. I to, że w jednym roku mamy większy przyrost osób bezrobotnych, w drugim roku tak naprawdę to bezrobocie może praktycznie zniknąć, więc ta sytuacja na pewno nie jest niczym dziwnym.
Najwięcej bezrobotnych to osoby z wykształceniem wyższym. Czy tutaj też możemy doszukiwać się jakiegoś wzorca, czy po prostu młode osoby, wykształcone, tak zwane pokolenie Z, mają trochę inne podejście, szukają bardziej świadomie?
Rynek pracy to spotkanie dwóch stron: przedsiębiorców i pracowników. I żeby go poprawnie omówić, zanalizować, weźmy pod uwagę obydwa czynniki. Pracodawcy - na pewno nie jesteśmy już najtańszym miejscem pracy. To, co było dużą siłą Krakowa i Polski, to niskie koszty pracy, które od 2020 roku wzrosły już o ponad sześćdziesiąt procent. Więc mamy pierwszy sygnał do firm: czy dalej chcą być u nas, czy też poszukują tańszych miejsc pracy.
Czy dalej im się to opłaca.
Dalej się opłaca. Natomiast muszą zarabiać, więc szukają oszczędności. Stąd też przegrywamy po prostu z krajami Azji, z Indiami głównie. I to jest pierwszy czynnik - czyli firmy poszukują tańszych miejsc. Druga kwestia to na pewno rozwój sztucznej inteligencji i fakt, że coraz mniej jest tych pozycji wstępnych, juniorskich. Jeżeli pracę da się wykonać taniej, szybciej, firmy nie będą tracić pieniędzy, szukają czysto zysku. Więc mamy drugi taki czynnik czysto biznesowy.
Jeżeli chodzi o przedsiębiorców, na pewno też poszukują coraz to nowych kompetencji. I tutaj nie mamy się co oszukiwać - te kompetencje się zmieniają. A na młodych ludziach czy na pracownikach ciąży coraz większa odpowiedzialność za to, żeby dostosować się do tych wymagań. I to jest ta jedna strona.
Natomiast druga strona to oczywiście pracownicy. Mamy osoby młode - najczęściej będą to osoby z pokolenia Z. I tutaj takie dwie charakterystyki najważniejsze. Po pierwsze, są to osoby, które mają pewne swoje wymagania i nie chcą przyjmować pierwszej lepszej oferty. Bardzo często wolą poczekać, wolą sprawdzić, co zaoferuje rynek, i są do tego zachęcane też przez obecną koniunkturę oraz przez to, że coraz otwarciej mówią o swoich potrzebach.
Druga kwestia to widoczny wzrost przedsiębiorczości młodych ludzi. Żeby zdobyć dotacje, żeby otrzymać wsparcie, chociażby unijne, wiele tych programów wymaga rejestracji w urzędzie pracy. Mamy dane najczęściej z końca września, czyli dane, gdzie kończymy studia, kończymy liceum, magisterkę, obrony się kończą, ludzie wchodzą na rynek pracy, chcą czegoś swojego, potrzebują dotacji, rejestrują się.
A czy mamy już jakieś dane, ile osób młodych, które kończą studia, rozpoczyna swoje biznesy? Mówi się, że statystycznie w społeczeństwie siedem, osiem procent bierze sprawy w swoje ręce, ma tak zwaną smykałkę do biznesu.
Patrząc na liczby Krakowa, bo to nas najbardziej interesuje, przyjmuje się, że już od lat między trzydzieści a czterdzieści procent dotacji na rozwój działalności gospodarczej to są dotacje zgarniane właśnie przez osoby do trzydziestego roku życia. Stąd też kwestia procentowego udziału tych młodych osób w dotacjach pokazuje, że nie do końca kroczą standardową ścieżką rozwojową czy zawodową.
Młodzi czasami narzekają, że muszą szukać nawet do pół roku pracy, ale ci młodzi są bardziej wymagający, bardziej świadomi, także są wyczuleni, jeśli chodzi o sprawy etatowe czy też umowy cywilnoprawne. Narzekają, że często otrzymują zamiast etatu jakiś rodzaj właśnie umowy cywilnoprawnej, która im się nie opłaca. Mimo że według ostatnich przepisów te umowy cywilnoprawne też chyba są ozusowane, czyli mają pełne ubezpieczenie. No ale to nie jest etat.
Dokładnie. Gdzieś natknąłem się na informację: młodzi lubią nudne zawody. Czy lubią? Nie wiem. Czy je coraz częściej wybierają? Zgadza się. Analizując poprzednie pokolenia na rynku pracy — lepsze, chwilowe wynagrodzenie, wyższe, szybszy zysk, ten dynamizm rządził, więc umowy cywilnoprawne były wręcz na rękę. W chwili obecnej, patrząc też na koniunkturę gospodarczą i na wymagania młodych ludzi, którzy coraz częściej mówią o łączeniu życia prywatnego z zawodowym, jasno wskazują: teraz jedne koszty życia, nasza jakość życia to jest jedno, ale myślą coraz częściej o przyszłości. Wydaje się, że pewna edukacja w kierunku myślenia o tym właśnie samodzielnym zabezpieczeniu emerytalnym, a nie poleganiu tylko na tym, co oferuje nam państwo, zaczyna przynosić efekty w takiej postaci, że właśnie młodzi ludzie cenią sobie stabilizację, cenią sobie pewność zatrudnienia, ale też swoją przyszłość. Stąd też bardzo często oczekują umowy o pracę i benefitów dodatkowych.
