Radio Kraków
  • A
  • A
  • A
share

Minister Adamczyk: Poważną alternatywą dla ukraińskich towarów jest Polska

Poważną alternatywą dla ukraińskich towarów jest Polska - jej drogi i porty - mówił nasz poranny gość minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Ważne jest, by wesprzeć sąsiadów w trudnej sytuacji w eksporcie - dodawał. Minister Adamczyk przypomniał, że rozmawia ze stroną ukraińską już od marca, a w Krakowie premierzy podpisali memorandum w sprawie zorganizowania trwałego transportu i eksportu towarów między naszymi państwami. I trzeba na to patrzeć przez pryzmat biznesu - my będziemy na tym zarabiać i Ukraińcy też - dodawał poranny gość Radia Kraków.

Fot. archiwum RK

Posłuchaj rozmowy

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z  ministrem infrastruktury Andrzejem Adamczykiem:

Panie ministrze, wielokrotnie rozmawialiśmy o sytuacji związanej z wojną rosyjsko-ukraińską, zacznijmy także dzisiaj od tego tematu. W obliczu blokady morskiej Morza Czarnego i braku możliwości eksportowania przez Ukrainę swoich towarów - przede wszystkim zboża, ale także rud żelaza - jak istotna jest możliwość wykorzystania szlaków kolejowych pomiędzy naszymi krajami? Wiem, że wczoraj pan minister spotkał się z delegacją ukraińskiego Ministerstwa Infrastruktury, z szefem tamtejszego resortu Ołeksandrem Kubrakowem w Medyce. Czy właśnie o tym panowie rozmawiali?

Ukraina stoi przed nie lada problemem eksportu swoich produktów, zboża, rud żelaza, masy eksportowej, która była wywożona dzięki wykorzystaniu portów morskich Ukrainy. Dzisiaj te porty są zablokowane, poważną alternatywą dla ukraińskich towarów jest Polska - jej drogi i porty i polscy przedsiębiorcy w transporcie samochodowym. Ważne jest, by wesprzeć Ukrainę w trudnej sytuacji w eksporcie, ale i w imporcie produktów, które tą samą drogą są przewożone na Ukrainę.Trzeba pamiętać, że w stanie wojny gospodarka ukraińska jednak funkcjonuje i potrzebuje produktów niezbędnych do funkcjonowania. To było przedmiotem wczorajszego spotkania. Rozmawialiśmy na temat szczegółów dotyczących zakresu towarów przewożonych koleją, czy tych, które będą przewożone transportem samochodowym, ich ilości, wolumenu, harmonogramu. To nie było pierwsze spotkanie w tej sprawie, bo ze stroną ukraińską rozmawiam na ten temat już od połowy marca. Przypomnę, że przed kilkunastoma dniami w Krakowie premierzy Polski i Ukrainy podpisali memorandum w sprawie zorganizowania trwałego transportu i eksportu towarów między naszymi państwami. I trzeba na to patrzeć przez pryzmat biznesu - my będziemy na tym zarabiać i Ukraińcy też. Będą zarabiały spółki przewozowe, kolejowe, transport samochodowy, polskie porty. Musimy przygotować się na olbrzymie wyzwania wynikające z przewozu choćby kilkudziesięciu milionów ton rud żelaza do polskich portów, a te przedsiębiorcy ukraińscy wysyłają dalej do swoich odbiorców ulokowanych na różnych kontynentach. Potrzebne będzie przewiezienie z tego spichlerza Europy, świata wielu milionów ton zbóż, wielu milionów ton oleju roślinnego, wszystkich innych produktów, które wytwarza Ukraina, ale przecież przez uszkodzenia dużej części systemu rafineryjnego, o czym mówił mi wczoraj Ołeksandr Kubrakow, będzie potrzeba setek tysięcy ton paliw miesięcznie. Ukraina będzie kontraktowała te paliwa u producentów na świecie i będzie chciała je przewieźć na Ukrainę.

Czyli można powiedzieć, że o ile na początku tej bardzo ostrej fazy konfliktu zbrojnego pod koniec lutego była kluczowa współpraca polskich i ukraińskich kolejarzy, żeby sprawnie ewakuować setki tysięcy ludzi z terytorium Ukrainy, tak teraz trzeba myśleć długofalowo o współpracy przedsiębiorców transportowych z Polski, ale także przewoźników kolejowych, bo prawdopodobnie te potrzeby ukraińskie, jeśli chodzi o transport przez Polskę, do polskich portów to będą na najbliższe miesiące, a może i lata w obliczu tej trudnej sytuacji, jaka jest w Ukrainie.

Nie tylko na najbliższe miesiące, ale i lata i to powiedzieliśmy sobie wczoraj. Ukraina podjęła już decyzję o dywersyfikacji szlaków, którymi eksportuje swoje towary i polscy przedsiębiorcy będą w tym uczestniczyli i wzmacniali szlak przewozowy przez zachodnią granicę. To będzie i jest element naszej współpracy gospodarczej. Mamy nadzieję, że agresja rosyjska na Ukrainę zostanie przerwana, ale na pewno zostaną nam już relacje gospodarcze i to, co jest udziałem LHS-u. Linia hutnicza szerokotorowa, przypomnę, że przecież także przez Małopolskę biegnie tor z Ukrainy przez Olkusz do Sławkowa. Dzisiaj LHS jest obciążony maksymalnie produktami wywożonymi z Ukrainy i tymi, które na Ukrainę trafiają. Tak, chcemy też zaangażować transport samochodowy, pracujemy nad tym, by usprawnić ruch na przejściach granicznych. Strona ukraińska zadeklarowała, że oddzieli ruch ciężarowy od osobowego na kilku przejściach granicznych. Pragniemy, aby nasi przedsiębiorcy również "odcięli część tego tortu", jakim jest transport dziesiątek milionów ton towarów, aby też uczciwie na tym mogli zarabiać. Będą mogli także zapewne zarabiać przedsiębiorcy z innych państw. My dbamy o to, aby polscy przedsiębiorcy uczestniczyli w łańcuchu logistycznym, mamy nadzieję, że polsko-ukraińska spółka, która zostanie powołana na bazie kolei ukraińskich i polskiej spółki kolejowej, będzie spedytorem, będzie organizowała ten transport części z tych dziesiątek milionów ton produktów. Ta spółka spedycyjna będzie miała istotne znaczenie w ustalaniu ostatecznej geografii połączeń towarowych.

