Według sondażu IBRiS dla dziennika Rzeczpospolita, prawie 60% badanych chce, aby prezydent Nawrocki podpisał umowę o programie SAFE. Przeciwnego zdanie jest niemal 30% pytanych. W jaki sposób rozwieje pan wątpliwości tych drugich, choćby te związane z ewentualnym zakręceniem kurka z pieniędzmi, jeśli w 2027 roku dojdzie w Polsce do zmiany władzy?
- Nie ma tutaj wątpliwości. Wszystkie argumenty przekazywane świadczą o tym, że to najtańszy pieniądz na rynku. Grzechem by było nieskorzystanie z tych środków na modernizację polskiej armii. Program SAFE obejmuje też inne formacje. Postawy PiS nie rozumiem. Ona była inna, gdy w trakcie naszej prezydencji w UE, rząd nasz postawił obronność jako priorytet. Wtedy oczekiwano, na co te środki zostaną przekazane, nikt nie wierzył, że UE wskaże obronność jako priorytet. Dziś to fakt. Są możliwe najtańsze środki finansowe na rynku. Trzeba korzystać. Środki w ponad 80% trafią do polskiego sektora obronnego i wzmocnią nasz przemysł. Z rozmów z przedsiębiorcami wiem, że zainteresowanie polskich firm jest bardzo duże.
Jest tu inna wątpliwość. Pan mówił, że to jest najtańsza pożyczka, ale to jest dług nominowany w euro. Polacy doskonale wiedzą, co to znaczy ryzyko kursowe.
- Tak, ale w 2023 roku, gdy minister Błaszczak w Korei zaciągał wielkie zobowiązania, one są finansowane z kredytu w dolarach czy euro na 6% oprocentowania. Każdy może popatrzeć do informacji ministra finansów. Tam jest to opisane. Polska od kilku lat wspiera modernizację sił zbrojnych, także zaciągając kredyty. Fundusz sił zbrojnych jest finansowany głównie z tego. W tym 2023 roku gwarancji udzielono bodaj na 103 miliardy złotych. 3 miliardy to były obligacje Skarbu Państwa. Reszta była w obcej walucie. To fakty.
Kolejna wątpliwość. Czy w wypadku tak gigantycznych pieniędzy - mówię tutaj o tym ryzyku korupcji, wypływu tych pieniędzy - nie byłby jednak konieczny, jak chce tego prezydent, komitet monitorujący, tak jak jest w przypadku innych środków europejskich? Pan doskonale wie jak to się robi, jako były marszałek.
- Pierwsza uwaga jest taka, że do tej pory wszystkie zakupy realizowane przez Agencję Uzbrojenia, takiej ochrony nie miały. Te koreańskie kontrakty także. My, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, wprowadzimy do ustawy stosowne poprawki przyjęte przez Senat. To 4 poprawki. Jedna dotyczy ochrony antykorupcyjnej służb. Osłona będzie. Druga kwestia to utworzenie specjalnej rezerwy, z której będzie spłacana ta pożyczka, żeby środki nie szły z części dedykowanej obronie narodowej. Wreszcie jedna poprawka, że będzie przedkładane w tej sprawie sprawozdanie do Sejmu i Senatu. Trudno powiedzieć, że nie będzie kontroli. Wszystkie siły parlamentarne będą miały tutaj wiedzę. To gest w kierunku pana prezydenta. Zależy nam na podpisie.
Widzimy, że od kilku tygodni posłowie mają dostęp do listy tych 139 zadań. Różnie jest ze sprawdzaniem tej listy.
- Jestem w gronie 35 posłów, którzy się z dokumentami zapoznali.
Wśród nich ma być projekt realizowany przez Zakłady Mechaniczne w Tarnowie. Czy są też Azoty, bo o takim też projekcie słyszałem?
