Zapis rozmowy Jacka Bańki z ks. Jackiem Prusakiem, jezuitą, a także psychologiem i psychoterapeutą.
Często słyszymy słowa, że tegoroczne Święta Bożego Narodzenia będą najtrudniejsze od lat 80, przy niepewności jutra, chorobie w rodzinie i widmie utraty pracy. Zgadza się ksiądz z opinią, że lepiej to już było?
- Lepiej już było? Nie wiemy, czy nie może być gorzej. Na pewno te święta będą inne od tych, które większość z nas pamięta. Inne święta pamiętają starsi z czasów wojennych, ale pokolenie powojenne takich świąt do tej pory nie miało.
Przedsiębiorcy tracą to, co wypracowali przez ostatnie 30 lat. Caritas pomaga osobom, które niedawno aspirowały do klasy średniej. To, co ksiądz powiedział, koresponduje z głośnymi słowami prezydenta-elekta USA, że najciemniejsze dni jeszcze przed nami. Rzeczywiście?
- Mam nadzieję, że nie. Mam nadzieję, że uda się pokonać wirusa. Chociaż oczywiście musimy być cierpliwi i musimy się zgodzić na niejasność pewnej sytuacji. Te święta na pewno nie będą tak bogate w formie i treści jak dotychczas. Będzie nas mniej przy stołach, nie wszystko dla wszystkich będzie dostępne jak wcześniej. Musimy się cieszyć z tego co mamy, ale nie nastawiać się na święta, jakbyśmy oczekiwali apokalipsy. Musimy odkryć w nich to, co nam umykało. Święta były naturalne, wszystko było jasne. Mam nadzieję, że te różne ograniczenia, których doświadczamy wskutek pandemii, umożliwią nam paradoksalnie przeżycie świąt bardziej religijnie. Boże Narodzenie to święta rodzinne, ciepłe, które nam pomagają wejść w nowy rok. Jako chrześcijanie – jakbyśmy sobie przypomnieli, co wyznajemy – że pierwsze święta nie były pod gwiazdką, przy choince... To było podobne jak teraz. To wyobcowanie, samotność, niepewność. Może to, czego doświadczamy w tym roku, czego nie chcemy, będzie okazją, żeby przeżyć święta głębiej, co nie znaczy, że mniej rodzinnie.
Jakie wnioski można wyciągać po 10 miesiącach z Covid? Jak nas zmienił? Jakieś wnioski można wyciągać już?
- Jesteśmy ciągle w trakcie tego kryzysu. Podobają mi się słowa papieża Franciszka, że kryzys jest przesiewem. Kryzys ma jeden wspólny mianownik, bez znaczenia na przyczyny. Nigdy z niego nie wyjdziemy tacy sami. Możemy wyjść lepsi lub gorsi. To już widzimy. Ten przedłużający się kryzys pandemiczny wyciąga z nas najlepsze i najgorsze strony. W trakcie kryzysów ujawniają się wielkie cechy ludzi i ich wielkie słabości. To kryzys globalny. On nam pokazał, jak jesteśmy uzależnieni od siebie, jak ważna jest solidarność, która musi przekraczać granice, jeśli chcemy sobie poradzić z tym kataklizmem. To nam też pokazuje, że zawsze musimy pamiętać, że nie mamy nad wszystkim kontroli. Ta sytuacja pokazuje, że w ludziach jest więcej dobra niż zła. Solidarności jest więcej niż egoizmu. Jesteśmy w stanie pokonać pandemię. Mam nadzieję, że następne Boże Narodzenie będzie w innym klimacie. Musimy pamiętać o najsłabszych, którzy święta mogą przeżywać w podwójnym osamotnieniu. Oni też są z nami. Oni się liczą. Nawet jak są niewidoczni, bo odizolowani dla własnego dobra, nie są niewidzialni. To będzie to symboliczne nakrycie dla kogoś, kto mógłby do nas przyjść. Przy stołach będzie mniej osób niż zwykle. Doceniajmy to, że nie jesteśmy stworzeni dla kontaktów, ale dla więzi. Może ta ograniczona liczba osób przy stole pozwoli nam to docenić. Możemy być ze sobą przy pomocy nowych technologii, ale na odległość nigdy nie jest tak samo. To paradoks. Święta coś nam odbiorą, coś dadzą. Nie wpadnijmy jednak w pesymizm i czekanie, kiedy to się skończy. Wtedy nie będziemy w świętach, ale z przodu, którego nie znamy. Doceńmy to, co mamy. Ograniczenia mogą nam pomóc głębiej przeżyć to, co mamy. Boże Narodzenie dla chrześcijan jest przesłaniem dla świata, że Bóg jest z nami bez względu na okoliczności. W trudnych okolicznościach jest bliżej nas. Niech to przesłanie będzie z nami.
