Zacznijmy od Grenlandii, bo ostatnio o niej głośno. Trump twierdzi, że Ameryka ją oddała. Przypomnijmy fakty. Prawda jest taka, że Amerykanie ponad 100 lat temu, w 1917 roku, oficjalnie przyklepali, że cała wyspa należy do Danii. Dlaczego? Chcieli od Duńczyków kupić inne wyspy, dzisiejsze Wyspy Dziewicze. To był czysty interes, a nie żaden prezent po wojnie. Mało tego, w 1933 roku Trybunał w Hadze ostatecznie potwierdził, że Grenlandia jest duńska.
Twierdzenie, że USA coś oddały, to jakbym ja powiedział teraz, że oddaję komuś zamek w Pieskowej Skale, mimo że tylko go ostatnio mijałem na wycieczce z dziećmi. Jak jesteśmy przy przekręconych słowach, prezydentowi Stanów Zjednoczonych Grenlandia się z Islandią myliła i to dość często.
Sprawa NATO to już nie jest śmieszna anegdota. Trump stwierdził, że w Afganistanie Europejczycy trzymali się z tyłu. To już nie jest fejk, tylko potężny fałsz, który uderza w tysiące rodzin żołnierzy w całej Europie. Spójrzmy na liczby, bo one nie kłamią, ale niestety bolą. Ile razy w historii użyto artykułu piątego Traktatu Północnoatlantyckiego, który mówi, że atak zbrojny na jednego członka NATO będzie traktowany jako atak na wszystkich? To jest taka zasada kluczowa. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Otóż tylko raz i to nie Europa wołała o pomoc, to my pobiegliśmy na ratunek Ameryce po atakach terrorystycznych z 11 września. Nie była to wycieczka krajoznawcza.
Polska straciła tam w sumie 44 żołnierzy, Wielka Brytania - 450, Kanada - 158, Francja i Niemcy to łącznie prawie 150 poległych, a taka mała Dania miała najwyższy wskaźnik strat w stosunku do liczby mieszkańców w całej koalicji. Oni walczyli w prowincji Helmand, gdzie ogień praktycznie nie gasł. Mówienie, że ci ludzie trzymali się na tyłach, to jest policzek dla tysięcy rodzin, które drżały o swoich bliskich na misjach.
W Małopolsce znamy doskonale "Czerwone berety" z krakowskiej 6 brygady powietrzno-desantowej. Oni też nie pojechali do Afganistanu na piknik. Prawda jest taka, że kiedy Ameryka zawołała, Europa przyszła, a ta wizja Trumpa, w której europejskie wojska chroniły się za plecami Amerykanów, to jest czysta fikcja literacka.
Europa była tam, gdzie świszczały kule, bo tak umówiliśmy się w ramach Sojuszu. To jest jedyna prawda w tym całym fejku.