Są tam dokumenty dotyczące tajnego współpracownika SB o pseudonimie Bolek i zobowiązanie do współpracy podpisane Lech Wałęsa - Bolek. Są także pokwitowania odbioru pieniędzy. "Nie twierdzę, że Lecha Wałęsę jest święty, ale do tych teczek trzeba mieć pewien dystans. Powinni je analizować historycy a nie politycy" - przekonywał poseł Raś w porannej rozmowie Radia Kraków.
Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PO, Ireneuszem Rasiem.
Czego się pan dowiedział o Lechu Wałęsie po otwarciu teczki z szafy Kiszczaków?
- Niczego. Uważam Lecha Wałęsę za bohatera. Wychowałem się w Nowej Hucie. Pamiętam zapach komuny. Jeszcze 1989 roku jak kleiłem plakaty z Wałęsą, nikt nie wierzył w zmianę, że uda się szybko wyprowadzić 250 tysięcy sowieckiego wojska z Polski i poznać prawdę o Katyniu. To szybko zrobił Lech Wałęsa jako szef Solidarności i jako prezydent. Nie mówię jednak, że on jest święty.
W teczce są pokwitowania wypłat i zobowiązanie do współpracy.
- W teczce to się znajduje. Do teczek trzeba mieć dystans. To powinni analizować historycy a nie politycy. Dzisiaj Jarosław Kaczyński milczy a inni oceniają nie tylko Lecha Wałęsę jako robotnika, ale jako prezydenta kraju i bohatera nie tylko Polski, ale także Europy. On z Ronaldem Reaganem i Janem Pawłem II rozmontował ten system. On był wtedy sprawdzany przez służby USA i został uznany za partnera godnego zaufania.
Co pan powie jak grafolog potwierdzi, że to pismo Lecha Wałęsy?
- Od kilkunastu lat toczymy tę debatę. Toczą ją historycy, czasami włączają się agresywnie politycy i starają się podzielić Polaków przez pewien symbol który powinien łączyć. Tak jak kiedyś tragedia smoleńska powinna łączyć. Teraz ktoś zdecydował, że to ma podzielić, bo chce udowodnić, że to zamach. Tak samo jest dzisiaj. Te podziały są dalej budowane. Reżyser dzisiaj siedzi cicho. Nie ma odwagi wystąpić. On się zasłania prezydentem, który się kompromituje nazywając to jednoznacznie przed opinią historyków. My nie oceniamy Lecha Wałęsy jako prostego robotnika z jego działalności w latach 70., choć o tym mówią historycy. Dziś politycy PiS mówią o prezydencie. Oni chcą zburzyć ten klejnot rodowy, którym się dzisiaj określamy na świecie.
Czego nowego się pan dowiedział o mechanizmach transformacji? O tym mówimy. One odbywały się w cieniu teczek? To narracja prawicy z lat 90., że wpływ na mechanizmy funkcjonowania państwa mają teczki. Przekonuje pana do tego archiwum Kiszczaka?
- Nie. Bardzo dobra droga została wybrana przez liderów ówczesnej Solidarności – bezkrwawego przejęcia Polski. Jestem dumny jako polityk, który mógł z tego skorzystać. Wszyscy z tego korzystamy. Ci, którzy mówią, że Polska jest w ruinie, pasuje im, że agentura stworzyła ten kraj i on się staje tylko dzisiaj suwerenny. Ja się z tym nie zgadzam. Rozsądni Polacy nie powinni się zgodzić z tym dyktatem.
Szef MON mówił wczoraj, że nie będzie legendy Wałęsy, że odejdzie w przeszłość jak na to zasłużył.
- Jak się nazywa szef MON? Dziwi nas to? On to mówi od 25 lat. Przez te lata on nic nie zrobił. Dzisiaj rozmontowuje armię polską. Jej przydatność została potwierdzona w rożnych misjach. Jesteśmy dobrym koalicjantem Amerykanów i NATO. Zamiast zająć się swoimi sprawami, minister Macierewicz tkwi w podziałach. Nie cierpiał Lecha Wałęsy i pokazał swoją satysfakcję.
