Przeglądałem sejmowe archiwa. W 2017 roku z mównicy sejmowej zarzucał pan Prawu i Sprawiedliwości, że przywraca w Polsce komunizm. Minęło kilka lat i mamy centralne sterowanie gospodarką paliwową, regulowane ceny. Niedługo, kto wie, być może będą jakieś ograniczenia sprzedaży, a może nawet kartki na benzynę się pojawią. Nawet sam program. CPN to jest jawne nawiązanie do czasów słusznie minionych. Jak to jest z tym przywracaniem komunizmu?
- Tak. Centrala Produktów Naftowych – taki był skrót za komuny. Inaczej się wprowadza komunizm w trakcie pokoju, inne są skojarzenia w czasie wojny. Jesteśmy – choć nie bezpośrednio - zaangażowani w wojnę w Zatoce Perskiej. Te działania były słuszne. Jak państwo jest w stanie nieco zrezygnować ze swoich wpływów z VAT i akcyzy, koszty transportu są obniżone i to wpływa na koszty wszystkiego. Słuszna decyzja. Dobrze, że została wprowadzona. Niektórzy mówią, że za późno, ale liczyliśmy, że Donald Trump faktycznie w trzy tygodnie zakończy wojnę.
W tym tygodniu rząd ma się zastanawiać, czy wprowadzić reglamentację paliw na stacjach benzynowych. Na razie chodzi podobno tylko o obcokrajowców. Po pierwsze, czy będzie ta reglamentacja, a po drugie, czy obejmie właśnie tylko samochody na obcych rejestracjach?
- Wydaje się, że tak. To by było rozsądne. Turystyka paliwowa się rozkręca na naszych granicach. To powoduje, że ilość paliwa dla Polaków jest mniejsza. Zaopatrzenie w ropę, które jest w Polsce, nie pochodzi bezpośrednio z Zatoki Perskiej. Dywersyfikacja służy temu, żeby nasze zapasy paliwa wystarczyły. Nie sądzę, że reglamentacja będzie dotyczyła polskich kierowców.
To mówi przedstawiciel liberalnej strony Koalicji Obywatelskiej?
- Tak. Nie widzę konieczności i nie uważam za dobry pomysł reglamentację paliwa.
Dwa biliony długu Polska przekroczyła ostatnio. Balansujemy na progu 60% zadłużenia wobec PKB. Czy naprawdę myśli pan, że to jest dobry pomysł, żeby tracić miliardy złotych z budżetu po to, żeby się móc pochwalić, że mamy najtańszą benzynę w Europie?
- To była dobra decyzja, ale trzeba też patrzeć na kłopoty, które nam zostawili poprzednicy. Pfizer od nas chce 5,5 miliarda. Mamy przegrany arbitraż ws. kopalni Bogdanka. Jest w powietrzu arbitraż ws. aptek. To miliardy, które PiS zmarnował. Trzeba brać pod uwagę, że stan budżetu jest, jaki jest. Zadłużenie po PiS jest znaczące. Oni przekazali część środków poza budżetem. Dług wydawał się mniejszy, bo pieniądze były gdzieś indziej.
Nie zmienia to faktu, że jak liczyć ten dług PiS-owski, wyście go i tak jeszcze powiększyli.
- Zgadza się. Nie zapominajmy, że po ośmiu latach rządu... Nie krytykuję całej polityki społecznej, ale na pomoc socjalną wydajemy więcej niż Niemcy i Szwecja. To skutki wprowadzenia dodatkowych środków dla rodziców. Apelowaliśmy wtedy… Ja byłem przeciwnikiem aż tak hojnego rozdawnictwa. W dokumentach przy programie 500+ nie było objęcia 10-letniej perspektywy, jaki to będzie miało wpływ za 10 lat? Mija 10 lat i popadamy w duży kryzys finansowy. Nie byliśmy w stanie temu podołać. Apele o wprowadzenie progu dochodowego były. To nie zostało uwzględnione. Teraz za to płacimy. Wydawało się, że to manna z nieba dla niektórych. Dla wielu rodzin to wielkie wsparcie, cieszę się. Musi to być jednak robione rozsądnie.
Przewidując te skutki, premier Donald Tusk apelował o to, żeby jak najszybciej podnieść te 500 do 800...
- Sytuacja była taka, że nie została wprowadzona możliwość waloryzacji tych środków. 500+ w pewnym momencie wynosiło nieco ponad 300. Z tych pieniędzy dużo wraca do budżetu w podatkach i VAT. Nie jest tak, że to trafia tylko do kieszeni ludzi. Oni wydają te pieniądze.
To po tysiąc, tysiąc pięćset każdemu?
- Nie. Wszystkie te programy socjalne powinny być przeanalizowane. Powinny one trafiać od tych, którzy tego potrzebują.
