Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem klubu Koalicji Obywatelskiej, Markiem Sową.
Jakie dostrzega pan przyczyny tak dotkliwej klęski Koalicji Europejskiej?
- Zacznijmy od tego, że wynik Koalicji Europejskiej – 38,5% - to nie jest zły wynik. To lepszy wynik niż 4 lata temu uzyskany przez PiS. Są jednak zmiany na scenie politycznej, polaryzacja. 84% zdobyły dwa bloki wyborcze. Tak wielkiej polaryzacji nie było nigdy. To o 10% większa polaryzacja niż w wyborach sprzed 10 lat. Polacy zaakceptowali chyba dwóch graczy na scenie. Ta rozgrywka się między nimi toczy. Naszym problemem nie jest wynik KE, który jest dobry. Naszym problemem jest rozmiar przegranej z PiS.
Jak pan ocenia działania osób odpowiedzianych za kampanię KE? Na przykład w regionie, w Małopolsce. Sam pan prowadził kiedyś kampanię. Ta była dobrze realizowana?
- To też inne wybory. Ta narracja główna toczyła się w mediach ogólnopolskich. Od tego trzeba zacząć. Mówienie, że odpowiedzialność jest tu, czy tu, byłaby możliwa, jakby to dotyczyło jednego województwa. Tutaj mamy pewną specyfikę wyborców, kwestie kulturowe. Jedni chętniej głosują na blok PiS, inni na KE. My próbujemy od roku budować i uporządkować scenę polityczną. Udało się zbudować z Nowoczesną blok w wyborach samorządowych. Tutaj konsolidacja była większa. To nastąpiło dopiero w lutym, kandydaci mieli mniej czasu, nie byli może przygotowani. Wybory to wielkie wyzwanie logistyczne i finansowe. Kandydaci PiS gigantyczne majątki przeznaczyli na kampanię.
Było widać Koalicję Europejską w Małopolsce, ale poza Krakowem?
- Było widać. Jakby pan przyjechał do Oświęcimia, tam mocno była widoczna Róża Thun, Adam Jarubas, Dorota Niedziela. Boguś Sonik też miał mocną kampanię w regionie. Sonik wychodził też na świętokrzyskie. Część kandydatów robiła kampanię w całym okręgu, część w swoich obszarach. Zgodzę się, że w sensie wizualnym, ekspozycja kandydatów PiS była dużo większa. To były kampanie po milion złotych. Nie liczę pani premier. To ogólnopolska kampania PiS. Skąd takie pieniądze? Zobaczymy sprawozdania finansowe.
Ile prawdy jest w ”zakurzonych butach” Bartosza Arłukowicza i w tym co pisze Michał Olszewski - „nie miejcie w d… małych miasteczek”?
- Na pewno dużo. Determinacja i zaangażowanie w kampanię służy wynikowi. W przypadku Bartosza Arłukowicza dochodzi rozpoznawalność. To polityk ogólnopolski. Taki efekt jest naturalny i budzi zainteresowanie nie tylko zwolenników. Wiem jak jest. Jak się spotykamy na targowisku, najbardziej interesujące jest zwarcie. Ludzie mają pretensje, mają inne zdanie. Jak jest rozmowa, budzi to zainteresowanie.
Jakie znaczenie odegrały tematy światopoglądowe – LGBT i Kościół?
- Bardzo duże. Na pewno jest tak, że wielkie znaczenie miała propaganda tak zwanych mediów publicznych. Myślę o telewizji Jacka Kurskiego. Kwestie światopoglądowe były bardzo znaczące. Dostaliśmy łatkę antyklerykalną, nie potrafiliśmy tego wytłumaczyć. Przez dwie ostatnie niedziele było czytane niewinne ogłoszenie o udział w wyborach i głosowanie z celem obrony wartości chrześcijańskich. A tymczasem szefem frakcji, do której należy zwycięska formacja, był Brytyjczyk hinduskiego pochodzenia, Muzułmanin. To też wprowadzanie w błąd.
Pytam pana, bo reprezentuje pan konserwatywne skrzydło Koalicji Obywatelskiej.
- To miało znaczenie. Nie ulega to wątpliwości. Tam, gdzie przywiązanie do religii jest duże, w wioskach, jest korzyść naszej konkurencji. Dysproporcja jest duża. Jak mamy podjąć jakieś kroki, to nie w zakresie formuły startu, która była dobra, ale trzeba się zderzyć z przekonywaniem mieszkańców wsi. Duże miasta nie wystarczą.
Ludowcy odejdą z Koalicji Europejskiej?
- Mam nadzieję, że nie i będą razem z PO stanowili filar nowego bloku.
Potrzebna jest wymiana lidera i schowanie Grzegorza Schetyny?
- Wie pan, że my jesteśmy w ciągu wyborczym. Rozważanie takich elementów jest nieporozumieniem. Blok wyborczy się kończy w przyszłym roku. Wybory w PO są też w roku 2020. Wtedy będzie ocena. Dzisiaj mamy wybory. Czy ta zbiorowa odpowiedzialność – to była duża koalicja – powinna być też w wyborach jesiennych? To decyzje między partnerami politycznymi. Nie w kategoriach wymiany kogokolwiek. To nie będzie zbawienie. Na kogo? Nie ma nikogo. Jak popatrzymy organizacyjnie, to PO jest wciąż najlepiej zorganizowana. To największe zaplecze tej koalicji.
Dołączenie Wiosny?
- Ja raczej wykluczam.
Wyklucza pan?
- Pyta pan mnie. Nie wiem, czy ten byt będzie się liczył jesienią. Wydaje się, że postulaty wąskie i tak radykalne, naszej spójności nie służą. To moje zdanie.
Powrót Donalda Tuska?
- To też temat wałkowany od miesięcy. Do grudnia Donald Tusk jest szefem Rady Europejskiej. Jak skończy kadencję, pewnie powie o dalszych planach. Jednak wiadomo, komu on kibicuje. Jego sympatie są jasne.
Co nowego będzie chciała zaproponować Koalicja? Hasło odsunięcia PiS od władzy nie wystarczy.
- Na pewno musi być spójność programowa. Trzeba się zmierzyć z kwestiami światopoglądowymi. To musi być jednoznaczne. Powinniśmy zaproponować uregulowanie relacji Państwo-Kościół. Na pewno trzeba też wzmocnić nasz przekaz programowy. Chodzi o ochronę zdrowia, gwarancję transferów socjalnych. Tym straszyła konkurencja. Trzeba powtórzyć słowa Grzegorza Schetyny. Nic nie zostanie odebrane. Do tego wieś i program dla wyższych płac. On zapewnia radykalne zmniejszenie obciążeń podatkowych.
Co powinno się zmienić w ramach samej Koalicji? Lista kandydatów PiS w Małopolsce to były same znaczące nazwiska. Lista Koalicji to były w połowie anonimowe nazwiska.
- Na pewno konkurencja będzie wewnątrz list dużo większa w wyborach parlamentarnych. Nie ukrywam, że prowadzimy rozmowy na temat startu wielu osób w wyborach do parlamentu krajowego. Czas na prezentację będzie niebawem.
Czasu na przebudowę i nową koncepcję nie ma wiele.
- Mówienie o przebudowie i startowaniu od zera… Absolutnie. To trzeci etap wyborów. Trzeba udoskonalić obecny blok.
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.
Zastrzegamy sobie prawo publikacji wybranych opinii.