Podobno najtrudniej jest pogodzić się z tym, że to co nas spotkało w życiu, w najmniejszym stopniu zależało od nas. Biografia i świadectwo życia bohatera książki mówi o konsekwencji wyboru i wierności sobie. To historia poruszająca do szpiku kości; historia, która zatoczyła koło. Romuald Jakub Weksler- Waszkinel - gość z Izraela, który jest "uparty jak osioł, kruchy i mocny jak liść".

Polecam tę książkę wszystkim, którzy interesują się ludzkim losem. Tytuł „Liść i drzewo” bardzo mi pasował. Rzeczywiście tak jak liść w czasie wichury byłem wyrwany z drzewa. W naturze on do niego nie wraca. Człowiek jest jednak istotą rozumną i jak znalazłem moje drzewo, to wróciłem. Gdzie jest moja ojczyzna? Tam gdzie jest Bóg.

Zjadłem przygotowany kawałek macy, wypiłem wino i to był koniec. Pomyślałem, że skoro Kościół mnie nie chce, trudno – opowiada o swoich doświadczeniach Romuald Weksler-Waszkinel.

Skoro Kościół mnie nie chce, to trzeba, bym wrócił do swego żydowskiego domu”. Tak więc w judaizmie odnalazł swoje miejsce. To dla mnie dramatyczne wyznanie – oto ksiądz katolicki czuł się w kościele niepotrzebny i zbędny. A tak nie musiało być, co wiemy choćby z historii bliskiego Jakubowi kardynała Paryża Jean-Marie Lustigera. I wielu innych. Kościół francuski potrafił stworzyć Żydowi Lustigerowi dom, Kościół polski ciągle ma z tym problem. Wydaje mi się, że o tym trzeba pisać i o tym trzeba myśleć.

Romuald Jakub Weksler-Waszkinel, dziecko dwóch matek i dwóch religii, zyskując życie, został skazany na zmagania z tajemnicą własnego losu. Ukazuje, jak tragizm jednego losu reprezentuje traumę całego pokolenia ocalonych z Zagłady.