Mówiliśmy o tym, że ceny paliw to jest zasługa naszego przyjaciela zza morza. Donald Trump podczas świąt takie opublikował oświadczenie. Zacytuję to oświadczenie. „Wtorek będzie dniem elektrowni i dniem mostów w jednym. Czegoś takiego jeszcze nie było. Otwórzcie te - tutaj pada słowo, którego nie mogę przetłumaczyć - cieśninę, wy szalone dranie, albo będziecie żyli w piekle, zobaczycie. Chwała Allahowi”. Jakoś pan chciałby to skomentować?
- Jeszcze kilka takich wypowiedzi i będzie pan tylko pikał, nie przytaczał słowa Trumpa. To wulgarny tekst. Wszyscy czekamy z napięciem. Po upływie tego terminu, on zapowiedział…
Powrót do kamienia łupanego.
- Tak. Biorąc pod uwagę historię Persji i USA, ta cywilizacja jest nieco dłuższa. Wszyscy jesteśmy zaniepokojeni. To się rozlewa na całą Zatokę. Kraje, którym jest bliżej do Iranu, nie do USA, zostały zaatakowane przez Iran tylko dlatego, że na ich terenie były bazy amerykańskie.
Tylko dlatego, że Stany z Izraelem zaatakowały pierwsze.
- To prawda. Izrael i USA miały – oprócz Iranu – niezłe relacje z tymi państwami. Reakcja jest zaskakująca. Wszystkie zaatakowane kraje – Zjednoczone Emiraty, Arabia Saudyjska, Oman – ostrożnie podchodzą do tego, nie odpowiedziały bezpośrednio. Ich potencjał militarny nie jest słaby. Jak oni by jednak otworzyli dodatkowy front, to by się rozlało bardzo szeroko. Ekonomiści mówią, że powrót do normalności to 1 rok – 2 lata.
Jest pan członkiem koalicji rządzącej. Jak powinna się zachować Polska w sytuacji gdyby jednak Donald Trump spełnił tę groźbę? Od lat powtarzają polscy politycy ze wszystkich stron, ostatnio Radek Sikorski, że bombardowanie infrastruktury cywilnej przez Rosjan w Ukrainie to jest zbrodnia wojenna. Właśnie to dokładnie zapowiada Donald Trump. Co jeśli Stany zbombardują infrastrukturę cywilną w Iranie? Czy to też będzie zbrodnia wojenna i jak powinniśmy na to zareagować?
- KO jest krytyczna wobec niektórych działań Trumpa, w przeciwieństwie do PiS. Oni klaszczą na informacje o sukcesach Trumpa. Ich nie ma, oklasków więc chyba nie będzie. Dobrze się zachowaliśmy. Jakiekolwiek działania, które by wpływały na konflikt USA-Iran, zostałyby odebrane, że jesteśmy po stronie USA. Konsekwencje by były związane także z dostępne do surowców na Biskim Wschodzie. Nie można uznać za zasadne pretensji Trumpa, że jako NATO nie wsparliśmy USA. Traktat NATO określa, że mamy obowiązek bronić członka zaatakowanego. Tak było 11 września 2001 roku. Wtedy wszystkie kraje NATO wsparły USA w walce z terroryzmem. Nasz udział w Iraku, Afganistanie… W sytuacji zagrożenia, spełniamy zapisy artykułu 5. Tutaj USA zaatakowały Iran. Sytuacja jest inna. Przelicytował Trump. Wydawało mu się…
Że będzie druga Wenezuela?
- Tak. Największym beneficjentem zamieszania może być Izrael. On pozbywa się zaplecza militarnego, które było w państwie, które upominało się o likwidację Izraela. USA nie zostały wpuszczone w kanał? Tu zostaje znak zapytania.
„Naruszenia Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej i prawa działalności Trybunału Konstytucyjnego przebrały skalę, która uniemożliwia temu organowi wykonywanie ustrojowych zadań w zakresie kontroli konstytucyjności prawa, w tym ochronie praw człowieka i obywatela”. Wie pan, co to jest? Uchwała Sejmu z marca 2024, uzasadniająca, że koalicja rządowa nie wybiera sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Co się zmieniło od marca 2024?
- Zmieniło się to, że wszystkie próby odblokowania systemu wybierania sędziów, KRS, zostały zablokowane przez prezydenta. Jak się okazało, że wszystkie ustawy, które miały znormalizować system, spaliły na panewce, trzeba było doprowadzić jakoś do normalizacji. To jeden element – wybranie 6 nowych sędziów TK. Oni są sędziami. Dwóch zaprzysiągł prezydent. On nie wypełnia swoich obowiązków. To złamanie konstytucji.
To państwo dali mu pretekst, wybierając sześciu na raz, zamiast po kolei. Do tego jeszcze, to państwo nie robiąc żadnych, ale to absolutnie żadnych kroków w celu ukarania Andrzeja Dudy, który nie zaprzysiągł prawidłowych sędziów, za to zaprzysiągł dublerów, pokazują, że prezydent w tej sprawie jest zupełnie bezkarny.
- Prezydent Andrzej Duda skończył urzędowanie nie tak dawno. Podczas jego kadencji nie można było wnioskować o Trybunał Stanu. Teraz wszystko jest możliwe.