Zapis rozmowy Marcina Golca z posłanką PiS, Józefą Szczurek-Żelazko.
Dokumenty, które niektórzy z nas noszą w kieszeni, czyli paszporty covidowe, kiedyś przydadzą się w Polsce? Większość znajomych mówi, że ma, ale używają tylko poza granicami.
- Faktycznie do tej pory nie jest to mocno wykorzystywany dokument, ale zdarza się go wykorzystywać. W hotelu byłam proszona o okazanie. W Unii jest to jednak szersze. Wcześniej była ustawa posła Hoca, która dawała takie uprawnienia właścicielom zakładów pracy, żeby weryfikować status pracownika. Spotkało się to z wielkim oporem społecznym. Teraz jest procedowana ustawa w komisji. Dziś jest posiedzenie Sejmu. W jego trakcie ta ustawa będzie mocno dyskutowana. Ona ma inne założenia. Ona wskazuje na osoby, które nie są zaszczepione, na konieczność wypłaty odszkodowania jak dojdzie w zakładzie pracy do zakażenia i osoba zakażona udowodni, że od osoby niezaszczepionej lub nietestowanej się zaraziła. Jaki będzie los tej ustawy? Zobaczymy. Dziś dyskusja w Sejmie. Zobaczymy, czy w ogóle będzie trzecie czytanie. To potrwa. Najważniejsze jest to, żebyśmy się szczepili. Nie ulega wątpliwości, że zaszczepieni rzadziej się zarażają. Jak się zarażają, to chorują lżej i rzadziej wymagają hospitalizacji. Po ilości zgonów widać. Niezaszczepieni to 90% osób zmarłych. Osoby zaszczepione, które ciężko przeszły chorobę i zmarły, to niewielki odsetek. One też miały wiele chorób współistniejących.
Pani zdaniem zmiana w regulacji, która by doprowadziła do tego, że pojawiłyby się zachęty z konieczności dla niezaszczepionych, na przykład częstsze kontrole w miejscu pracy, większe wymaganie paszportu covidowego, możliwość oskarżenia, że kogoś zaraziłem… To spowoduje, że Polacy chętniej będą się szczepić? Rząd ostatnio mówił, że obawia się ruchów społecznych jak we Francji czy Hiszpanii? Może obawa będzie za duża, żeby wprowadzić te regulacje? Mówimy o zdrowiu.
- Z jednej strony musimy podejmować wszelkie działania, które mają na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusa, także te, które wkraczają w obszar wolności. Jednak trzeba też brać pod uwagę reakcję społeczną. Jak wprowadzimy dalekie restrykcje... Są dowody. Jest wielka demonstracja w Kanadzie, która ma bardzo rygorystyczne zasady. Tam są tłumy na ulicach bez masek, bez dystansu. To będzie niosło odwrotny efekt zdrowotny. Rządzący rozsądnie projektują skutki działań swoich decyzji. Muszą brać to pod uwagę. Nie chodzi o słupki w sondażach, ale o reakcję ludzi, która może wnieść dużo gorsze skutki dla pandemii niż to, co mamy teraz. Dlatego głos społeczny jest ważny. Dyskutujemy. Będzie dyskusja w parlamencie, posłuchamy strony społecznej. Ważne jest, żebyśmy namawiali do szczepienia i testowania. Testowanie przerywa transmisję. Co do odszkodowania od osoby niezaszczepionej i bez aktualnego testu… To będzie przedmiotem dyskusji. Jest tu kwestia udowodnienia tego. Jesteśmy na początku drogi. Będziemy się zastanawiać, czy modelować tę ustawę. Będą pewnie poprawki. Zobaczymy
Czyli wtorkowa komisja przełomowa raczej nie będzie? To pierwszy krok?
- Na wtorkowym posiedzeniu Sejmu powinno być pierwsze czytanie. Mamy początek dnia. Czasem są zmiany w harmonogramie Sejmu. Trudno teraz powiedzieć, czy ustawa będzie procedowana. Chciałabym, żeby ludzie przyjęli do wiadomości, że jakieś regulacje być muszą, żeby ograniczyć ekspansję wirusa. Nie chciałabym, żeby w dużej dowolności postępowania doszło do kolejnych mutacji. Jak nie ograniczamy transmisji wirusa, on może trafić na dobre warunki i może dojść do kolejnych mutacji. Trzeba przestrzegać zasad.
Uczniowie, między innymi z Małopolski, od poniedziałku są na zdalnej nauce. Niektórzy mówią, że ci z Małopolski wygrali los na loterii, bo prawie 2 miesiące będą bez szkoły. Śmiejemy się, ale izolacja chyba była potrzebna, żeby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa? Nie jest chyba tajemnicą, że szkoły są wylęgarnią wirusa.
- Naukę zdalną mamy praktycznie do końca lutego. Kolejne grupy będą na zdalnym nauczaniu. To nie jest korzystne dla rozwoju dziecka. Mamy świadomość tego. Część uczniów może jest zadowolona, ale skutki i efekty nie są dobre dla dzieci. Musimy ograniczać to do minimum. To powoduje szkody w nauce i w relacjach społecznych. Ta przerwa i ferie zimowe spowodują, że transmisja zostanie zahamowana. Czy w szkołach jest wyjątkowe rozprzestrzenianie się wirusa? Można dyskutować. Tak samo w zakładach pracy. U dzieci jest jednak trudniej zachować dyscyplinę. Nie zawsze noszą maski, kontakt jest bliższy, mobilność jest inna. Zagrożenie jest spore. Przerwa i ferie powinny spowodować, że w tych środowiskach będzie ograniczona transmisja wirusa.
Wzmocnienie służb mundurowych to element programu rządowego. Brzesko jest także na tej liście. Wielu mówi, że na szczęście.
- Tak. Bardzo się cieszę z tego powodu, że w końcu udaje się sfinalizować projekt budowy komendy policji w Brzesku. Będzie to w nowym miejscu, w okolicy szpitala. Po wielu latach jest prawie 40 milionów złotych na to. Cieszę się, że komenda powiatowa, wojewódzka i samorządowcy zadbali już o dokumenty. Zostaje tylko przetarg, wyłonienie firmy i wbicie łopaty. Mam nadzieję, że będzie to w połowie lata i niebawem komenda powstanie.
Rok, dwa lata na koniec prac trzeba będzie poczekać?
- Tak. Projekt przewiduje realizację inwestycji do maksymalnie 2024 roku. Mam nadzieję, że zmieścimy się w tym terminie.