Od wczoraj obowiązują obniżone ceny paliw z tą ustalaną dzień wcześniej stawką maksymalną. Minister Motyka nie wyklucza też interwencji, gdyby turystyka paliwowa przebrała jakąś większą skalę. Pan dostrzega ten problem, choćby na granicy ze Słowacją?
- Ten problem był zgłaszany, że może wystąpić. Teraz to hipotetyczne. My to przewidujemy. Granica ze Słowacją jest ważnym elementem Małopolski. Minister Motyka i PSL, które za to odpowiada, pewne ruchy przewidziało. To były dobrze przygotowane przepisy i szybko.
Dwa cenniki dla swoich i dla przyjezdnych wprowadzili Węgrzy i Słowacy. Pan poszedłby taką drogą?
- Segregacja nie jest dobrym kierunkiem. To, co zostało zrealizowane, jest zrobione dobrze. Zostało to zapowiedziane i zrealizowane krok po kroku. Poszliśmy w dobrym kierunku.
Jest pan rolnikiem. Podnoszą się głosy ze strony sektora rolniczego, że jeszcze więcej wypadałoby ulżyć rolnikom, choćby w postaci zwrotu większego podatku akcyzowego. Co pan na to?
- Na pewno takie rozmowy są. Minister Motyka rozmawia z ministrem Krajewskim. Dziś jest duże forum rolnicze pod Rzeszowem. Rozmowy trwają. Trzeba ciągle zachować równowagę między ulgami, które pomogą obywatelom, ale trzeba też pamiętać o funkcjonowaniu państwa. Musi być zdrowy rozsądek.
Choć są i takie opinie, że rząd pozbawił się największego, najlepszego oręża na okoliczność, gdyby ceny paliw na światowych rynkach wzrosły raz jeszcze i to gwałtownie poprzez obniżkę VAT-u. To już za dużego marginesu do działań nie będzie.
- Do którego momentu należy czekać i trzymać argumenty? Zbliżały się święta. To czas ważny dla Polaków, gdy mobilność jest duża. Słusznie rząd zadziałał. Obniżka, która się przełożyła na to, że od 1 do 1,2 zł na litrze obywatele płacą mniej za paliwa, to był ten moment. Jestem zadowolony i dumny z reakcji rządu. To było skuteczne.
PSL chce weryfikacji osób objętych KRUS-em. Marek Sawicki mówi, że gdyby przeprowadzić rzetelną kontrolę, to w KRUS byłoby 450 tysięcy osób ubezpieczonych, a nie 1 milion 300 tysięcy. W jaki sposób będą państwo chcieli posprzątać KRUS?
- My chcemy podejść do rolnictwa uczciwie. Stąd projekt ustawy o aktywnym rolniku. Prezydent niestety poszedł populistycznie, wetując to. Chodzi o to, żeby wspierać rolników, żeby pomagać tym, którzy produkują żywność, hodują zwierzęta. Jak weryfikacji nie ma i system jest nieszczelny, potem rolnikom obrywa się i są wrzucani do jednego worka z ludźmi, którzy tylko posiadają ziemię. Ze wszystkich przywilejów, które rekompensują tę ciężką pracę i fakt, że rolnik jest gwarantem bezpieczeństwa żywnościowego… Te osoby muszą być traktowane szczególnie, ale nie ci, którzy się tylko podszywają.
Co państwo zrobią w tej sprawie? Będzie projekt ustawy, który wyeliminuje tych, którzy się podszywają pod rolników?
- Była ciekawa dyskusja w PSL niedawno. To rekomendacje dla czterech ustaw, które Rada Naczelna PSL zarekomendowała. Jedną z nich jest ta, dotycząca przyjrzenia się temu, kto jest w KRUS ubezpieczony i w jakim stopniu on powinien z tego korzystać. Czas, żeby była decyzja polityczna i zajął się tym klub parlamentarny.
Większość sejmową znajdą państwo dla tego projektu? Pewnie interesariuszy i rodzin interesariuszy nie będzie brakowało.
- Tak, ale trzeba patrzeć za Witosem. Gdzie zaczyna się interes państwa, kończy się interes partii. My wiele razy pokazaliśmy, że umiemy składać projekty niepopularne, ale dobre dla państwa.
