|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
12 630 62 06 (reklama)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
reklama@radiokrakow.pl
|
A
A
A

ORP "Batory"

W tym nowym, wrześniowym, cyklu chciałbym przypomnieć - w czasie kilkunastu najbliższych spotkań - historię legendarnych konstrukcji stanowiących wyposażenie wojska polskiego, we wrześniu 1939. Zdaję sobie sprawę, że słowa "legendarny" w kilku przypadkach użyłem nieco na wyrost, ale mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone ze względu na intencje jakie mną kierowały... Na początek historia mniej znana - ORP Batory.

Posłuchaj

Batory na Helu. Fot. z zasobów NAC

ORP "Batory" - którego nie należy mylić z transatlantykiem m/s "Batory" - był kutrem pościgowym Straży Granicznej, zbudowanym przez Stocznię w Modlinie. Wprawdzie stocznie miała w swojej nazwie słowo "rzeczna", to jednak powstała pełnowartościowa jednostka morska, której przyszło udowodnić swoje zalety w najczarniejszym momencie historii polskiego wybrzeża. "Batory", zwodowany w 1932 roku, miał 10-osobową załogę, wyporność 25 ton mierzył 23,5 metra, a trzy silniki spalinowe dawały mu szybkość 24-25 węzłów. Uzbrojenie stanowiły dwa karabiny maszynowe systemu Maxima.

Siedem przedwojennych lat, jako kuter Straży Granicznej "Batory" spędził na patrolowaniu i ściganiu morskich przemytników w rejonie Helu, a po wybuchu wojny został zmobilizowany, wcielony do Marynarki Wojennej i dołączył do obrońców półwyspu. Ogniem karabinów maszynowych wspomagał obronę plot portu, a dopóki się dało, przewoził też ciężko rannych żołnierzy załogi Helu do szpitala w Gdyni. Ale prawdziwy sprawdzian jego wartości miał nastąpić już po kapitulacji, kiedy to szesnastu śmiałków powierzyło swoje życie i swój szalony plan w ręce - a raczej śruby i silniki - tego niewielkiego okrętu. 

Batory w Gdyni. Fot. z zasobów NAC

Był 1 października 1939... O godzinie 14.00 polska załoga Helu przerwała ogień, a o 16.00 także Niemcy zakończyli ostrzał półwyspu. Następnego dnia o 11.00, na Hel, miały wkroczyć oddziały Wehrmachtu i Kriegsmarine a ponad 3500 obrońców miało udać się do obozów jenieckich - kapitulacja wchodziła w życie. Jeśli można było coś zrobić, aby uniknąć niewoli - to jeszcze tylko tej nocy. Choć ucieczka z otoczonego półwyspu wydawała się niepodobieństwem, 14 marynarzy i dwóch cywilnych pracowników wojska postanowiło zaryzykować. Za zgodą i wiedzą kontradmirała Józefa Unruga przygotowano "Batorego" i o 19.40 kuter wyszedł w morze. Uciekinierzy nie od razu skierowali się na północ, słusznie uważając, że najkrótszy szlak do Szwecji będzie mocno pilnowany przez Niemców. Popłynęłi w kierunku Mierzei Wiślanej by, dopiero po dwóch godzinach, skierować się na północny zachód, w stronę Gotlandii. Dwukrotnie wymijali niemieckie patrolowce, przetrwali sztorm, a kiedy na resztkach paliwa podeszli pod szwedzkie wody terytorialne - wpadli na kolejny niemiecki okręt. Na szczęście, naprzeciwko wyszedł im już szwedzki niszczyciel. Niemcy nie chcąc ryzykować starcia z neutralną jednostką - odpłynęli. O 15.30, 2 października 1939, „Batory” zacumował w porcie Klintehamn na Gotlandii. Miesiąc później kuter został przeholowany do portu Vaxholm, gdzie przebywał internowany do zakończenia wojny stojąc przy burcie innej polskiej jednostki - „Daru Pomorza”.

Po powrocie do Polski, po wojnie, nadal pełnił służbę w Wojskach Ochrony Pogranicza, potem jako jednostka Ligi Obrony Kraju. Często pod tak egzotycznymi nazwami jak "Dzierżyński", czy "7 listopada". W końcu, porzucony w porcie rzecznym na Żeraniu, po czterech latach rdzewienia i na wpół zatopiony, czekał już tylko na kasację, kiedy w 1974 roku znaleźli się ludzie chcący go uratować. Po remoncie i z nazwą "Batory" na burcie wrócił na Hel gdzie stanął jako pomnik. Od 2009 roku, po kolejnym remoncie, jest eksponatem Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Jeśli Państwo tam będą - proszę go odwiedzić. To nie tylko okręcik o dramatycznej historii, to także najstarsza istniejąca jednostka zbudowana w polskich stoczniach i jedyny zachowany okręt, który brał udział w kampanii wrześniowej. 

 

 

Andrzej Kukuczka

100%
0%