-
"Arrival" to punkt wyjścia do szerokiej refleksji o języku: od platońskiego sporu o uniwersalia po współczesną hermeneutykę, z pytaniem, czy język opisuje świat, czy raczej współtworzy nasze doświadczenie.
-
Prof. Hańderek, odwołując się do Hamanna, Herdera, Humboldta, Gadamera i innych, pokazuje język jako coś więcej niż narzędzie: jako strukturę, która porządkuje emocje, tnie rzeczywistość na zrozumiałe fragmenty i umożliwia rozwój nauki.
-
Dzięki Evie Meijer i przykładom zwierząt język zostaje rozszerzony poza człowieka: znakiem może być zapach, gest, trajektoria ruchu – co ułatwia myślowe „oswojenie” kosmitów z "Arrival" i pokazuje, że radykalna inność jest względna.
-
Hipoteza Sapira–Whorfa, praktyka antropologów i rozważania o różnych językach prowadzą do wniosku, że każdy język inaczej modeluje rzeczywistość, ale jednocześnie tworzy wspólną przestrzeń dialogu – pod warunkiem woli porozumienia.
-
Język może być „pierwszą bronią w konflikcie”, mową nienawiści, ale może też być „pierwszą ręką na zgodę”; porozumienie jawi się nie jako stan końcowy, lecz jako proces, który zaczyna się od decyzji, że chcemy rozmawiać.
- A
- A
- A
Kiedy pies mówi, a kosmita rysuje koła. Co mówią filozofowie o tajemnicy komunikacji?
W 12 miejscach na Ziemi lądują statki kosmiczne. Nic nie wiemy o przybyszach, ani skąd pochodzą, ani po co przylecieli. Kłopot jest poważny, bo jak się porozumieć z kimś z obcej galaktyki? Jak się dogadać z unoszącymi się w powietrzu, przypominającymi ośmiornice istotami? Spróbuje to zrobić zespół ekspertów, w skład którego wchodzi główna bohaterka Louise, specjalistka od języków. W "Państwie Filozofów" film z 2016 roku "Arrival/Nowy początek". Zapraszają Piotr Jędrzejewski i prof. Joanna Hańderek, filozofka (UJ).Prof. Joanna Hańderek sięga do historii filozofii, pokazując, że pytanie o język jest starsze niż science fiction. Od platońskiego sporu o uniwersalia – „gdzie jest dobro?” – przechodzi do współczesnych ujęć Charlesa Taylora. Z jednej strony język jako instrument: służy komunikacji, pomaga działać, „ma czemuś służyć”. Z drugiej – język, który ustanawia znaczenia i kształtuje doświadczenie: gdy coś przeżywamy, ale nie umiemy jeszcze nazwać, jest to tylko „emocjonalne rozedrganie”. Dopiero słowo – „strach”, „antypatia”, „czułość” – porządkuje to, co nieokreślone. W tym sensie, jak parafrazują prowadzący, „Język i pojęcie ustanawia stan, w którym się znajdujemy”.
Czy można myśleć bez języka?
Hańderek mocno poszerza pojęcie języka. Odwołuje się do Evy Meijer, która twierdzi, że kosmitów mamy już na Ziemi – w postaci zwierząt, którym odmawialiśmy dotąd „prawdziwego języka”. Ernst Cassirer mówił o „protojęzyku sygnałów”, ale Meijer odpowiada: to, że ktoś nie zna łaciny ani greki, nie znaczy, że nie ma języka. Dla zwierząt językiem mogą być ślady zapachowe, trajektoria lotu pszczoły, złożone wzory zachowań. Na tym tle język przybyszów z "Arrival "przestaje być aż tak obcy – okrągłe znaki przypominają jej gest buddyjskiego mnicha, koło wieczności. Język kosmitów jawi się jako szyfr, który celowo podają ludziom w dwunastu kawałkach – „12 puzzli, które trzeba poskładać”.
Stąd naturalnie pojawia się Johann Hamann i metafizyczna wizja języka jako zaszyfrowanego przekazu. Dla niego język jest „szyfrem Boga”, tekst święty – komunikatem podyktowanym prorokom, a cała reszta to praca hermeneutyczna, próba odczytywania metafor, symboli, ukrytych sensów. Gadamer, Dilthey i kolejni hermeneuci dorzucają swoje: pierwotny sens istnieje, ale nigdy nie mamy do niego dostępu „jeden do jednego”. Jak mówi Hańderek, „nasz sposób rozumienia nigdy nie będzie adekwatny” – na każdy tekst narastają interpretacje, nadinterpretacje, konteksty. Widz "Arrival" i czytelnik Biblii są w podobnej sytuacji: zawsze coś dopisują.
Język ma trzy kluczowe funkcje: poznawczą, utrwalającą i przekazywania doświadczenia. Tnie rzeczywistość na kawałki – dzięki słowu „deszcz” chaotyczna masa wody z nieba staje się zjawiskiem, które można opisać, zbadać, zrozumieć. Język pozwala utrwalić doświadczenia, budować teorię, nie wymyślać koła od nowa. Bez niego bylibyśmy bezbronni wobec przytłaczającego naporu bodźców. Ale czy można myśleć bez języka. Dla Herdera – i dla Humboldta – odpowiedź brzmi: nie.
Przestrzeń wspólnej drogi
Humboldt, jak przypomina prof. Hańderek, idzie jeszcze dalej: „Człowiek jest istotą w języku i to w jest tutaj najważniejsze.” Język nie jest dodatkiem do człowieczeństwa, ale jego warunkiem. Pierwsza osoba, która zaczęła mówić, stała się człowiekiem. Język ma wymiar wewnętrzny – jako zdolność, struktura umysłowa – i empiryczny: konkretne języki, style, dialekty, prywatne sposoby mówienia. Każdy język narodowy, ale też każdy osobisty idiolekt, wyznacza nieco inną mapę świata. Stąd ładny most do Sapira i Whorfa: język jako klucz, który nie tylko opisuje rzeczywistość, lecz także ją modeluje.
W tej perspektywie różnice między językami – polskim, angielskim, językiem kosmitów – przestają być tylko techniczną barierą. To różne sposoby widzenia świata. Clifford Geertz opisywał, jak nauka kolejnych języków była dla niego już sama w sobie doświadczeniem kulturowym: z jednego języka wynika, że ważna jest hierarchia, z innego – że płeć, z trzeciego – że czas. "Arrival" pokazuje to radykalnie: język obcych zmienia sposób, w jaki Louise przeżywa czas, pamięć, przyszłość. Jednocześnie audycja wyraźnie odcina się od tezy, że różnice językowe uniemożliwiają porozumienie. Język, mimo różnic, tworzy wspólną płaszczyznę – jeśli tylko chcemy z niej skorzystać.
Pojawia się też mocny wątek etyczny: język jako broń i jako pojednanie. Hańderek dopowiada: „Ale pierwsza też ręka na zgodę”. Wskazuje na „magiczne słowa” – dzień dobry, przepraszam, dziękuję – jako proste gesty budowania wspólnoty, i na mowę nienawiści jako język, który zatrzaskuje drzwi. Język okazuje się przestrzenią, w której realizuje się zarówno konflikt, jak i możliwość jego przekroczenia.
Jak więc dogadać się z kosmitą – i z każdym „innym”? Prof. Hańderek odpowiada: „Może największe porozumienie jest wtedy, kiedy chcemy się porozumieć, a to, do czego dojdziemy, jest drogą”. To, czy rozmawiamy z obcą cywilizacją, z drugim człowiekiem, czy z własnym psem, jest mniej ważne niż fakt, że chcemy tę rozmowę podjąć. Język nie daje nam pełnej kontroli nad sensem, ale daje coś ważniejszego: przestrzeń wspólnej drogi.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
17:15
Tramwaje i autobusy wróciły na ulicę Starowiślną
-
16:52
Tak się gra Debussy’ego, tak się słucha Debussy’ego!
-
16:19
Mieszkańcy tarnowskiego osiedla przeciwko budowie spopielarni zwłok. „Gdzieś musi powstać, ale nie u nas”
-
16:07
Wypadek w Biadolinach Radłowskich, korki na Zakopiance - uważajcie w drodze!
-
12:56
„Bez ludzi nie ma dzielnicy”. Burzliwy spór o przyszłość krakowskiego Kazimierza
-
12:47
Dorian Gray w wersji 3.0. Teatr Nowy Proxima łączy Oscara Wilde’a z AI i obsesją nieśmiertelności
-
12:32
NIEWIARYGODNE!!! Co za bieg Polki na igrzyskach
-
11:54
Oppenheimer i granice wiedzy. Czy nauka jest moralnie neutralna?
-
11:49
Oppenheimer: nauka między geniuszem a odpowiedzialnością
-
11:49
Trzy punkty dla Puszczy ze Stalą Rzeszów. OPIS MECZU
-
10:07
Trudna akcja strażaków w miejscowości Kłodne w gminie Limanowa. Strażacy uratowali dom
-
09:57
Ekspert: możliwe, że pożegnamy się z mObywatelem
-
09:00
Tu był Grzegorz z Ciechowa, czyli piejo kury piejo 30 lat później
-
08:47
Masz działkę? Sprawdź, co zmieni plan ogólny w Tarnowie
-
08:25
Tarnów wzmacnia bezpieczeństwo. Nowy magazyn sprzętu kryzysowego już działa