Jak ten rynek pracy w Krakowie, w regionie będzie się kształtował za pięć, dziesięć lat?
Trudno powiedzieć. Pięć, dziesięć lat to szmat czasu. Powiem tak: dziesięć lat temu nie słyszeliśmy o sztucznej inteligencji. Dzisiaj mamy ją na wysokim poziomie. Pięć lat temu nikt nie przewidywał tak naprawdę konfliktu zbrojnego, potężnej inflacji, która nas dotknęła. Więc tak naprawdę takie przewidywania… nie byłyby na pewno zbyt dokładne. Natomiast wydaje się, że ten czas, gdy mieliśmy do czynienia z rynkiem pracownika, gdzie to młodzi ludzie często mogli z dużą łatwością zmieniać pracę, poszukiwać swojego miejsca, powoli stanie się coraz trudniejszy. Właśnie ta zmniejszona liczba stanowisk wstępnych, juniorskich powoduje, że sugerowałbym na pewno odejście od takiego „pewniaka”. Studia nie dają pracy. Pracę dają nam kompetencje, które posiadamy.
Ale jakie? Panie doktorze, niech pan zdradzi, kto będzie miał pracę za pięć, dziesięć lat. Czy to będzie tak zwany prompt engineer, jeśli chodzi o pisanie tych poleceń do sztucznej inteligencji?
Nowe zawody na pewno. Nie ma się co oszukiwać - będzie to pewna część rynku pracy. Nie potrafimy na razie oszacować, jak duża część. Natomiast nowe zawody co kilka lat wchodzą. Więc AI, sztuczna inteligencja, informatyka - na pewno. Ale z drugiej strony nie zapominajmy o kompetencjach miękkich, o możliwości czy umiejętności pracy w zespołach rozproszonych. W tej chwili coraz więcej młodych osób, też pracowników, ceni sobie to, co zostało nam w spadku po COVID-zie, czyli pracę zdalną, pracę hybrydową. Coraz częściej też pracujemy w zespołach rozproszonych. Mamy kolegów, koleżanki z zespołów w USA, w Brazylii, w Indiach, na całym świecie, gdzie nie mamy takich społecznych połączeń czy kontaktów społecznych między nami. Dlatego też na pewno nowe zawody, na pewno umiejętności miękkie: samozarządzanie, kreatywność. To nie zniknie i jeszcze długo będzie miało znaczenie, zanim sztuczna inteligencja będzie potrafiła nam chociażby dorównać.
A te centra tak zwane finansowo-księgowe, jeśli chodzi o Kraków. Czy tu jest jeszcze jakiś zasób, czy to się będzie w jakiś sposób kurczyć, ale dynamicznie? Czy możemy cokolwiek powiedzieć na ten temat?
Na pewno, analizując zeszły rok i różne doniesienia, niektórzy mogą się bać, że jest to koniec tego biznesu. Na pewno nie. To, że część firm odchodzi z Krakowa, a część nowych firm do Krakowa też przychodzi, to jest jakby naturalny odpływ i przypływ nowych firm. To, czym na pewno Kraków stoi, to właśnie centra usług wspólnych, IT, inżynierowie, księgowość, finanse. I wydaje się, że te branże na pewno nie będą rosły tak szybko jak do tej pory. Możemy spodziewać się raczej stabilizacji, raczej nie spadku. Natomiast rzeczywiście prawdopodobnie juniorom będzie trochę ciężej. Tak, jakkolwiek to może nie brzmieć, jest to proces naturalny. Rynek pracy to rozmowa pomiędzy pracownikami i pracodawcami. A dopóki się nie dogadamy, rzeczywiście różne zmiany mogą nastąpić.
Komentarze (1)
Najnowsze
-
14:12
One nie powiedzą, że jest im zimno
-
13:34
Sprzęt do zadań specjalnych trafił do tarnowskiej Straży Miejskiej
-
13:15
Zamknięcie lotniska w Krakowie na trzy miesiące? Prezes wyjaśnia
-
12:08
Park, boiska i kolejne kilometry Chechłostrady. Nowe inwestycje w Chrzanowie - tym roku rekordowe
-
11:53
Rekord w muzeum, dodatni przyrost naturalny i wandale w akcji. Głosuj na Wyczyn i Blamaż Tygodnia!
-
11:44
Powstają korty tenisowe w Trzebini. Poprzednie zamknięte z powodu zapadlisk
-
11:08
Nowe centrum przesiadkowe w Trzebini gotowe. Autobusy ruszą od poniedziałku
-
10:36
Podświetlany napis „Tarnów” zostanie w mieście. Gdzie powinien stanąć?
-
09:28
Rafał Komarewicz: Rozłam w Polsce 2050 jest możliwy
-
08:37
Wojewoda: jestem przeciw Strefie Czystego Transportu, ale niszczenie znaków to wandalizm
-
08:08
Budowa stadionu w Tarnowie znów się opóźnia. Miasto zapowiada kary
-
07:40
Dostałeś pieniądze „przez pomyłkę”? Tego absolutnie nie rób