Zapis rozmowy Jacka Bańki z prezydentem Krakowa, Jackiem Majchrowskim.
Wczoraj zaprezentował pan zmiany w krakowskim magistracie. Będą nowe wydziały, choć ich liczba się nie zmieni. Jak na tej zmianie skorzystają krakowianie?
- Część wydziałów ma silny związek z funkcjonowaniem krakowian. Część jest w oddali. To wydziały koncepcyjne. Głównie Krakowskie Centrum Świadczeń dotknie mieszkańców. Chodzi o to, żeby ludzie mogli załatwiać wszystkie formalności w jednym miejscu. Chodzi o zasiłki świadczenia opiekuńcze, becikowe, 500+. Wszystko ma być razem. Znaczna część mieszkańców pobiera kilka zasiłków. To będzie w jednym miejscu.
Wydział Turystyki ma się zająć też sprawami mieszkańców. Ten wydział zajmie się też problemem turystyfikacji, czyli negatywnym wpływem turystki na życie mieszkańców? Kino ARS jest tutaj przykładem.
- Tak. Zwrócę tylko uwagę, że w przypadku tego kina jest kwestia właścicieli kamienicy. To prywatna własność. Trudno ingerować. Tak samo jest z prywatnymi budynkami, gdzie są banki, hostele. Wydział Turystyki ma się tym zająć. Kwestia najmu krótkoterminowego jest skomplikowana. To będzie regulowane. Związek Miast Polskich wspólnie to będzie robił. Wydział się zajmie turystami i mieszkańcami pod kątem turystów.
Czyli kwestia najmu krótkoterminowego będzie wkrótce uregulowana?
- Nie wiem, jak będzie uregulowana, jak rządzący do tego podejdą. To jest zasygnalizowane rządowi. Teraz jest ich kwestia.
Magistrat na nowo to ile nowych etatów?
- Jednostek i dyrektorów jest tyle samo. Nowe etaty będą. To się wiąże z dodatkowymi zadaniami. Tego się nie widzi. Samorządy dostają nowe zadania, chociażby kwestie związane z 500+ i 300+. To są nowe osoby do obsługi. Potem się mówi o przeroście kadry urzędniczej.
Koło setki?
- Nie wiem. Nie liczyłem, ale chyba tyle nie będzie.
Do magistratu trafią działacze polityczni koalicji PO-PSL? Przed wyborami padały pytania, czy magistrat nie stanie się biurem zatrudnienia dla polityków tej koalicji.
- Jak sięgam pamięcią, to prasa pisała kogo zatrudni Majchrowski. Pewnie kolegów z SLD i lewicy. Nie ma tego. Jak był konkurs na dyrektora Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, to mówili, że Sonika zatrudnię. Zawsze stosuję jedną zasadę. Osoba na stanowisku musi być fachowcem. Takie kryteria przyjąłem.
Czyli nie będzie tych osób?
- Jak pan wczoraj widział, nie było takich osób.
Magistrat jest rozproszony w ponad 20 miejscach. Mówi pan o budowie nowego magistratu. Byłoby tak jak w wypadku Urzędu Marszałkowskiego? Wszystko w jednym miejscu, oprócz placu Wszystkich Świętych?
- I nie tylko. Oprócz budynku na Wielickiej i tych punktów obsługi mieszkańca w galeriach. Myślę głośno. To wielkie ułatwienie dla mieszkańców. Trzeba do tego problemu podejść. Jest ponad 20 miejsc na terenie miasta. Część jest wynajmowana. Lepiej jest mieć coś swojego, niż wkładać komuś pieniądze do kieszeni.
Będzie pan chciał w tej kadencji to zrobić?
- Będę chciał. Wiem, że będą pisali o urzędasach w klimatyzacji. Urzędnik to też mieszkaniec, musi mieć godziwe warunki. Niech piszący się przejdą po wydziałach i zobaczą, jak jest.
Kiedy i gdzie?
- Ten pomysł jest rzucony. Teraz się trzeba zastanowić.
Jutro rozpoczyna się dyskusja o budżecie na rok 2019. Wszyscy stawiamy sobie pytanie o ceny energii elektrycznej. Rząd mówi, że nie będzie podwyżek dla odbiorców indywidualnych i dla samorządów. Jaki mechanizm byłby potrzebny? Nowe taryfy przecież już są.