Ksiądz dotknął kilku wątków. Zatrzymam się przy tej solidarności. Nieustannie słyszymy o akcjach pomocowych. Na naszym lokalnym podwórku szpital im. Żeromskiego dostaje pomoc od prywatnych firm i osób na sumę kilku milionów. Są też drobne inicjatywy, jak Nyska-Dobrobus pod Halą Targową. Ksiądz dostrzega nową wrażliwość, tak jak nowa będzie normalność po Covid?
- Nie wiem, czy dostrzegam nową solidarność w sensie przejawów. Jaka będzie normalność po Covid? Na pewno będzie inna. Nie wrócimy do starego świata. Pandemia dotyka wszystkich głęboko. Ona przeorze naszą świadomość. Pocieszamy się tym, co znamy z historii. Przeszliśmy już niejedną pandemię. Idziemy do przodu. Jestem zwolennikiem tezy papieża Franciszka. Kryzys jest po to, żebyśmy zrozumieli, że nie możemy prosto wrócić do tego, co znamy. Wtedy byśmy wrócili do gorszego świata. Mam nadzieję, że to będzie pozytywny wynik pandemii. Świat musi wyglądać inaczej, żeby był dla nas nadal domem. Pandemia trwa. Z jej skutkami będziemy się zmagać nawet wtedy, gdy opanujemy sam wirus. Mam nadzieję, że to zostało nam dane po to, żebyśmy to zrobili. Rzeczywistość pocovidowa może być paradoksalnie lepsza.
Jaki będzie Kościół po Covid-19? Zdalne nabożeństwa i przejście Kościoła na tryb zdalny nie jest nieuniknione? Dzisiaj parafie robią wszystko co mogą, żeby było jak dotąd. Nawet organizują kilka pasterek w ciągu jednego dnia, żeby uniknąć tłoku.
- Będzie inny. Nie zakładam, że taka sytuacja będzie się ciągnęła miesiącami. Jak będzie szczepionka, będzie bezpieczniej. To co pandemia dała nam, katolikom przyzwyczajonym do obecności na liturgii, to pogłębienie wiary, która powinna być postawą. To oparcie się na Bogu, nie na środkach, które do niego prowadzą. Pandemia pokazała też, jak to jest ważne, jak trzeba to cenić. Nie można być człowiekiem wierzącym wirtualnie. Wiarę można doświadczać na różne sposoby, ale wirtualnie trudno być uczniem Jezusa w pojedynkę. Kościół będzie inny, ale nie wiem jaki. Mam nadzieję, że będzie pokorniejszy. Mam nadzieję, że dalej będzie kościołem. Ta solidarność może się przełożyć na wspólnotowość, którą można żyć na różny sposób. Mam nadzieję, że pomoże to nam katolikom odkryć wymiar wspólnotowości. On był często przekładany na wymiar kościółkowości. W święta mówimy, że rodzina to pierwszy kościół. Teraz tego doświadczamy. Ten kościół musi przejść transformację, jeśli chce wyjść dobrze z Covid.