Jeszcze pytanie o nawozy, skoro zabrnęliśmy w rejony związane z rolnictwem. Od kilku dni pojawiają się spekulacje dotyczące przeniesienia zarządu Grupy Azoty z Tarnowa do Warszawy. Prezes Azotów na posiedzeniu komisji sejmowej dawał do zrozumienia, że tarnowski zakład i w ogóle Tarnów nie są w tej grupie najważniejsze. Czy pan w jakiś sposób interweniował w tej sprawie?
- Niefortunna wypowiedź pana prezesa. Niefortunne postawienie sprawy. Rola i pozycja Azotów… Tarnowskie Mościce są częścią Małopolski, gdzie Grupa Azoty ma swoje korzenie. Jako PSL i reprezentanci rządu w Małopolsce, z takimi wypowiedziami się nie zgadzamy. To fundamentalny zakład dla regionu. Interwencje są podejmowane. Nie można iść drogą obłudników. Z jakim długiem Grupa Azoty przekazała nam poprzednia ekipa? Jak wielkie było zadłużenie? Jak dziś mówią o tym politycy PiS, oni powinni zamilknąć. Oni do tego doprowadzili. Skuteczne działania teraz pozwalają małymi krokami wychodzić Azotom z tej katastrofalnej zapaści.
Realnie Tarnowowi pomoże ta umowa przedwstępna Orlenu z Azotami o przejęciu zakładu polimerów w Policach?
- Wierzę, że długoterminowo tak. To poważne decyzje poważnych ludzi. Nie czynnik polityczny tu powinien mieć więcej do powiedzenia. Jak analizy ekonomiczne pokazują, że to dobry kierunek, trzeba to realizować. Trzeba wspierać, nie politykę uprawiać.
W tym politycznym wymiarze to nie pomógł pan prezydentowi Miszalskiemu, kierując wniosek o kasację wyroku w sprawie Strefy Czystego Transportu...
- Myślę, że pomogłem.
W jaki sposób?
- Prawdziwy przyjaciel to nie ten, który klepie po plecach, a za plecami mówi coś innego. Czasem trzeba napomnieć. Prezydent miał świadomość, że uchwała jest wadliwa. Stąd wyrok WSA. W mojej opinii WSA próbował kształtować ustrój wewnętrzny w Krakowie. To kompetencja organu stanowiącego jednostki. Stąd skarga kasacyjna. Nikogo nie zdziwiliśmy.
Dlaczego nie było zgody na tę korektę Strefy, którą zapowiedział prezydent?
- Jak ja usłyszałem Dominika Jaśkowca w pana audycji, myślałem, że to wcześniejszy Prima Aprilis. Człowiek, który naukowo się tym zajmuje, który całe lata przewodniczył Radzie Miasta Krakowa, jest świetnym samorządowcem i bardzo mądrym facetem, opowiada takie bzdury. Naprawiać swoje błędy powinni ci, którzy je popełnili. Rada Miasta może korygować swoje uchwały. Decyzja o zaskarżeniu wyroku WSA do NSA nie przeszkadza w tym, żeby Rada Miasta zmieniła wadliwe zapisy. Powinni zrobić to dawno.
Jeszcze pytanie o decyzję ZRID w sprawie budowy nowego mostu na Wiśle. Ten most ma połączyć powiaty proszowicki i bocheński. Jakie będzie znaczenie nie tylko komunikacyjne, ale społeczne tej przeprawy?
- Kolejna bardzo dobra decyzja. Jak dziś dwie miejscowości dzielą 2 km, ale trzeba jechać 14 kilometrów, żeby dojechać, mówi to samo za siebie. To dobra decyzja, dobre rządowe wsparcie. To rozwiązanie problemów zgłaszanych przez samorządowców.
To w sumie dwa kilometry drogi wraz z mostem.
- Tak. Potrzebny i planowany most. Może być dobra współpraca rządu z samorządem.
Rozumiem, że to też w odniesieniu do Strefy Czystego Transportu to odniesienie o współpracy?
- Nie do końca. Każdy ma swój zakres obowiązków. Budować komunikację między powiatami, to zadanie marszałka. Przyjmować dobre prawo lokalne, to jest zadanie każdej rady miasta, gminy. Natomiast kontrolować zgodność prawa lokalnego z prawem krajowym, to zadanie wojewody. Jak każdy robi swoje, wszystko jest dobrze.