- To pytanie nie jest do mnie, ale do rządzących. Ja też się pogubiłem w tej sytuacji. My rozpisaliśmy przetarg, został on rozstrzygnięty. Prawie 60% wyższe koszty energii wyszły. Proszę pamiętać, że energia to MPK, oświetlenie miasta, ponad 300 obiektów typu szkoły. To olbrzymie kwoty, miliony.
Za co krakowianie więcej zapłacą? Mówimy o zmianie taryf MPK. Na co to się jeszcze przełoży?
- Oświetlenie uliczne, tak jak mówiłem. To też miejsca użyteczności publicznej jak szkoły i przedszkola.
Nie działa tu taki mechanizm – podnieśmy ceny usług komunalnych, wszystko zrzucimy na rząd?
- Nie. Rząd wszystko zrzuca na samorządy. Jeśli wystąpię o podwyżkę ceny biletów, to będzie zły samorząd. Rząd pierwszy powie, że patrzcie, jak działa samorząd. To jednak wynik działań rządu.
W Warszawie jest awantura o bonifikaty za przekształcenie użytkowania wieczystego w prawo własności. Także w Krakowie radni PiS chcą bonifikaty 98%. Miasto proponuje 60%. Co z tą bonifikatą?
- My proponujemy, jak jest w ustawie. Nie wiem, czemu PiS tutaj proponuje 98%, ale PiS w Sejmie uchwalił 60%. Ja uważam, że skoro ustawa mówi o pewnych bonifikatach dla gruntów państwowych, to my dla samorządowych zrobimy tak samo. Obok siebie są dwa bloki. Jeden na gruncie skarbu państwa, drugi na miejskim gruncie. Jeden płaci 2%, drugi 40%?
Są wyliczenia, które mówią, ile by było mniej?
- Są. 350 milionów mniej wpływu do budżetu miasta przez te parę lat.
To co z tą bonifikatą? Pana radni też się zastanawiali, czy jej nie podnieść.
- Nie wiem. Dzisiaj mam posiedzenie swojego klubu. Nie wiem, czy wczoraj było posiedzenie klubu PO. Jeśli spadnie nam 350 milionów z budżetu, będziemy musieli obciąć pieniądze na szkoły, drogi lub szpitale. Wszyscy mówią tylko o sferze wydatkowej, nie o dochodowej.
Co z wykupem Wesołej? W połowie grudnia miała być wycena.
- Jest wycena. 302 miliony. Odejmijmy od tego 18 milionów, na które jest wycenione centrum nefrologiczne na rogu Blich, to są 284 miliony. Miasto jest gotowe kupić za tę cenę.
Kiedy ta procedura wykupu się rozpocznie?
- Dostaliśmy dwa dni temu wycenę. To kwestia rozmowy z rektorem, dyrektorem szpitala. Jeśli oni to zaakceptują, to idziemy w to.
Łukasz Gibała przygotował lokalne standardy urbanistyczne. Ich wprowadzenie umożliwia ustawa Lex Deweloper. Rada Miasta czeka na pana propozycje. Kiedy to się stanie? Co tam będzie?
- Nie można być w fundamentalnych sprawach – takimi są lokalne standardy - wyrywnym. Trzeba to przemyśleć. To, co zaprezentował klub pana Gibały, nie jest przemyślane. Nie można powiedzieć, że nie będziemy budować, jak nie ma dostępu do MPEC lub nie ma bliskości przystanka.
750 metrów – odległość minimalna do terenów zielonych. Jakie odległości pan zaproponuje?
- Trzeba to przemyśleć, pomierzyć i skonsultować. Tutaj w ogóle nie było konsultacji. Dopiero potem można to robić.
Kiedy zatem pana propozycja?
- Trudno powiedzieć. Zależy od konsultacji. To się powinno zamknąć w kilka miesięcy.
Jutro Rada Miasta zajmie się strefą czystego ruchu na Kazimierzu. Jak to wpłynie na działalność przedsiębiorców? Obawy są duże.
- To temat podkręcany. Nie mają się co martwić. Będą mieli wjazd. To jest określone do 2025 roku. Wtedy będą musieli wjeżdżać hybrydami lub elektrycznymi. Teraz oni będą mogli wszystkim wjechać.
Czyli nie zmieni to życia tamtejszych przedsiębiorców i mieszkańców?
- To taka sytuacja jak jest wyrwany kontekst i ludzie robią aferę.