O ile łatwiej sobie wyobrazić współpracę polsko-ukraińską, bo to się dzieje na naszych oczach, to chciałbym, wracając na nasz lokalny grunt, zapytać o perspektywy pomyślne współpracy w dziedzinie budowy nowych dróg w Małopolsce. Nie wiem, czy pan ma nadzieję jeszcze na to, że nowa zakopianka między Krakowem a Myślenicami powstanie. Pytam o to w obliczu protestów samorządowców, parlamentarzystów, bardzo głośno wypowiada się też krakowski magistrat. Dzisiaj, jak donosi portal lovekrakow.pl, wiceprezydent Jerzy Muzyk ma rozmawiać z panem na ten temat w Warszawie.

Nadzieje na nową zakopiankę, nową drogę, bezpieczną, komfortową, przewidywalną, drogę ekspresową  między Krakowem a Myślenicami na pewno mają wszyscy ci, którzy na co dzień tkwią w korkach, zatorach komunikacyjnych na obecnej S7, patrząc od strony Krakowa, przez Mogilany w stronę Myślenic, którzy nie do końca mogą przewidzieć czas dojazdu do pracy, a nie mogą skorzystać z tej drogi w czasie weekendu, ponieważ tłumy turystów poruszających się na południe przez Kraków, Mogilany i Myślenice, skutecznie blokują tę drogę. Oczywiście to jest wynik blokad, wynikających z faktu, że obecne połączenia drogowe wyczerpują powoli swoje możliwości komunikacyjne.

Przecież samorządowcy, politycy to widzą, czemu nie chcą tej budowy w takim razie?

Mam informację z debaty na forum Rady Miasta Krakowa, że wszyscy chcą budowy tej drogi, tylko chcieliby, żeby przebiegała przez tereny oddalone od miejsca, w których tworzą się lokalne komitety protestacyjne. Należy znaleźć konsensus, porozumienie. Jestem przekonany, że uda się to samorządowcom, szczególnie uda się to panu dyrektorowi GDDKiA w Krakowie Tomaszowi Pałasińskiemu, który szuka porozumienia, który dialog uznaje za podstawę działalności w momencie przygotowania projektu technicznego budowy drogi. Dzisiaj przebieg tej drogi nie jest dokładnie wyznaczony, my wiemy, że ona jest potrzebna, tak samo jak północna obwodnica Krakowa, jak wschodnia obwodnica Krakowa, jak wszystkie inne drogi, które powstają w Małopolsce i w kraju, jak droga ekspresowa S7 na nowym jej przebiegu między Grójcem a Warszawą, tak jak potrzebne są drogi w każdej innej części naszego kraju. Jeżeli my dzisiaj tego nie zrobimy, to po 2030 roku, a tak przewidują ci, którzy analizują ruch na naszych drogach, obecna Zakopianka zostanie zablokowana. Ciekaw jestem, co wówczas powie mieszkańcom Mogilan obecny wójt, który tak mocno angażuje się w protesty. Ja uważam, że należy się angażować przede wszystkim w znalezienie porozumienia, w dialog, w szukanie najlepszego przebiegu projektowanej nowej zakopianki. Deklaruję, że ze strony instytucji państwowych taki dialog będzie poszukiwany i w takim dialogu, debacie sam osobiście chciałbym brać udział, bo dzięki temu dialogowi, dzięki zrozumieniu, chociażby wójta gminy Zielonki, przez które przebiega północna obwodnica Krakowa, dzisiaj ta budowa jest możliwa. Wyobraźmy sobie, że w miejscu, gdzie dzisiaj budowana jest północna obwodnica Krakowa stoi obelisk z napisem: "Przez ten teren przetoczyła się batalia i wojna o północną obwodnicę Krakowa. Wygrali tę wojnę przeciwnicy jej budowy i tej obwodnicy tutaj nie ma". Wyobraźmy sobie, jako mieszkańcy aglomeracji krakowskiej, wszyscy ci, którzy na co dzień dojeżdżają do pracy, do szkół, że nie buduje się tej drogi, która dzisiaj jest praktycznie drogą życia. Taką samą drogą życia jest nowa zakopianka, ufam, że ona powstanie w porozumieniu, w koncyliacji, wszyscy będziemy zadowoleni z tego, że ona będzie budowana. Ja jestem tego pewien.

Ta droga i to, co się wokół niej dzieje potrzebna jest też projektowanej linii kolejowej do Myślenic. Jeżeli będą tego typu sytuacje, to będzie trzeba zapomnieć o innych wielkich inwestycjach drogowych i kolejowych w Małopolsce.

Tematy:
Autor:
Mariusz Bartkowicz

Wyślij opinię na temat artykułu

Najnowsze

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię