Radio Kraków
  • A
  • A
  • A
share

Marek Pęk: Hasło o polexicie to fake news. To zmyślona sprawa na potrzeby walki z polskim rządem

Przed nami być może najważniejszy politycznie tydzień w historii stosunków Polski z Unią Europejską. Premier Mateusz Morawiecki wystąpi we wtorek podczas debaty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, a pod koniec tygodnia spotka się z liderami państw członkowskich Unii na posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli. O polsko-unijnej różnicy zdań w sprawie praworządności, ale także o sytuacji na polsko-białoruskiej granicy i kryzysie energetycznym w Europie z wicemarszałkiem Senatu Markiem Pękiem z Prawa i Sprawiedliwości rozmawiał Mariusz Bartkowicz.

fot: RK

Posłuchaj rozmowy

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z wicemarszałkiem Senatu z PiS, Markiem Pękiem.

Jutro posiedzenie Parlamentu Europejskiego. Jego gościem ma być premier Mateusz Morawiecki. Głównym wątkiem spotkania będą chociażby pobrzmiewające od wielu dni słowa holenderskich polityków, apelujących o radykalne kroki zmierzające do zablokowania wypłaty unijnych funduszy dla Polski. Holenderski głos na posiedzeniu Parlamentu Europejskiego będzie decydujący?
- Przede wszystkim wydaje mi się, że premier mocno podkreśli, jak kilka dni temu w polskim parlamencie, że hasło lansowane przez totalną opozycję o polexicie to fake news. To zmyślona sprawa na potrzeby walki z polskim rządem. Niestety ubolewam, że od czasu do czasu ten głos dociera na europejskie salony i podchwytują go politycy innych krajów. Tak zrobili Holendrzy. Premier ma ważne zadanie do wykonania. Musi pokazać, że Polska jest odpowiedzialnym, ważnym członkiem UE i chce w niej być. Polska domaga się jednak podmiotowego i równego traktowania z innymi państwami. Nie ma członków pierwszej i drugiej kategorii. Jesteśmy równi wobec traktatów. We wszystkich państwach członkowskich jest zasada nadrzędności konstytucji krajowej. Trzeba to przypomnieć. Wyrok TK, który rozgrzał opinię publiczną, nie jest czymś niespotykanym. Wiele państw członkowskich takie wyroki ma za sobą. To rozstrzyga kwestię wzajemnych relacji między prawem krajowym, europejskim, właściwością trybunałów europejskich a TK.

Trzeba przyznać, że głos polityków krajów starej UE nie jest jednomyślny. Zaskakująca dyskusja toczy się od kilku dni we Francji, gdzie trwa kampania prezydencka. Wielu kandydatów – aż 10 jak wyliczył dziennik Le Monde – staje po stronie Polski w sporze z Komisją Europejską w kontekście wyroku TK.
- Faktycznie widać, że poglądy dotyczące miejsca Polski w UE często mają wiele wspólnego z tym, z jakich środowisk są dani politycy. W Europie jest przesilenie. Czekam na różne wybory w państwach UE. Wielu polityków poważnie przepracowało casus brexitu. Nie można w tak siłowy sposób traktować państw europejskich. Kiedyś było nie do wyobrażenia, że takie państwo jak Wielka Brytania może wyjść z UE. Wielką zasługę w tym mają biurokraci europejscy. Oni z poziomu arogantów, twórców wielkiego państwa europejskiego, chcą wszystkich stawiać pod ścianą. Póki co Unia opiera się na suwerenności członków i traktatach. Opiera się też na zasadzie jednomyślności. Niektórym marzy się centralnie zarządzana struktura superpaństwa. Na to nigdy nie było zgody.

O ile kwestia stosunku do praworządności jest przedmiotem różnic zdań między władzami Polski i Komisją Europejską, inaczej rzecz się ma, jeśli chodzi o politykę rządu dotyczącą ochrony granic. Chodzi o granicę polsko-białoruską, czyli zewnętrzną granicę UE. Sejm przyjął ustawę o budowie nowej, trwałej bariery oddzielającej granicę obu państw. Zabrakło szerokiego poparcia posłów opozycji dla tego projektu.
- Dużo lepiej tę sytuację rozumie Bruksela. Nieprzypadkowo. Kryzys migracyjny sprzed kilku lat, który sobie zgotowała UE… Głównie niestety to zasługa kanclerz Merkel, która zaprosiła uchodźców do Niemiec. Polska miała rację, sprzeciwiła się, nie chciała tej nieodpowiedzialnej polityki realizować. Jesteśmy teraz traktowani poważniej. Wszyscy widzą, że to nie tylko kwestia granic Polski, ale też granic UE. Cieszę się, że Europa widzi, iż to element wojny hybrydowej Białorusi z wielką pomocą Rosji Putina. Nie ma żartów. Jeśli po raz kolejny otworzymy Europę na wielką falę migracji, może być jeszcze większy kryzys niż poprzednio. Wiele państw Europy ma za sobą podobne instalacje. Na taką falę nielegalnej migracji nie możemy sobie pozwolić. Musimy mieć narzędzia. Totalna opozycja po raz kolejny pokazuje, że ta nazwa, którą sobie sama nadała, jest adekwatna. Nawet tak ważna sprawa nie jest w stanie zjednoczyć polskiej opinii publicznej.

Budowa bariery potrwa, ale w grudniu dobiegnie końca trwający na granicy stan wyjątkowy. Może być konieczność jego ponowienia, żeby w spokoju realizować tę inwestycję?
- To zależy, jak sytuacja będzie przebiegała. Na razie nie widać końca. Widać eskalację zdarzeń. Zwiększają się działania prowokacyjne. Są nawet strzały. To ma sprowokować naszych funkcjonariuszy do użycia broni. To ogromna wojna nerwów. To robią specjaliści od destabilizacji sytuacji wewnętrznej na świecie. Przyglądamy się temu. Jeśli sytuacja będzie się rozwijać, trzeba będzie reagować. Albo będzie trzeba znowu wprowadzić stan wyjątkowy, albo takie rozwiązania ustawowe, które pozwolą odpowiednim służbom reagować na sytuację, która do tej pory nie ma precedensu.

Nie tylko w Polsce, ale także w Europie obserwujemy z niepokojem wzrost cen paliw, gazu i energii elektrycznej. Polskie Ministerstwo Klimatu i Środowiska przewiduje mechanizm wsparcia dla najuboższych odbiorców energii, który miałby zacząć obowiązywać w przyszłym roku. Ja chciałbym zapytać o refleksję dotyczącą polityki energetycznej Rosji Putina. Coraz głośniej się już mówi, a Europa Zachodnia doświadcza tego boleśnie przez wzrosty cen gazu, który jest tam istotnym paliwem, wykorzystywanym do produkcji energii elektrycznej, że Rosja gra cenami gazu, ograniczając jego dostawy. W tle majaczy Nord Stream 2, wielki projekt realizowany przez Rosję i Niemcy - właściwie projekt już zrealizowany, czekający na komercyjne uruchomienie.
- Polska wiele razy zwracała uwagę zachodniej Europy, że projekt Nord Stream 2 jest bardzo niebezpieczny dla Polski, Ukrainy i dla całej UE. Oddajemy suwerenność energetyczną całej Europy w ręce rosyjskie i niemieckie. Niemcy, jako kraj tranzytowy tego wielkiego gazociągu, będą miały ogromne możliwości dyktowania cen i będą głównym rozgrywającym w tej dziedzinie. Cała polityka UE nie jest spójna. Unia nakłada na siebie ambitne cele energetyczne, związane z Zielonym Ładem, zeroemisyjnością, ograniczeniem do zera emisji dwutlenku węgla. Widać, że nie tylko takie kraje jak Polska, które mają historyczne zapóźnienie cywilizacyjne, gospodarcze, które opierały swoją energetykę na węglu, ale też inne państwa jak Holandia, Francja, która ma atom czy Niemcy - nikt nie jest w stanie sprostać celom polityki energetycznej. Albo jesteśmy przestrzenią utopii, albo chcemy być Europą, która ma gospodarkę nowoczesną, czystą, ale też konkurencyjną. Jeśli nam w Europie leży na sercu interes obywateli, musi nastąpić otrzeźwienie i rozmowa poważna o tym, że taka polityka zaprowadzi nas w ślepy zaułek.

Pan sobie wyobraża taką rewizję celów klimatycznych UE? To cele uosobione przez Fransa Timmermansa. On jest twarzą tej nowej agendy klimatycznej. Jednocześnie są znaki zapytania w sprawie źródeł zielonej energii, która w przypadku mroźnej zimy może się okazać niewystarczająca, gdybyśmy zakręcili kurki z gazem i ropą.
- Już zeszłej zimy, która była surowa, były przykłady, że odnawialne źródła energii nie zadziałały. Były zasypane śniegiem. Niemcy dalej obficie korzystają z węgla. Co mnie najbardziej zadziwia, to mocne uczulenie obecnej elity europejskiej na energię atomową. Przez dziesięciolecia była uważana za najbardziej czystą, ekologiczną energię. My upatrywaliśmy nadziei w tym, że jak uda nam się wybudować wielką elektrownię atomową, lub kilka mniejszych, to będziemy mogli sprostać celom tej polityki klimatycznej. Jeśli będzie dalej takie mocne ograniczenie w produkcji energii atomowej, te cele nigdy nie zostaną zrealizowane.

Autor:
Mariusz Bartkowicz

Wyślij opinię na temat artykułu

Najnowsze

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię