Zapis rozmowy Jacka Bańki z Kazimierzem Chrzanowskim, radnym Przyjaznego Krakowa, kandydatem Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Sejmu.
Jaki jest pana formalny związek z SLD? Szef małopolskiego SLD mówi, że został pan wyrzucony.
- Mój związek z SLD trwał kilkanaście lat. Byłem jednym z najdłużej urzędujących przewodniczących rad wojewódzkich. Za moich czasów był klub radnych SLD w Krakowie, w Sejmiku i 16 parlamentarzystów z Małopolski. SLD od 2010 roku nie ma ani w Sejmiku, ani w Radzie Miasta, ani w Sejmie.
Pan jest formalnie w SLD?
- Według mnie formalnie jestem, ale całe koło, do którego należę od początku, zostało według informacji przewodniczącego rady wojewódzkiej skreślone z listy członków za niepłacenie składek. Skarbnik twierdzi inaczej. Ja nie chcę motać.
Start do Sejmu z listy Koalicji Obywatelskiej jest pewny? 10. miejsce też jest pewnikiem?
- Na wniosek klubu Przyjazny Kraków, prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego, zostało zgłoszonych dwóch radnych do Koalicji Obywatelskiej. Jeden ma iść do Sejmu. To ja. Drugi do Senatu. To pan Rafał Komarewicz. Na dziś sytuacja wygląda tak, że lista sejmowa nie jest ostateczna. Konsultacje trwają. Okaże się w najbliższych dniach.
Chodzi o miejsce na liście?
- Tak. Wcześniej była rozmowa o miejscu znacznie wyższym. To było przyrzeczenie.
Na razie jest 10. miejsce i rozmowy o wyższym miejscu?
- Jak nie będzie wyższego miejsca, będziemy rozważać. Przy budowie list zawsze są niuanse, spory. One muszą się dotrzeć. Myślę, że miejsce na liście będzie wyższe. Lista jest mocna i dobra.
Czyli jest dwóch kandydatów samorządowych. To pan – kandydatura została zaakceptowana. Kandydatura Rafała Komarewicza do Senatu została zgłoszona, ale nie została zaakceptowana przez Koalicję Obywatelską...
- Tu nie mam informacji oficjalnej. Wiem jednak, że kandydatem Koalicji Europejskiej w tym okręgu jest senator Bogdan Klich.
To ciekawe, że na jednej liście Koalicji Obywatelskiej znalazł się były polityk SLD, czyli pan i były polityk PiS, Paweł Kowal. Wyborcy sobie z tym poradzą?
- Myślę, że tak. To lista Koalicji Obywatelskiej, która jest od umiarkowanej lewicy do umiarkowanej prawicy. Ja jestem w centrum jako rozsądna lewica. Taka szerokość listy jest bardzo dobra. SLD też zawsze startował niesamodzielnie, ale w układzie koalicyjnym. Pod nazwą SLD startowały różne organizacje, które były szeroką gamą. Wtedy SLD odnosił sukcesy. Dziś SLD się zamknął, ograniczył. Życzę powodzenia. Nie da to jednak większych efektów.
Jak pan ocenia decyzję, że listę Koalicji Obywatelskiej będzie otwierał Paweł Kowal?
- To umiarkowana, rozsądna prawica. Mam doświadczenie z rady miasta z klubu Przyjazny Kraków, Są tam członkowie PSL, SLD, bezpartyjni i prawicowcy, lewicowcy. Potrafimy się porozumieć, wypracowywać projekty uchwał. Umiemy się porozumieć też z klubem Koalicji Obywatelskiej. Często jest też porozumienie z klubem PiS. Wiele uchwał jest przyjmowanych wspólnie przez wszystkie kluby. Są też spory i różnice, ale to normalne. Różnice nie mogą jednak powodować chaosu i paraliżu.
Co się dzieje po lewej stronie? W Krakowie były szef SLD startuje z listy Koalicji Obywatelskiej. To samo robią Jerzy Wenderlich, Katarzyna Piekarska...
- To samo robi też były przewodniczący z kujawsko-pomorskiego, śląskiego, były przewodniczący podkarpackiego…
Rozbijacie państwo blok lewicowy?
- Ci ludzie – mimo że mają doświadczenie i umiejętności ws. rozwiązywania problemów społecznych – nie mają uznania we władzach SLD. Nie będę tego oceniał. To decyzja obecnego kierownictwa krajowego. Jeżeli wiceprzewodniczący Gawkowski odchodzi od pana Czarzastego, jeśli wiceprzewodniczący Wenderlich odchodzi, pani Piekarska odchodzi, to coś w tym nie gra.
Zgadza się pan z tezą, że blok Czarzastego, Biedronia i Zandberga gra o życie lewicy?
- Zgadzam się, choć czy wejście do parlamentu zbuduje nową lewicę? To porozumienie liderów, nie elektoratów. Liderzy się porozumieli, ale ludzie otworzyli szeroko oczy. Współpraca na lewicy to dobry kierunek, ale on powinien być przygotowywany od razu. Czarzasty wcześniej mocno głosił, że najlepsza jest Koalicja Obywatelska. Gdy SLD tam się nie znalazł, mówi, że to rozbijanie. Albo-albo. Liczenie tylko na to, żeby wejść z Koalicji Obywatelskiej, jest słabą pozycją SLD.
Jeśli ten blok nie przekroczy progu wyborczego, może być całkowity zmierzch lewicy?
- Nie sądzę. Nie będzie zmierzchu całkowitego. Lewica się odrodzi. Mam nadzieję, że część osób z poglądami lewicowymi znajdzie się w Sejmie i będą mogli wspierać powstawanie nowej lewicy. Spotykamy się z krytyką, że odchodzą i przechodzą. Poruszyła mnie wypowiedź prezydenta Kwaśniewskiego. To był dobry prezydent. On nie wspomniał, jak szła Europa Plus z Palikotem i nie weszła do Sejmu. Jak Marszałek Borowski odchodził z ¼ klubu z SLD i też się nie dostał do Sejmu. Było też wiele innych działań, które wcześniej powodowały rozbicie SLD.
Jeszcze Kraków. W sierpniu odbędzie się nadzwyczajna sesja Rady Miasta Krakowa ws. edukacji seksualnej? To ma być odwołanie się od decyzji wojewody, który unieważnił uchwałę o edukacji seksualnej w krakowskich szkołach.
- Sesja się odbędzie? Nie wiem. Byłem pytany wczoraj telefonicznie, czy mógłbym uczestniczyć. Powiedziałem, że tak, ale decyzja nie zapadła. Radzę kolegom, żeby tej sesji nie robić. Uchwała, która została uchylona przez wojewodę, to uchwała kierunkowa. Ona zwraca się tylko do prezydenta o taki projekt. Takie będzie moje stanowisko.
Kraków powinien domagać się na drodze sądowej rekompensaty za mniejsze wpływy do kasy miasta z powodu programów rządowych? Z powodu PIT zerowego ta strata w tym roku wyniesie prawie 60 milionów.
- To prawda. Nie tylko z PIT zerowego, ale z PIT od 1 stycznia, podwyższenia kwoty wolnej od podatku. Strata dla samorządów będzie duża. Dobrze, że są takie decyzje, ale powinno to być w porozumieniu z samorządami. Pieniądze powinny być rekompensowane przez budżet państwa. Państwo na tym nie straci, samorządy tak.
Trzeba iść z tym do sądu?
- Moim zdaniem nie.