Marta Konarska/fot. Sylwia Paszkowska
Telimena, której wcześniej nie widzieliśmy
Przez lata Telimena funkcjonowała jako postać niemal karykaturalna, starsza pani, która desperacko zabiega o względy młodego Tadeusza. Tak ją zapamiętały pokolenia uczniów wracających do epopei Adama Mickiewicza.
Telimena wydaje mi się najwspółcześniejszą ze wszystkich postaci w "Panu Tadeuszu". Jest bardzo złożoną postacią, wielowymiarową, kobietą, która znalazła się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie, z niewłaściwymi mężczyznami – mówi Marta Konarska.
Z jednej strony dojrzała i świadoma siebie, z drugiej, wciąż nosząca w sobie młodzieńcze tęsknoty i wrażliwość. Nie jest już tylko kokietką. Jest kimś, kto znalazł się w niewłaściwym miejscu i czasie, funkcjonuje w świecie, do którego nie pasuje. Nowa interpretacja wydobywa coś, co wcześniej często pozostawało w cieniu, czyli kruchość Telimeny. To kobieta samotna, walcząca o swoją kobiecość i miejsce w świecie, który nie przewiduje dla niej już żadnej roli.
(cała rozmowa do posłuchania)
Jej relacja z Tadeuszem przestaje być jedynie komiczna. Staje się próbą zatrzymania czasu, desperackim gestem przeciw przemijaniu czy sposobem na zachowanie społecznej pozycji. Jednocześnie Telimena nie jest ofiarą. Ma w sobie siłę i odwagę, nie ukrywa swoich pragnień, działa, podejmuje decyzje. W tym sensie wyprzedza swoje czasy. Dziś byłaby zapewne odbierana z dużo większą sympatią niż w epoce Mickiewicza. To także opowieść o zmianie społecznej. Współczesność zaczęła dostrzegać kobiety w każdym wieku i uznawać ich prawo do życia, uczuć i wyborów.
Teatr, który mówi współczesnym językiem
Aktualnie mienia się nie tylko sposób grania, ale całe podejście do klasyki. Dramaty nie znikają ze scen, lecz są reinterpretowane. Kluczowe staje się wydobycie uniwersalnych tematów i podanie ich w sposób, który rezonuje ze współczesnym widzem. Ważnym elementem artystycznej drogi aktorki są spektakle opowiadające o kobiecych doświadczeniach. Jednym z nich był projekt "Za chwilę. Cztery sposoby na życie i jeden na śmierć" w reżyserii Iwony Kempy. To przedstawienie łączyło ciężar tematów z lekkością formy. Za tą powierzchownością kryły się jednak historie dalekie od filmowego blasku. Spektakl pokazywał, że dramaty mogą dotknąć każdej kobiety, niezależnie od tego, jaką maskę nosi.
Najnowszą premierą z udziałem Marty Konarskiej jest spektakl "Wyspa". To opowieść wielowarstwowa, balansująca na granicy realizmu i snu. Punktem wyjścia jest dramat utraty – zalanej wsi, która przestaje istnieć. Jednak przedstawienie sięga znacznie głębiej, ponieważ bada ludzkie tęsknoty i dylematy, pyta o sens przywiązania do miejsc, ale także konfrontuje nas z pytaniem, czy naprawdę chcemy wracać do tego, co utracone. Historia jest niejednoznaczna, nie wiadomo, co jest snem, co rzeczywistością, kim są bohaterowie. To teatr, który nie daje odpowiedzi, lecz zmusza do refleksji.
Wśród ważnych wymienia m.in. spektakl "Galgenberg" Agaty Dudy-Gracz oraz "Kto się boi Wirginii Woolf?" w reżyserii Mikołaja Grabowskiego. Aktorstwo to ciągłe balansowanie między własnymi emocjami a kreacją, doświadczeniem a wyobraźnią. To zawód wymagający, ale dający możliwość przeżycia wielu żyć.