- Chciałbym, żeby tych firm z Małopolski było jak najwięcej. Prowadzę rozmowy. Jak zwracają się do mnie podmioty, które by chciały tu zaistnieć, żeby taką szansę otrzymały. Bez wątpienia Zakłady Mechanicznie dynamicznie się rozwijają. One będą dużym beneficjentem tego programu. Co do Grupy Azoty, ona wspólnie z Mesko realizuje komponenty – nitroglicerynę – niezbędne do produkcji amunicji. Tu będą pewnie uczestniczyli. Decyzję o budowie trzech fabryk amunicji podjął nasz rząd. Grupa Azoty podpisała stosowne porozumienie z Polską Grupą Zbrojeniową. Tutaj będą też pewnie dużym beneficjentem. Wydaje mi się, że także Ponar Wadowice także miałby szansę na wsparcie z tych funduszy. Liczę, że ten ogromny zastrzyk do polskiego sektora zbrojeniowego spowoduje, że firm pracujących dla tego sektora będzie więcej. To strategiczna gałąź polskiego przemysłu.
Rozumiem, że obecność Azotów w programie jakoś w znaczący sposób sytuacji finansowej nie zmieni? Polimery Police to chyba 6 miliardów zadłużenia...
- Jeśli się przepala 8 miliardów, co zrobił rząd PiS w Azotach, i zostawia się spółkę z takim wielkim długiem – myślę o Polimerach Police - skutki są długotrwałe. Z tym boryka się nowy zarząd Grupy Azoty. To nie jest łatwe, ale rozwijanie tej nogi w sektorze obronnym jest wyjściem z kłopotu. Akurat ta część inwestycji w Grupie jest zlokalizowana w Tarnowie.
Jeszcze dwie sprawy małopolskie. Nie będzie referendum w sprawie odwołania wywodzącej się z Koalicji Obywatelskiej burmistrz Bochni. Wszystko na to wskazuje, że jednak będzie próba odwołania wójta Lanckorony. Dziś pytany w TVN-ie minister Kierwiński o to, czy Koalicja Obywatelska będzie bronić prezydenta Aleksandra Miszalskiego, nie odpowiedział tak wprost, że rzeczywiście staniemy murem za prezydentem Krakowa. Pan wie dlaczego?
- Mamy informacje, że jest nieudana próba odwołania Rady Miejskiej w Andrychowie. To zweryfikowane zostało. Brakuje podpisów. Podobna informacja jest ws. referendum w Bochni. Nie sądzę, żeby zebrano podpisy w stosunku do wójta Lanckorony. Nie sądzę, że taka inicjatywa znajdzie podatny grunt. W Krakowie na referendum się zanosi. Jeśli te informacje są prawdziwe, a trudno je kwestionować, pewnie na przełomie maja i czerwca będzie referendum. Minister Kierwiński był pytany o strategię. Powiedział, że decyzja zapadnie, gdy zobaczymy, ile podpisów zebrano. Prezydent Miszalski ma nasze pełne poparcie. On nie jest zwolennikiem referendum, co oczywiste. Strategie są dwie. Jedna to taka, jaką zastosował prezydent Karnowski w Sopocie, żeby wygrać. Druga to brak frekwencji. Decyzja zależy od prezydenta. On dostanie wsparcie ze strony KO.
Kiedy doczekamy się rozwiązań, które umożliwiłyby pobieranie opłaty turystycznej przez Kraków? W tym tygodniu sejmik województwa małopolskiego odrzucił rezolucję do rządu w tej sprawie. Tam większość mają radni Prawa i Sprawiedliwości. Oni tłumaczyli, że to jest nakładanie nowych podatków. To wszystko pokazuje, że jeśli nie teraz, to być może już nigdy.
- Są dwa projekty ustaw po pierwszym czytaniu w komisji. Może będzie tutaj też inicjatywa rządowa. Opłata będzie po ścieżce legislacyjnej i podpisie prezydenta. Większość państw, które żyją z turystyki, wprowadza takie opłaty. Trzeba zaczekać na zakończenie procesu legislacyjnego.