Zapis rozmowy Jacka Bańki z burmistrzem Zakopanego, Leszkiem Dorulą.
Od dzisiaj aż co najmniej do 17 stycznia zamknięte będą hotele dla wyjazdów służbowych, stacje narciarskie. Czy można już szacować, jak bardzo poobijani wyjdą z lockdownu zakopiańscy przedsiębiorcy? Ilu z nich może nie przetrwać?
- To trudna sytuacja dla naszych przedsiębiorców. Nie tylko dla naszych, zakopiańskich. Dla wszystkich górskich i ogólnopolskich. Mam nadzieję, że pomoc zapowiedziana przez rząd pomoże na tyle, że pozwoli przetrwać. Dobrze by było, jakbyśmy znali szczegóły. Chcemy się jako samorządowcy włączyć do tego. Włączaliśmy się z propozycjami, żeby ratować sezon narciarski, wypracować warunki otwarcia. Chcemy się włączyć w pomoc przedsiębiorcom. W Zakopanem przygotowałem dwie uchwały, które rada - mam nadzieję - przyjmie. To zwolnienie za styczeń z podatku od nieruchomości. Wszystkie nieruchomości zwalniamy z 1000 metrów kwadratowych podatku. Podatek od lutego przesuwamy do końca lipca. Chcemy wypracować wspólną pomoc z rządem, na ile jest to możliwe i na ile każdy samorząd ma możliwości. Samorządy też są w trudnej sytuacji.
Rząd zapowiada miliard złotych na pomoc dla przedsiębiorców z południa Polski. Do kogo i na jakich zasadach te pieniądze powinny trafić?
- Najpierw dla przedsiębiorców najbardziej dotkniętych sytuacją. To się przekłada na budżety samorządowe. Na pewno dotyka to hotelarzy, wyciągi narciarskie, pensjonaty i kwatery. Tego czasu się nie odrobi. Nie da się tego sezonu odrobić. Ferie są skumulowane. Już sezonu po 17 stycznia nie będzie. Pomoc jest potrzebna. My to rozumiemy. Wiemy, że najważniejsze jest zdrowie. Włączamy się w to, ale trzeba wypracować pomoc dla przedsiębiorców i mieszkańców. Mieszkańcy też są w trudnej sytuacji. To naczynia połączone. Nie tylko przedsiębiorcy ucierpią. Ucierpią też ludzie, którzy tam pracowali. Oni są bez środków do życia. Musimy się nad tym pochylić. Mam nadzieję, że będzie taka pomoc, że otrzymają ją także ci, którzy teraz tracą pracę.
Kilka tygodni temu samorządowcy z Podhala przygotowali zestaw rekomendacji dla rządu ws. działania branży w reżimie sanitarnym. Przygotowują państwo nowe apele o częściowe funkcjonowanie branży w jakimś reżimie sanitarnym?
- Na tę chwilę nie przygotowaliśmy. Nie mamy odpowiedzi na poprzednie. Trudno nam szykować coś, co nie wiemy, czy będzie rozpatrzone. Mamy wrażenie, że jak wysłaliśmy do wicepremiera Gowina tamte propozycje i one nie zostały rozpatrzone, to trudno teraz coś przygotowywać i wysyłać.
Przed świętami od burmistrza Szczawnicy słyszałem, że tamtejsze hotele raczej nie będą wracać do pracy po 17 stycznia, nawet jakby to było możliwe. Ma to być nieopłacalne. Jak to może wyglądać w przypadku Zakopanego?
- To sprawa każdego hotelu. Właściciele podejmują decyzje. Mnie jest trudno powiedzieć. Na pewno część zrezygnuje. Część postanowi przerwę mieć dłuższą. Niektórzy na pewno starają się przetrwać i pracowników nadal utrzymują. Oni teraz są w najtrudniejszej sytuacji. Mają dodatkowe koszty. Mam nadzieję, że ten okres najtrudniejszy minie i pozwoli działać na tyle, żeby to nie zagrażało zdrowiu i można było utrzymać firmy.
Co zakopiański samorząd zrobi z apelem, żeby w noc sylwestrową zostać w domach? Będą państwo chcieli sankcjonować ewentualne opuszczenie miejsca zamieszkania? Miała być godzina policyjna, ale ostatecznie formalnie jej nie będzie.
- My dostosujemy się do zarządzeń. Apelujemy do mieszkańców i ewentualnych gości. Ich nie powinno być, ale wiemy, że sytuacja jest o tyle trudna, że jest tu masa właścicieli, którzy wykupili tutaj mieszkania. Może przyjadą na Sylwestra. Apelujemy, że zdrowie jest najważniejsze. Wszyscy w kraju podejmujemy starania, żeby przetrwać ten najtrudniejszy okres i przystąpić do szczepienia. Róbmy to solidarnie. Wtedy się uda.
Wspomniał pan osoby, które kupiły mieszkanie w Zakopanem i część z nich będzie chciała przyjechać na Sylwestra pod Giewont. Znani jesteśmy z tego, że w trudnych sytuacjach potrafimy wyszukiwać nowe potencjały. Widać to w Zakopanem? Są nowe tendencje, jak przyjazdy kamperami?
- Widzimy dość dużo gości w weekendy. Niektórych to dziwi. Mnie także, czy to wyjazdy w delegacji, czy samych właścicieli, czy może inne. Niektórzy mówią, że ci, którzy przeszli chorobę, pozwalają sobie na więcej i przyjeżdżają. Teraz zagrażają jednak innym. Dlatego mamy takie samo podejście jak większość Polaków. Chociaż trudno teraz komuś zabronić, jeśli robi to zgodnie z przepisami. One są teraz zmienione. Mamy nadzieję, że każdy rozsądnie do tego podejdzie.
Rozpoczął się narodowy program szczepień. Na co nastawiają się zakopiańscy przedsiębiorcy? Na sezon letni, czy patrzą już na kolejny sezon zimowy?
- Część liczy jeszcze na cząstkę tego sezonu. Przynajmniej weekendowo, o ile sytuacja i przepisy pozwolą. Na pewno wszyscy starają się o przetrwanie do lata. Na to będą liczyć, żeby każda firma mogła wytrzymać i otworzyć w pełni sezon letni. Oby zdrowy i udany.