Dzisiaj rząd zajmie się projektem ustawy o handlu ziemią. Ustawa ma wejść w życie przed 1 maja, bo tego dnia wygasają ograniczenia obywateli UE do zakupu ziemi w Polsce. Dobrze, że próbujemy ograniczyć ten zakup?
- Mówiliśmy, że należy tą kwestią się zająć, ale nie ograniczyć tak, żeby rolnicy stracili prawo do dysponowania gruntem bez straty wartości. Ten projekt PiS obniża wartość gruntów. Rolnikom jest coś zabierane. Nie będą oni mieć udziału w sukcesie Polski. Ceny gruntów wokół Krakowa wzrosły. Teraz się obniżą.
Tam jest wiele zapisów. To skomplikowane. Grunty kupić będą mogli na przykład tylko rolnicy z tej samej gminy... Może to jednak dobrze? Może czasy się zmieniają? Stoimy w obliczy Brexitu. Może ta przyszłość zjednoczonej Europy stoi pod znakiem zapytania?
- Rozumiem, że wygra polityka. Na czym to polega? Ta zmiana będzie się kojarzyła z jednym hasłem polityków PiS – nie oddamy ziemi Niemcom. Za tym pustym hasłem, bo Niemcy nie pukają do drzwi małopolskich rolników, którzy chcą tylko zarabiać, jest tylko jeden argument. Nie możecie sprzedać nikomu, bo kiedyś możecie sprzedać Niemcowi. Co to za argument?
Projekt ustawy był konsultowany z przedstawicielami branży rolniczej.
- Teraz konsultacje nabiorą tempa. Wrzask rolników będzie duży.
Marszałek Małopolski oskarża narodowy fundusz ochrony środowiska, że nie przyznał Małopolsce 20 milionów złotych na walkę ze smogiem a pieniądze dał ojcu Rydzykowi na geotermię.
- Odebrał. Od 2014 roku, tłumaczył to marszałek, w uzgodnieniach z UE i KE i partnerami w Małopolsce, marszałek postawił na walkę o czyste powietrze. Na to był program LIFE budowany. Było 45 partnerów, w tym wiele podkrakowskich gmin. Miało być 70 milionów złotych, w tym z narodowego funduszu ochrony środowiska 45 milionów. To było gwarantowane decyzją zarządu. Trzeba było tylko, żeby rada nadzorcza postawiła kropkę nad i. Rada nadzorcza się wycofała z części pieniędzy. Tu jest problem. Część mniej zamożnych gmin wycofuje się z programu. My będziemy mieć mniejszy zasięg.
Jest to tłumaczone decyzją polityczną.
- Tak. Na tej samej radzie dofinansowanie dostała Geotermia Toruńska. Mamy ten problem.
Było tłumaczenie, że to decyzja polityczna, bo w Małopolsce tak jak w 14 innych województwach rządzi koalicja PO-PSL. Idąc tym tropem Podkarpacie to powinna być kraina mlekiem i miodem płynąca.
- Pamiętajmy co obiecywali politycy PiS - walkę o pieniądze dla Małopolski. Oni śpią. Nie ma wojewody, premier Szydło, posła Adamczyka. Wiemy jaki mamy problem z powietrzem.
Mamy też podpisaną ustawę antysmogową przez prezydenta Dudę.
- Tak, ale całe środowisko PiS tego nie wspierało. Przekonywaliśmy kolegów, że o powietrze trzeba wspólnie walczyć. Lobby małopolskie nie działa. Oni nie wiedzą jaki powinien być priorytet dla Małopolski i Krakowa – czyste powietrze.
Teraz można zapytać gdzie było to lobby dla Małopolski przez 8 ostatnich lat...
- Było. Ustawa antysmogowa pokazuje, że determinacji wystarczyło. Sam pan mówił, że nie zdążymy uchwalić tej ustawy. Zdążyliśmy.
A prezydent podpisał.
- Chwała Bogu, że chociaż to.