Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Posłuchaj rozmowy Piotra Łęgowskiego z Katarzyną Andrusikiewicz
Kraków znalazł się w najnowszym raporcie Urban Journalism Network — europejskiej sieci redakcji badających problemy współczesnych miast. Analiza, oparta m.in. na badaniach ścieków, pokazuje skalę używania narkotyków. Wnioski dla stolicy Małopolski nie są optymistyczne.
Narkotyki coraz łatwiej dostępne – internet zmienia reguły gry
Dzięki internetowi dostęp do narkotyków przestał być ograniczony do zamkniętych środowisk. Substancje psychoaktywne są na wyciągnięcie ręki, praktycznie dla każdego — anonimowo, szybko i bez konieczności bezpośredniego kontaktu ze sprzedawcą. Niestety, rośnie społeczna akceptacja dla ich używania, a ceny nie są już tak dużą barierą jak kiedyś.
Większość sprzedaży odbywa się dziś przez internet. Każdy ma do tego dostęp — wystarczy smartfon. Narkotyki są dostarczane do paczkomatów, anonimowo, bez kontaktu z dilerem. Do tego są coraz tańsze i coraz łatwiej dostępne
- mówi Katarzyna Andrusikiewicz.
Choć Kraków nie jest w ścisłej europejskiej czołówce miast pod względem używania narkotyków, skala wzrostów w ostatnim roku jest bardzo wysoka. Dane wskazują na dynamiczne zmiany w krótkim czasie — szczególnie w przypadku metamfetaminy i MDMA. Wzrosty dotyczą także innych substancji, co pokazuje, że problem ma charakter systemowy, a nie incydentalny.
Skala wzrostów jest bardzo duża i dotyczy krótkiego czasu — jednego roku. Metamfetamina wzrosła o 264 procent, MDMA o 249 procent. Nawet jeśli nie jesteśmy w czołówce Europy, to te dynamiki są bardzo niepokojące
- tłumaczy psycholożka.
Używanie narkotyków wykracza poza środowiska młodzieżowe
Problem uzależnień nie dotyczy wyłącznie młodych ludzi ani środowisk imprezowych. Coraz częściej substancje psychoaktywne są używane przez osoby dorosłe, aktywne zawodowo, które mają stabilną sytuację finansową. To właśnie ta grupa stanowi znaczną część pacjentów trafiających do terapii.
Najliczniejszą grupą są osoby powyżej 30–35 roku życia — często czterdziesto- i pięćdziesięciolatkowie. To osoby pracujące, z dochodami, które mogą sobie pozwolić na regularne używanie narkotyków
- przekonuje rozmówczyni.
Raport oparty na badaniu ścieków daje bardziej wiarygodny obraz skali używania narkotyków niż deklaracje respondentów. Analiza obejmuje ogromną próbę i pozwala uchwycić rzeczywiste spożycie substancji psychoaktywnych, niezależnie od sezonu czy wydarzeń masowych. Andrusikiewicz wyjaśnia:
To badanie obejmuje około 72 milionów ludzi i opiera się na realnych pomiarach, a nie deklaracjach. Pokazuje rzeczywiste spożycie narkotyków, a nie to, co ludzie chcą o sobie powiedzieć.
Uzależnienia jako koszt społeczny i osobisty
Skutki używania narkotyków wykraczają daleko poza indywidualne zdrowie. To problem społeczny, który generuje ogromne koszty — od leczenia, przez system sprawiedliwości, po straty w pracy i rozpad relacji. Uzależnienie jednej osoby wpływa na całe jej otoczenie i często prowadzi do trwałych zmian życiowych.
To są koszty leczenia, interwencji policji, absencji w pracy, rozpadu rodzin. Kiedy uzależniona jest jedna osoba, cierpi całe jej otoczenie. To zmienia życiorys — niespełnione plany, utracone szanse
- puentuje psycholożka.